Ile ty chcesz za tę szklankę?
Artykuł był czytany 3930 razyJest wszędzie.
Na kubkach, koszulkach, czapkach i ścianach. Możecie go odnaleźć również w muzyce. Szukając blisko – w twórczość rodzimego Grabaża; idąc nieco dalej – wśród utworów Buena Vista Social Club oraz Boikotu. Niemalże każdy zna jego uproszczony wizerunek, jedną z najlepiej rozpoznawalnych dzisiaj ikon pop-kultury. Od buntownika idealna, którym niewątpliwie był, poprzez prawe ramię Fidela Castro i zbrodnicze ramie jego reżimu, aż po komercyjny emblemat.
Jak zdołał upaść tak nisko?
Ignorancja jest być może najgorszym przekleństwem dzisiejszych czasów. Na pewno jest tak w przypadku osławionego porucznika, jednego z przywódców rewolucji kubańskiej. Dzielnego bohatera, walczącego w „jedynej, słusznej sprawie”, przeciwko uciskowi, przeciwko kapitalizmowi, przeciwko całemu światu.
O tym mówi się zawsze, mówiąc o Che Guevarze.
Ale jest też coś, o czym się nie mówi.
Zachęcam do przeprowadzenia na własną rękę małego doświadczenia. Proponuję zapytać posiadacza koszulki z wizerunkiem „El Comandante”, czy wie o tym, że człowiek ten był twórcą pierwszego na Kubie „obozu pracy” w teorii, a obozu koncentracyjnego w praktyce? Czy wie, że ten mężczyzna o szlachetnych rysach twarzy i przenikliwym wzroku, własnoręcznie torturował i zabijał przeciwników politycznych fidelowskiego reżimu?
Kiedy twarz posiadacza nieszczęsnego T-shirt’u zbieleje z zakłopotania, bądź nabierze czerwonych kolorów ze złości, przypomnijmy niezwłocznie, że Ernesto faktycznie walczył o wolność, równość i „wyższą sprawę”. Okazał się być najodważniejszym, a być może i najgenialniejszym, partyzantem świata? Kodeks spisany jego ręką zakłada, że nigdy, w żadnym wypadku, nie wolno żadnemu partyzantowi zostawić rannego towarzysza broni na polu walki, pozwalając mu wpaść w ręce wroga. Nigdy.
Ten sam kodeks zakłada też, że rannego nieprzyjaciela należy otoczyć niezbędną medyczną opieką, zostawić niewielką rację żywnościową tak, aby mógł on przeżyć do czasu odnalezienia go przez współtowarzyszy lub wziąwszy do niewoli sprawować nad nim pieczę i wypuścić na wolność gdy tylko stanie się to bezpieczne dla oddziału partyzanckiego.
Che Guevara jest więc symbolem. Urzeczywistnieniem dywizy „cel uświęca środki”, a zarazem szlachetnym rycerzem, który potrafił sprzeciwić się nawet ukochanemu dyktatorowi i wyjechać z Ameryki Południowej do Afryki, do Konga, by tam dalej prowadzić walkę partyzancką z kapitalistycznym reżimem.
Jakkolwiek jego pobudki ideologiczne mogą być dla wielu niezrozumiałe lub wręcz błędne, tak jednakowoż warto skupić się na samym fenomenie jego popularności wśród ludzi, którzy najczęściej nie mają pojęcia kim tak naprawdę był.
Moim zdaniem fenomen ten jest zasługą, hipnotycznie wręcz przyciągającego wzrok wizerunku, w którego piękno tkwi w prostocie.
Czy nie jest zresztą regułą, że to co cieszy oko, jest dużo łatwiej nazwać „dobrym”, niż to, co pięknem nie grzeszy?
Na koniec pragnę rzec tylko: hasta siempre comandante Che Guevara.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 7
Tak, fenomen Che jest wręcz zdumiewający. Ciekawe, że prowadzone są antykampanie, jeżeli można to tak nazwać, przez neonazistów. Nie wiem na ile można go utożsamiać z ideą komunistyczną, ale niektórzy właśnie tak go odbierają.
Mnie jednak bardziej dobijają koszulki z gwiazdką i SSSR, dla nieświadomych to tyle samo, co ZSRR i nie ma co się w tej kwestii wstydzić niewiedzy, bo i posiadacze koszulek czasem nie wiedzą, co noszą.
Co jest więc gorsze: niewiedza, czy ignorancja? (nie wiem, nie obchodzi mnie to...) Przykre, ale prawdziwe.
Dziękuję ci, Jakubie, za wyciągniecie z ignorancji.
Che Guevara tak naprawde niewiele różnił się od Stalina czy Hitlera.
Dlaczego ludzie nie nosza tak chętnie podobizn Adolfa?
super artykul zgadzam się. w końcu ktoś dostrzegl to, że nie ma różnicy między np Leninem na koszulce i Hitlera, ale w przypadku tego pierwszego nikt prawie nie reaguje....
True True . Widze to tak (z przymróżeniem oka) :
A) Roznica między Hitlerem , Stalinem i Che jest taka , że ten ostatni jest ciagle utożsamiany z walką o wolność .
B) Ikona komunizmu.
C) Laski na niego leciały
A ja się zupełnie nie zgadzam
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
Dla mnie Che jest wielki!
Gratuluje Jakub!!
Moim zdaniem jest to bardzo dobry artykuł skierowany do ogółu społeczeństwa. I zasługuje na publikacje i dostępność dla wszystkich















