Styl Życia / Inne
Bezczynne grzebanie w wirtualnym śmieciorze, zwanym w naszej cywilizacji internetem, zawlokło mnie na, dobrze mi znany, portal ,,global.net.pl”. Natknąłem się w nim na felieton Tomasza Albeckiego, w którym autor żali się na irytujące go damskie torebki.
Pomyślałem, że skoro nie będę sam, to ja w takim razie też chcę – chociaż odrobinkę – podręczyć tzw. płeć piękną, przez którą zostaliśmy wypędzeni z boskiego raju. Tylko, że mnie ich torebki w ogóle nie bulwersują. Jak chcą, to niech sobie w nich noszą nawet składaną hulajnogę i buty na zmianę, byle mi tej całej stajni Augiasza nie wywalały na kolana.
Natomiast kobiece zakupy z mężczyzną u boku, to jest dopiero mieszanka bulgocącej jak wulkaniczna lawa irytacji i wołającej o pomstę do nieba mordęgi, przy której praca na orce to zbijanie bąków. Oczywiście nie mam na myśli najzwyklejszych zakupów, czyli wchodzę do sklepu, szukam rzeczy, po którą przyszedłem i jeśli jest, to ją kupuję, a jeśli nie ma to wychodzę. Kobiety zaś, najpierw szwędają się pół godziny po sklepie, dotykając, szturchając i macając niemal wszystko do czego sięga ich zasięg ramion. Uznajmy to za pierwszą fazę, coś na zasadzie gry wstępnej, która ma zadecydować o ewentualnym zostaniu i przymierzeniu jakiegoś ciuszka lub niezwłocznej ewakuacji. Załóżmy zatem, że osobnik płci przeciwnej – czyt. pięknej – postanowił pozostać w rajskim ogrodzie odzieży. Dopiero od tego momentu zaczyna się prawdziwa katorga. Kobieta marszczy brwi, na jej twarzyczce maluje się grymas skupienia, ciało przybiera pozę czającego się na zwierzynę lamparta .Nagle rusza z prędkością wystrzelonego pocisku, by w bliżej nieokreślonym czasie, znaleźć się pod przymierzalnią, taszcząc tyle rzeczy, ile zdołała unieść. W tym momencie, Drogi towarzyszu niedoli, jest to ogromna próba twojej, i tak nadszarpniętej już, cierpliwości. Z biernego uczestnika zakupowego obłędu zostajesz wynajęty do wydawania osądów na temat prezentowanych, na twojej niewieście, ubranek. Najlepszą metodą wówczas jest przytakiwanie, ponieważ ona jest w takim samo – zachwycie, że i tak Cię nie słucha, a poza tym, ma głęboko w poważaniu, co myślisz na temat jej nowej rzeczy in spe. A ty, przytakując beznamiętnie, rozglądasz się po sklepie i obserwujesz inne, tak samo dziwnie pobudzone, kobiet. Spojrzysz wtedy na szamoczącą się z podniecenia, swoją lubą i kamień spadnie ci z serca, że ona jednak jest zupełnie normalna, znaczy się najprawdziwsza, stuprocentowa kobieta.
Wtem poczujesz na sobie czyjś wzrok, podniesiesz przestraszone, całą zakupową sytuacją, oczy i zobaczysz, truchlejącego z przerażenia, mężczyznę, błagalnie szukającego u ciebie pocieszenia i zrozumienia. Powinieneś wówczas odwdzięczyć się takim spojrzeniem jak jakbyś chciał poklepać go po ramieniu i powiedzieć: – Spokojnie Stary! Wytrzymaj, to niedługo się skończy i wszystko będzie tak jak przed zakupami!
Oczywiście kobietę nie będzie obchodziło, że jesteś zmęczony, głodny lub spragniony. Będzie się tak długo szamotała, póki nie poczuje, że jest zakupowo zaspokojona. Dlatego też, pamiętaj, żeby zabierać ze sobą prowiant, termos i obowiązkowo czekoladę, która doda ci, niezbędnej wówczas, energii.
Co innego, gdy zakupy robią same kobiety. Wtedy sygnałem do zakończenia szaleństwa, jest padnięcie z głodu jednej ze współtowarzyszek. Ale to już zupełnie inna historia…
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przez te dywagację, zostanę okrzyknięty chamem, prostakiem i obleśnym szowinistą. Cóż, nie będę ukrywał, że już na samym początku wiedziałem, że gdy uderzę w stół, to nożyce same się odezwą.
