iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 4

Gdzie jest miejsce współczesnej kobiety?

06 07 2007 Panna Ktoś Artykuł był czytany 3821 razy
Źródło: internet
Źródło: internet

Współczesne kobiety znajdują się w bardzo trudnej sytuacji społeczno-moralnej, bo co by kobieta nie wybrała to będzie źle.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Główne drogi są dwie: albo wybiera się Rodzinę albo karierę. Od mentalności kobiety zależy co jest dla niej ważniejsze. Ja szanuję na równi każdą z tych decyzji. Pozornie to porosty wybór, który tak naprawdę jest olbrzymim wyzwaniem i niejednokrotnie problemem spędzającym sen z powiek wielu niewiast. Ja chciałabym być w przyszłości (najlepiej niedalekiej) dobrą Żoną, Matką, Kochanką, Kucharką... no cóż... po prostu chciałabym wypełniać kobiece powołanie, spełnić się w takiej roli jaką czuję, a nie w jakiejś innej. Załóżmy że zdecydowałabym się na zostanie tzw. Kurą domową... ok., wszystko fajnie, tylko problem w tym, ze to czy będę z tego powodu czerpać radość czy cierpieć nie zależy ode mnie tylko od mojego ewentualnego przyszłego męża. No bo jeśli On ma inne spojrzenie na Rodzinę, to kobieta jest skazana na wieczne poniżenia i przytyki, że niby nic nie robi, że nie zarabia tylko wydaje, że ogranicza swojego męża, że on zapierdala w robocie, a ona grzeje dupę w domu itd... jeśli ktoś nie wie jak to w praktyce wygląda, to polecam film Krzysztofa Krazue pt. ” Plac Zbawiciela”. No więc żeby spełnić się w takiej roli trzeba znaleźć mężczyznę który bardziej ceni to ze ma obiad gdy wróci z pracy i nie musi wykonywać połowy obowiązków domowych, bo zajmuje się tym jego żona i dzięki temu po pracy ma więcej czasu wolnego. Niestety większość panów nie potrafi tego docenić... Albo np. jaki mas sens wynajmowanie niańki żeby opiekowała się dzieckiem oraz kupowanie fast-foodów, czy jedzenie w restauracjach, sądzę ze to kosztuje więcej niż ta biedna kobieta może zarobić... W ogóle uważam że facet którego żona musi pracować to nieudacznik totalny... w sumie prawdziwy mężczyzna powinien potrafić utrzymać swoją rodzinę na przyzwoitym poziomie. A jeśli ma większe ambicje, i wyższe wymagania, to niech zarabia więcej, albo nie podejmuje się rodziny... bo niestety osoby które decydują się na założenie rodziny mają dużo mniejszą szansę na zrobienie zawrotnej kariery niż te samotne. Tak wiec kobieta która chce realizować się w domu, musi albo znaleźć mężczyznę który to uszanuje, albo wbrew sobie iść na studia i do pracy zwlekając ze spełnieniem swojej kobiecości... będzie potem po „trzydziestce” rodzić jedno jedyne dziecko w wielkich bólach, bo to już marny czas na pierwszego potomka, nie wychowa go tak jak trzeba, bo nie jest do tego dobrze przygotowana, potem dzieckiem zajmie się niańka, mleko będzie pić z butelki, bo mama przecież będzie w tym czasie pracować, żeby jej mężuś mógł za swoją wypłatę realizować kaprysy i swoje durne ambicje...

Ja planuje iść na studia, które wcale mnie za specjalnie nie pociągają tylko dlatego, żeby mieć kiedyś pracę która pozwoliłaby utrzymać się mnie i mojemu ew. dziecku..., bo niestety kobiety które liczyła na tak szalenie kochających mężów zostawały potem w sytuacji delikatnie mówiąc tragicznej... tak wiec pewnie pójdę na studia (o ile się dostane), jeśli będę miała taką możliwość (jest taka mikro szansa) to na zaoczne i będę pracować przez ten czas, żeby nie spędzić tych 5-6 lat na niczym. Będę odkładać pieniądze i może kiedyś uda mi się kupić lub chociaż wynająć własne mieszkanie, o którym tak bardzo marzę...




+ - 4

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 7

1. Anna | 10:37 06-07-2007

Z zainteresowaniem siegnelam po artykul, gdyz sama ostatnio studiowalam sytulacje XXI - wiecznej kobiety i niestety rozczarowalam sie. Krótko, temat sprowadzony do dwóch opcji - kariera albo kura domowa, nacechowany pesymistycznie bez zadnych argumentów. Wyglada to bardziej jak notatka z pamietnika czy bloga wyrazajaca rozgoryzenie pewnej dziewczyny która mysli o przyszlosci niz artykul dotykajacy problemu. Zycze powodzenia, bo styl pisania jest dobry (mimo ze razily mnie wulgaryzmy, mysle ze wstawione na uzytek formy, przynajmniej mam nadzieje). Tym razem minus. Podrawiam

2. Tomasz | 10:40 06-07-2007

Generalnie zgadzam sie, choc uwazam ze popadasz troche w skrajnosc. Nie mam doswiadczenia i byc moze sie myle, ale ale mysle ze da sie pogodzic role pracownika i rodzica (moja mama potrafila znalezc czas i nat i na to).

Poza tym nie zapominaj, ze mezczyzni tez staja przed takim wyborem: bardziej poswiecic sie rodzine czy realizowaniu wielkich rzeczy np. w pracy. Tylko o tym sie glosno nie mowi i wiekszosc poddaje sie pod wplywem presji spoleczej, wedlug ktorej facet nie nadaje sie do zajmowania domem i rodzina. Z kobietami niedlugo bedzie podobnie. Wybranie roli tzw. "kury domowej" juz powoli saje sie niemodne, a nawet powodem do wstydu.

3. Anna | 23:12 06-07-2007

artykuł przepełniony jest stereotypami i skrajnościami; wulgaryzmy też nie są tu potrzebne.

4. Panna | 09:40 09-07-2007

To miały być bardziej moje przemyślenia oparte na doświdczeniach osobistych niż artykuł obiektywny. Zgadzam się, że ma opisane tylko dwie skrajne możliwości, ale pisałam go na podstawie własnych doświadczeń, a nie na podstawie literatury naukowej lub czyjegoś artykulu. Niestety nie doswiadczylam jeszce form pomiędzy bizneswomen, a kurą domową, ale obiecuję, że jeśli to się zmieni to napiszę uzupełnienie tego artykułu.

5. Panna | 09:41 09-07-2007

Tomaszu. masz trochę racji... Tak naprawdę, to ostatnio w ogóle prace związane z domem przestają się liczyć, ale mimo wszystko są mężczyźni dla którcyh sprzątanie po sobie ejst czymś naturalnym.

6. Hanka | 08:52 30-07-2007

Bardzo bym chciała znowu tak myśleć! Moim zdaniem sprawa jest trochę bardziej skomplikowana i...No, nie mogę napisać przecież, że artykuł jest trochę naiwny, bo to przecież przywilej wieku autorki, ale daję plus za swobodę w wyrażaniu opinii.

7. Natalia Julia | 20:47 03-02-2008

Ja jestem żeńską antyfeministką, ale również antyseksualistką, więc zostanę bezdzietną starą panną. :-)