iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 4

Granice sztuki - od erotyki do pornografii

19 03 2007 Emilia Be. Artykuł był czytany 9017 razy

Gdy ustawowo zabroni się posiadania pornografii na własny użytek, kto rozstrzygnie, czy posiadane albumy, obrazy, fotografie i pliki pornografią są, czy może już albo jeszcze sztuką?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Art. 202 Kodeksu karnego z 1997 r.:
Art. 202. § 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 3. Kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub publicznie prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 4. Kto utrwala treści pornograficzne z udziałem małoletniego poniżej lat 15,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 4a. Kto sprowadza, przechowuje lub posiada treści pornograficzne z udziałem małoletniego poniżej lat 15,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 5. Sąd może orzec przepadek narzędzi lub innych przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstw określonych w § 1-4, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.

Uważam, że ten przepis jest wystarczający i nie wymaga rozszerzania. Problem jest tylko z jego przestrzeganiem. Z jednej strony przepastny internet, który ciężko kontrolować, miejsca sprzedaży prasy, gdzie bez problemu i bez niczyjego nadzoru można sobie obejrzeć chociaż okładkę (swoją drogą Panowie, CKM czy Playboy również takie treści zawierają) i z drugiej kłopot z interpretacją.
Jeszcze na studiach miałam okazję brać udział w panelu dyskusyjnym na temat granic sztuki ze szczególnym naciskiem na erotykę i widząc zakłopotanie profesorów, autorytetów z dziedziny sztuki, przy wyznaczaniu granic między sztuką (erotyczną lub wykorzystującą elementy z nią związane) a pornografią, nie wierzę, że dziś, przy próbach formułowania nowych przepisów, posłowie rozwiążą ten odwieczny problem, co sztuką jest, a co nie i co można rozpowszechniać. Najprościej uznać, że pornografią jest obraz (czy to malarski, filmowy czy fotograficzny), który przedstawia człowieka i/lub narządy płciowe jedynie w celu podniecenia odbiorcy. Jednak wydaje się to być tylko pozornie prostym rozwiązaniem, gdyż autor/artysta nie może odpowiadać za reakcję odbiorcy, nawet jeśli jego intencją nie było podniecenie. Nie od dziś wiadomo, że co człowiek to inne odczucia i reakcje na określone bodźce. Owszem, można wyróżnić grupę, której percepcja jest właściwa (zgodna z intencją autora), ale nie można w oparciu o tę grupę określać, jak dzieło/obraz odbiorą wszyscy potencjalni odbiorcy. Problem się pojawia szczególnie w przypadku sztuki współczesnej, trudnej w odbiorze i wymagającej solidnego przygotowania. I tak pojawia się dylemat, czy to, co dla jednego jest czystą pornografią, a dla drugiego wartościowym dziełem artystycznym uznać w rezultacie za pornografię i zakazać, czy dopuścić do rozpowszechniania w miejscu dlań przeznaczonym, ale z ciągłym narażeniem "narzucenia" go komuś, kto nie był na to przygotowany, lub nie wyraził na to ochoty. Pojawiają się kolejne pytania: kto ma to oceniać? i czy ktokolwiek jest tak wielkim i wystarczającym autorytetem w dziedzinie sztuki, by móc decydować o losach dzieła i samego artysty? i czy nawet grupa takich autorytetów jest grupą wiarygodną? Uważam, że żaden przepis nie jest w stanie bezdyskusyjnie uregulować owych kwestii.
Posłowie chcą zakazać pornografii w ogóle, ale czy przepis, który łatwo uchwalić, da się w praktyce przestrzegać? Wydaje mi się, że nie. Można debatować nad tym, co można pokazać (upowszechnieć, zaprezentować), ale czy można tak samo rozstrzygać, co kto może posiadać w domu? Już teraz mogłabym wskazać osoby, które, w przypadku wejścia tych restrykcyjnych przepisów, zostaną ukarane grzwną lub więzieniem za posiadanie pornografii, która w istocie nią nie jest, ale ocierając się o nią tak może być w końcu sklasyfikowana, mimo że nikt nie trzyma albumów Ariakiego czy Schielego, Olafa, LaChapella, Kerna czy nawet Newtona, by co wieczór rozładować seksualne napięcię lub narzucić komuś obcowanie z ich dziełami.
Tak samo jak trudno jest ocenć, co jest, a co nie jest pornografią, trudno określić jednoznacznie szkodliwość pornografii, nie dla wszystkich bowiem jest to odstępstwo od normalności. Oczywiście mam na myśli pełnoletnich odbiorców. Posługiwaniem się przykładem jednego czy kilku brutalnych gwałciceli i morderców, podających za przyczynę swoich czynów pornografię nie można zakładać, że spaczy ona umysły każdego dorosłego człowieka. Idąc takim tokiem myślenia należałoby zakazać produkowania i sprzedawania gier komputerowch, rozpowszechniania filmów akcji, horrorów czy muzyki Mansona. Jednym słowiem należałoby zakazać wszystkiego, co nie propaguje żadnych wartości uznanych przez jakieś tam autorytety moralne za pozytywne. Absurdalne prawda?
Uważam zatem, że zamiast zakazywać należy dołożyć trochę więcej starań, by właściwie sprawować nad tym kontrolę. Osobiście mówię "Nie" pornografii i scenom przemocy prezentowanym w miejscach publicznych, na obcowanie z którą mogą być narażone dzieci lub osoby, które się na to nie godzą. Uściślając: nie w telewizji przed godziną 23-cią, nie w miejscach zajmujących się sprzedażą prasy, nie na bilbordach, nie w internecie bez jakichkolwiek ograniczeń. Czyli tak, jak dotychczas przewidują to przepisy. Natomiast, to co mogłabym doradzić organizatorom wystaw w galeriach czy muzeach, to dokładniejsze opisy planowanych ekspozycji z zaznaczeniem, że na wystawie mogą być prezentowane dzieła kontrowersyjne, tak by mama z dzieckiem nie natknęła się na Nieznalską. Myślę, że to w zupełności wystarczy. A od mojego domu panowie posłowie wara. Jestem osobą dorosłą, dojrzałą i sama potrafię ocenić, co dla mnie jest szkodliwe, a co nie. Poza tym apeluję o możliwość dokonania wyboru. Jak tak dalej pójdzie, niedługo powstanie pomysł karania obywateli za niechodzenie na mszę i przyznawanie się do innego wyznania niż katolickie. Jeśli ktoś jest pesymistą taki scenariusz w oparciu o to, czym karmią nas dziś serwisy informacyjne, staje się scenariuszem bardzo realnym.




