Jakoś nie wyszło, czyli naturalna śmierć wątpliwego poczęcia
Artykuł był czytany 1779 razyDzisiaj będzie osobiście i po nazwiskach. Inaczej się w tym temacie nie da.
Panie Pośle WW. Wstrzymanie się od głosu oznacza wstrzymanie się od głosu. Bycie przeciw oznacza bycie przeciw. Niewiele wiem o procedurach obowiązujących w Sejmie, ale widziałem, że trzy przyciski są przed każdym posłem. To na wypadek, gdyby w parlamencie znalazły się osoby nie postrzegające świata w kategoriach "TAK/NIE", "CZARNE/BIAŁE". Proszę nie uzurpować sobie trzeciego przycisku. Też wybrałbym właśnie tę opcję. Też należałoby dopisać mnie do listy, którą Pan proponuje wieszać na wszystkich murach. Imię i nazwisko dostarczę na wyraźne życzenie, na razie podaję powody.
1. Nie da się wpisać do konstytucji moich instynktów. Podkreślę tu: moich. Szanuję przekonania wszystkich wokoło, choć gotów jestem pokłócić się (konstruktywnie lub czupurnie) z tym czy tamtym. Gdy Pan WW pisze o swojej Córeczce, wierzę Mu, że bycie z nią na świecie to niesamowite przeżycie. Gdy koleżanka pokazuje mi zdjęcie swojego dzieciaka, widzę, jak świecą jej się oczy. To wszystko jest szczere i autentyczne, bez dwóch zdań. Więc równie szczery i autentyczny powinien być niepokój, jakim napawa mnie myśl o dziecku. Równie szczery i autentyczny może być strach przed macierzyństwem. Instynktów nie da się przewidzieć i skodyfikować.
2. Nie da się wpisać do konstytucji mojej sytuacji w życiu. Nawet gdyby hormony przyszłej matki udzieliły mi się jako przyszłemu ojcu, wprawiając w zachwyt i radość (a wierzę, że to możliwe), to i tak należałoby prędzej czy później pomyśleć o rzeczach przyziemnych. Przyznaje mi tu rację nawet partia Pana WW, oferując tzw. becikowe. Są wydatki. Są problemy z metrażem. Są kwestie pracowania (lub nie). Nie wspominam o zarwanych nocach, opiece zdrowotnej, szukaniu szpitali. Jestem na szczęście w uprzywilejowanej sytuacji. Ale nie wszyscy tak przecież mają. I żadna dawka hormonalnego znieczulenia, żadne nagłe objawienie nie wykurzy ze mnie tego lewicującego cynika, który głowi się, co będziemy jedli.
3. Nie da się wpisać do konstytucji nieprzewidywalnej przyszłości. "Naturalna śmierć" to bardzo zwodniczy i niejasny termin. Ktoś nękany długą chorobą, poddany bolesnym zabiegom, podłączony do skomplikowanych urządzeń, zaopatrzony w rurkę do oddychania - chciałby coś powiedzieć, nie potrafi, uderza z wściekłości dłonią w parapet...tak, wiem. Mówiłem, że będzie osobiście i po nazwiskach. Chodzi mi o to, że nie sposób przewidzieć, skodyfikować cierpienia. Nie sposób powiedzieć: "ta śmierć jest naturalna, ta nie jest naturalna" - nie w świecie pełnym technologii, postępów w medycynie, zmian.
Gdybym znalazł się wczoraj w Sejmie, myślałbym właśnie w tych kategoriach. Wszystko wskazywałoby więc na to, że powinienem wybrać przycisk "przeciw". Nie zrobiłbym tego. Wstrzymałbym się od głosu, nie dbając o to, po której stronie zaksięguje mnie Pan WW. Powód:
4. Nie jesteśmy narodem chomików. Nie da się nam wybudować trzech milionów nowych klatek, inseminować, zaplanować i zaprzęgać do kołowrotków wzrostu gospodarczego. Jesteśmy nieprzewidywalni, zmienni, spontaniczni. Wbrew pozorom - myślący. To dla nas jest trzeci przycisk na sali sejmowej. Oznacza on: "nie mnie o was decydować".
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
Hehe a ja zapowiadalem, ze nie wyjdzie? Zapowiadalem. Malo istotny problem zbudowany tylko po to by zyskac kilka glosow durnowatego spoleczenstwa. Jakim niewatpliwie jest spolecznosc Radia Maryja. Ot cala afera, to samo z zakazem pornografii i zakazem szerzenia tresci homoseksuwalnych bedzie. Bo o ile pornografia w wyobrazeniu Piłki i tak bedzie dozwolona to na 90% powstajacy projekt LPRu rowniez upadnie.
@Paweł:
"Mało istotny problem"??? Możesz wytłumaczyć, dlaczego uważasz ten problem za mało istotny? Nie wątpię w słuszność Twoich zapowiedzi, ale dla mnie ta sprawa jest dość ważna. Dlatego o tym piszę: bo wściekam się na żenujący poziom dyskusji o sprawach życia i śmierci.
@Roman:
Zgoda, w wielu sprawach parlament również mógłby "umywać ręce". Ale można przecież zasięgnąć opinii ekspertów, czego w Polsce się nie robi (chyba, że biskupów uznać za ekspertów od spraw poczęcia i planowania rodziny...). To nie dotyczy tylko tej kwestii - i jest oczywiste, że nie wszyscy znamy się na wszystkim. Nie znaczy to jednak, że nie można spytać kogoś, kto wie lepiej. No, ale pewnie zbyt wiele wymagam od p.Osłów.














