Galeria niektórych kobiet polskich
Artykuł był czytany 8649 razynajpiękniejsze kobiety mają najmniejsze szanse zdobycia wartościowego mężczyzny
Kobiety zdobywają wykształcenie, zdobywają rynek pracy, zdobywają pozycję w domu, ale czy zdobywają przez to więcej mężczyzn, nie jest do końca to takie pewne. Coraz częściej kobiety wątpią, co tak najbardziej potrzebują do życia. My wiemy, ale nie możemy się z kobietami dogadać.
Najgorsze są zimnonose sfrustrowane sufrażystki. To kobiety, które same nie wiedzą czego chcą. Spytaj kiedyś taką kobietę o jej preferencje. Niewiele się dowiesz. Bezbarwne stereotypy z pogranicza własnych wyobrażeń, zmiksowane amerykańskimi filmami i utylitarnym mirażem z życia wyższych sfer. Taki coctail sam w sobie może doprowadzić do niestrawności. To nie jest dobry pomysł na życie. Mężczyźni zastanawiają się, co takiej kobiecie w życiu, oprócz pieniędzy, jest jeszcze potrzebne? Bo to jest tak. Jak mężczyzna jest mężczyzną z krwi i kości, ale bez pieniędzy, to takie kobiety mówią o nim: "ten golec, erotoman, z tym ciągle nienażartym penisem". Jak ma "tylko" pieniądze, nazywany jest najczęściej: "rogaczem, nuworyszem, wprawdzie z pieniędzmi, ale przepraszam za wyrażenie - bez jaj." A jak ma wreszcie i jedno i drugie, to rezygnuje z towarzystwa tych kobiet i najczęściej zaspokaja się w ekskluzywnych agencjach towarzyskich. Płaci każde pieniądze ciesząc się szumem krwi w ciałach jamistych, kiedy nago staje przed nim ciemnoskóra, prześliczna Afrykanka, "lśniąca, wypukła", i mówi: "jestem czarna, ale jestem piękna... od teraz cała twoja"! To go rajcuje! To go podnieca! To sprawia, że czuje się prawdziwym mężczyzną, chociaż szkoda, że tylko za pieniądze. Czy tego chcą prawdziwe, wyzwolone kobiety, myśląc o tym, żeby wyjść za mąż tylko raz w życiu i założyć szczęśliwą rodzinę?
Nie, one myślą o nieustannej "walce" z penisem, o nienaturalnych, dziwnych "ruchach" podczas coitus, gdzie kobieta przypomina bezwolnego golema, którego pan i władca "formuje" na rozmaite kształty czy wręcz niegodne inteligentnej kobiety, upokarzające konfiguracje erotyczne.
Czy takie zachowanie kobiet nie wynika przypadkiem z kompleksów wobec fizycznej, a często intelektualnej przewagi mężczyzn? A może nierzadko ponadprzeciętny intelekt kobiety przeszkadza jej w prawdziwym zbliżeniu?
Pewna znana na osiedlu sufrażystka, stwierdziła, że jedyne "organy" płci męskiej jakie może "ewentualnie" tolerować w swoim domu, to organy Hammonda, które zostały jej po mężu muzyku,a któremu tak dopiekła nieustanną emancypacją, że po roku małżeństwa z tą szaloną sawantką,pewnego dnia zdjął beret z wieszaka i w "trepkach" wyszedł z domu. Tak wsiąkł skutecznie, że policja z programu telewizyjnego "997" szuka go już od 8 lat-bezskutecznie. Przydałby się w domu kawałek normalnego "chłopa",ale nikt nie kwapi się tam "zakotwiczyć" na stałe. Póki co, płeć przeciwną nieudolnie zastępuje tej pani, jej osobisty wibrator lateksowy, którego o dziwo ta ortodoksyjna sufrażystka nazwała męskim imieniem,"Robertek",a tenże, co wieczór musi się czerwienić ze wstydu, bo nawet markowe baterie Duracell nie starczają na jedną "sesję" tej wymagającej emancypantce. Ma teraz spokój. Nie pierze "kalesonów", nie gotuje, robi na noc maseczki ze świeżych ogórków, śpi w skarpetkach wełnianych i majtkach ściągających, a czasami ma w okolicy nerek nad tymi pancernymi gaciami skórę z kota, którą okazyjnie kupiła od znajomego hycla. O boże, jak się do takiej baby "dobrać"! Chłopie!(to do jej zaginionego męża) siedź człowieku w ukryciu tak długo jak tylko możesz! Najlepiej zaszyj się w sumatrzańskiej dżungli, a gdyby cię nawet i tam dopadli agenci z Interpolu, to rżnij głupka i mów, że mieszkasz tam od czasu ataku na Pearl Harbol i szukasz zaginionego oddziału ze swojego batalionu. Uf! Jak tu temu chłopu teraz pomóc. Co za ciężki przypadek ofiary emancypacji. Hanka Sawicka z uciechy pewnie zaciera teraz ręce w grobie. Zostawmy te ekstremalne konkurencje zdumionym socjologom i dr Starowiczowi.