Kobiece zakupy z mężczyzną u boku
Artykuł był czytany 2330 razyBezczynne grzebanie w wirtualnym śmieciorze, zwanym w naszej cywilizacji internetem, zawlokło mnie na, dobrze mi znany, portal ,,global.net.pl”. Natknąłem się w nim na felieton Tomasza Albeckiego, w którym autor żali się na irytujące go damskie torebki.
Pomyślałem, że skoro nie będę sam, to ja w takim razie też chcę – chociaż odrobinkę – podręczyć tzw. płeć piękną, przez którą zostaliśmy wypędzeni z boskiego raju. Tylko, że mnie ich torebki w ogóle nie bulwersują. Jak chcą, to niech sobie w nich noszą nawet składaną hulajnogę i buty na zmianę, byle mi tej całej stajni Augiasza nie wywalały na kolana.
Natomiast kobiece zakupy z mężczyzną u boku, to jest dopiero mieszanka bulgocącej jak wulkaniczna lawa irytacji i wołającej o pomstę do nieba mordęgi, przy której praca na orce to zbijanie bąków. Oczywiście nie mam na myśli najzwyklejszych zakupów, czyli wchodzę do sklepu, szukam rzeczy, po którą przyszedłem i jeśli jest, to ją kupuję, a jeśli nie ma to wychodzę. Kobiety zaś, najpierw szwędają się pół godziny po sklepie, dotykając, szturchając i macając niemal wszystko do czego sięga ich zasięg ramion. Uznajmy to za pierwszą fazę, coś na zasadzie gry wstępnej, która ma zadecydować o ewentualnym zostaniu i przymierzeniu jakiegoś ciuszka lub niezwłocznej ewakuacji. Załóżmy zatem, że osobnik płci przeciwnej – czyt. pięknej – postanowił pozostać w rajskim ogrodzie odzieży. Dopiero od tego momentu zaczyna się prawdziwa katorga. Kobieta marszczy brwi, na jej twarzyczce maluje się grymas skupienia, ciało przybiera pozę czającego się na zwierzynę lamparta .Nagle rusza z prędkością wystrzelonego pocisku, by w bliżej nieokreślonym czasie, znaleźć się pod przymierzalnią, taszcząc tyle rzeczy, ile zdołała unieść. W tym momencie, Drogi towarzyszu niedoli, jest to ogromna próba twojej, i tak nadszarpniętej już, cierpliwości. Z biernego uczestnika zakupowego obłędu zostajesz wynajęty do wydawania osądów na temat prezentowanych, na twojej niewieście, ubranek. Najlepszą metodą wówczas jest przytakiwanie, ponieważ ona jest w takim samo – zachwycie, że i tak Cię nie słucha, a poza tym, ma głęboko w poważaniu, co myślisz na temat jej nowej rzeczy in spe. A ty, przytakując beznamiętnie, rozglądasz się po sklepie i obserwujesz inne, tak samo dziwnie pobudzone, kobiet. Spojrzysz wtedy na szamoczącą się z podniecenia, swoją lubą i kamień spadnie ci z serca, że ona jednak jest zupełnie normalna, znaczy się najprawdziwsza, stuprocentowa kobieta.
Wtem poczujesz na sobie czyjś wzrok, podniesiesz przestraszone, całą zakupową sytuacją, oczy i zobaczysz, truchlejącego z przerażenia, mężczyznę, błagalnie szukającego u ciebie pocieszenia i zrozumienia. Powinieneś wówczas odwdzięczyć się takim spojrzeniem jak jakbyś chciał poklepać go po ramieniu i powiedzieć: – Spokojnie Stary! Wytrzymaj, to niedługo się skończy i wszystko będzie tak jak przed zakupami!
Oczywiście kobietę nie będzie obchodziło, że jesteś zmęczony, głodny lub spragniony. Będzie się tak długo szamotała, póki nie poczuje, że jest zakupowo zaspokojona. Dlatego też, pamiętaj, żeby zabierać ze sobą prowiant, termos i obowiązkowo czekoladę, która doda ci, niezbędnej wówczas, energii.
Co innego, gdy zakupy robią same kobiety. Wtedy sygnałem do zakończenia szaleństwa, jest padnięcie z głodu jednej ze współtowarzyszek. Ale to już zupełnie inna historia…
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przez te dywagację, zostanę okrzyknięty chamem, prostakiem i obleśnym szowinistą. Cóż, nie będę ukrywał, że już na samym początku wiedziałem, że gdy uderzę w stół, to nożyce same się odezwą.