+ - 4

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 4

1. Mirosław | 22:22 19-03-2007

Plus. Ale jak dawano sobie radę w komunie? Albumy wydawano i nie bylo cenzury, a jednak każdy na pierszy rzut oka wiedział, które zdjęcie jest porno...

Myślę, że jeśli wziąć 10 Polaków przeciętnie wykształconych i pokazać im zdjęcie, to jeśli 7 osób stwierdzi, że to porno, to można uznać za porno. Oczywiście wykluczam podstęp polegający na pokazaniu jakiegoś mało znanego dzieła, ktore można uznać za porno.

No i co z domowymi kompami, naktórych ktoś ma pedofilne zdjęcia? I czy takie zdjęcia są oczywiste? Jeśli babka ma 13 lat i garnie się do obiektywu? Np. dziewczyna z "Taksówkarza"? Wyglądała na więce jniż 15 lat. Jeśli ktoś ma zdjęcia takie, ale nie wykonuje ich? Zresztą - Iksiński przesyła Igrekowskiemu parę takich zdjęć i zaraz denuncjuje. I co?

2. Emilia | 00:56 20-03-2007

ale od komuny dzielą nas lata. w sztuce od tamtego czasu pojawiło się mnóstwo nowych tendencji, poza tym nie każda sztuka wtedy była dostępna i stosunek do seksualności był inny, nie tylko w Polsce. np. fotografie Japończyka Arakiego, o którym wspomniałam, naprawdę bardzo trudno jest określić, czy jest to sztuka czy pornografia. granica ta nie jest już tak wyraźna jak 20 lat temu.
Myślę też, że "przeciętnie wykształcony Polak" nie jest najlepszym materiałem na aktywnego odbiorcę sztuki, "przeciętnie wykształcony Polak" częściej zobaczy pornografię niż sztukę z bardzo prostej przyczyny, nie jest przygotowany na jej właściwy odbiorów. Dlatego uważam, że nie zdanie 10 takich Polaków powinno być decydujące.
jeśli ktoś ma pedofilne zdjęcia również jest karany za ich posiadanie, nawet jeśli nie jest ich autorem, a w sądzie chyba będzie łatwo rozstrzygnąć, czy zdjęcie pochodzi z albumu o sztuce, jest kadrem z filmu lub ujęciem ze spektaklu.

3. Mirosław | 08:19 20-03-2007

OK - zamiast 10 przeciętnych Polaków niech będzie 10 Polaków po studiach plastycznych, etycznych, filozoficznych ("albo", nie "oraz"). Ponadto - sprawa dotyczyw 99% zdjęć zamieszczanych w określonych czasopisamch i w internecie, gdzie np. w cyklu 10 zdjęć od zdjęcia 7. zaczyna sie porno.

Mogę uznać, że np. Playboy nie jest porniakiem. Nie widziałem tam zdjęć porno, choć erotyvczne oczywiście. Austalijska definicja określa porno jako zdjęcie, na którym można odórżnić poszczególne włosy łonowe. Pisana pewnie przed modą na wygolenie...

Co do zdjęć pedofilskich - są panienkki, które nie maja 15 lat, ale wyglądaja na 17. I formalnie takie zdjęcie i Zadawanie się z nimi podlega karze.

Za komuny porno było gonione, ale jednak nikt nie czepiał się albumów sztuki, na które się w dyskusjach najczęściej powołujemy.

Filmy z cyklu Emanuelle podchodza pod porno w pewnych momentach, ale jako całość nie są uznawane za porno. Natomiast filmiki o przyjściu pani na spotkanie i rozbieranie się oraz tartak to klasyczne porno i nie trzeba być fachowcem, aby taki film uznać za porniak.

Pewnie większość klipów z piosenkarkami na MTV dawniej podchodziłaby pod porno, nie tyle z powodu obrazu (choć także niemal), ale z powodu "tendencyjnego obscenicznego" zachowania. Tam nie ma zwykłych klipów poświęconych muzyce. Tam jest obraz, a muzyka to tylko pretekst.

4. Zuu | 13:27 20-03-2007

w sumie ciekawy temat...
ciekawe keidy przepisy zaczną zakazywać uprawiania niektórych pozycji seksualnych, bo widzę, ze wszystko do tego zmierza...
Zwolennikiem pornografii nie jestem, szczególnie tej, która zajmuje całą szybę w kiosku i jest dostępna dla oka każdego - również małego dziecka... Ale ZAKAZ?? A co to kogo obchodzi co sobie ktoś robi we własnym domu?? Lubi, więc niech robi sobie co chce:/
Jakaś paranoja z tymi wartościami PiS-u...:/