Jakie kobiety zatem spełniają oczekiwania mężczyzn? Typ pani Bovary, która zniszczyła siebie i inną rodzinę w poszukiwaniu idealnego, książkowego kochanka? Czy może typ Nory Ibsena, nieświadomej prawdy o jej życiu,laleczki Barbie, która odchodzi od swojego męża Torwalda, by zachować szacunek do samej siebie. Miała odwagę powiedzieć sobie, że żyła z człowiekiem słabym i tchórzliwym, całkowicie pozbawionym zasad moralnych.
Wielu z nas tkwi w takiej sytuacji, w której wydaje się, że idziemy na konieczny kompromis, na tyle konieczny, aby móc żyć dalej, ale gdy patrzymy na to wszystko z dystansu, wiemy doskonale, że zaprzeczamy samym sobie.
A może typem idealnym(najczęściej kochanki) spełniającym intelektualne potrzeby mężczyzny jest właśnie typ bas-blue, pedantki i literatki, zaniedbującej swój dom, uczonej niewiasty, pozwalającej wyzwolić w mężczyźnie nieznane uczucia i uwielbienie dla zmysłowego, kobiecego intelektu?
Te dalekosiężne asocjacje myślowe wynikają niestety z badań teoretycznych.
Niejednokrotnie głaskając przepięknego "aniołka" płci żeńskiej(cherubinka)
można się natknąć na małe, ale jakże ostre różki na tej ślicznej, niewinnej główce.
To jednak mój prywatny, czysty empiryzm. W moim świecie metafizycznym dowody empiryczne są na szczęście bez znaczenia.
Kiedyś pytam czcigodnej małżonki, czy wie, jak nazywałby się mistrz tenisa, Boris Becker, gdyby urodził się w Rumunii? Spojrzała na mnie zdumiona!
Mówię jej, że z pewnością Ryżesku Ryżereanu.
A jak nazywałby się Arnold Schwarzenegger, urodzony w Rumunii?
Uśmiechnąłem się, mówiąc, że prawdopodobnie- Muskulareskureanu.
Wieczorem, kiedy oddawałem się "czynnościom prysznicowym", wtargnęła do kabiny moja żona i pyta mnie czy wiem jak nazywałbym się gdybym urodził się na Litwie? Powiem szczerze, że zrobiłem głupią minę, a ona omiotła moją nagą postać tymi swoimi powłóczystymi, wielkimi rzęsiorami i mówi : napewno, Antonio Bandzioras!
Ha,ha,ha! Nie wiem, jakby to dalej się skończyło, bo zabrakło nam ciepłej wody w bojlerze i przenieśliśmy się szybko do sypialni.
Po co wszystko komplikować, czasami kobiety załatwiają to za nas za jednym zamachem. Czym świat normalniejszy, tym zdrowszy i takiego zdrowia życzę Wam również Panowie. Bo rzeczy najprostsze są najgenialniejsze!
Oczywiście nie trzeba przesadzać z okazywaniem nadmiernej miłości do kobiety.
Żadna kobieta nie oszczędza mężczyzny, który ją kocha.
My mężczyźni też nie jesteśmy dużo lepsi. Jesteśmy mistrzami w łudzeniu kobiet.
"Złudzenie, że potrafią nawrócić nicponia na drogę cnoty, należało zawsze do najmilszych złudzeń kobiet wszystkich czasów". Tak powiedziała znana uwodzicielka mężczyzn Marlena Dietrich. Mądra niewiasta. Amen.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
Moim zdaniem trochę uproszczone, ale składam to na karb skrótów myślowych. Gdzieś też zaciera mi się ta granica między światem empirycznych i metafizycznych doświadczeń. Cała reszta jest na plus, a nawet dwa.
...mówiąc, że asocjacje myślowe wynikają z badań teoretycznych, miałem na myśli te spekulacje myślowe, które wykraczają poza doświadczenia i są odizolowane od rzeczywistości. Uznałem to za mój świat metafizyczny, bo teoria, nawet klarowna, niekoniecznie musi być zrozumiała. Porównując mój świat empiryczny do tej, niezrozumiałej teorii, ucieszyłem się, że tak statycznie ujęte zjawiska nie mają szans w starciu z rzeczywistością.
Posłużyłem się tutaj trochę pokrętnie dialektyką heglowską, unifikując tezę z antytezą i tworząc dla wewnętrznego spokoju i spójności toku rozumowania obiektywną syntezę, niestety ta kompilacja wypadła być może niezbyt czytelnie, ale dzięki za wnikliwość i przyjazny komentarz °-°
Znam już przepis pana Emila na dobry i poczytny artykulik. Trochę psychologi uczuć wyższych podanych w formie ABC sexuologa amatora plus użycie dwa, trzy razy słowa PENIS. Jak widzimy kult falusa dobrze się sprzedaje, zresztą jak wszystko co się tyczy tych spraw......













