Kobieta...milimetr po milimetrze
Artykuł był czytany 28670 razy...miłość, to nie rycerz, nie używa zbroi,
lecz zanim ją dopadniesz nieźle cię wydoi...
Najczęściej udaje kogoś, kim nie jest. Jest to o tyle zabawne, że w całym tym teatrze chodzi o to, aby nie tylko skrzyżować oddechy z powabną "żenszczyną" i pobrać z jej jamy ustnej około 500 potrzebnych do życia bakterii, ale również doprowadzić do spotkania "na szczycie" dwie armie chromosomów! A więc tysiące pomysłów przychodzi do głowy, a cel jest jeden: KOBIETA! Na noc, na miesiąc, na całe życie! Oprócz tego, że kobieta jest człowiekiem z krwi i kości, to Natura wyposażyła ją w dużo miękkich części. Są to tzw. "słabizny", które najczęściej "osłabiają" wiecznie pazernych seksu mężczyzn. I to jest ta reszta, której nie można, niestety, zbyć milczeniem. Gdyby kobiety potrzebowały tylko seksu, mężczyzna byłby najszczęśliwszym stworzeniem na świecie! Leżałby jak truteń, w baldachimach, kadziłby się wonnymi olejkami, palił opium i tylko czekał na okazję. Kobiety, na szczęście, potrzebują oprócz seksu jeszcze zupełnie czegoś innego!
Ta pozorna rozbieżność interesów wydaje się nielogiczna. Dzięki temu, że mężczyźni są tak ciągle spragnieni seksu, realizują niejako z marszu prawie wszystkie pragnienia kobiet, które z seksem niekoniecznie są związane, a przy okazji i swoje!
Piękne, młode kobiety są najczęściej tam, gdzie są duże pieniądze. Uroda wymaga kosztownej oprawy! To syndrom nie tylko naszych czasów. Formuła 1, boks zawodowy i ogólnie sport przynoszący duże pieniądze, show biznes, media, czy film to doskonałe miejsca, gdzie urocze panie czują się jak ryba w wodzie! Prawdziwa miłość nie lubi dużych pieniędzy. Brzmi to naiwnie w naszych czasach. Z biedą nikt się nie chce utożsamiać. I nie chodzi tu o prawdziwą biedę z XIX wieku, lecz o niedostatek, o ciągłe borykanie się z egzystencją, o chroniczny brak pieniędzy na cele kojarzące się z nowoczesnym życiem, Elektronika, samochody, komputery, moda, atrakcyjne wakacje, solidne wykształcenie. Prawdziwa miłość nie lubi pieniędzy, ta udawana owszem i to w nieprawdopodobnych ilościach! Bo prawdziwa miłość, oprócz seksu, to prawdziwe uwielbienie kogoś wybranego, jego wad, jego sposobu bycia, jego głosu, ruchu, a nawet... nocnego chrapania! To tęsknota za czułością, dotykiem, za kimś, kogo ustawicznie brakuje, za kimś, kto daje ci to samo, co ty dajesz. Pomimo ciężaru dnia codziennego, rozmaitych problemów, miłość potrafi wpływać jak kojące źródło natchnienia na dzień następny. I co z tego, że wszystkiego brakuje. Prawdziwa miłość sprawdza się najlepiej w takich momentach! Niestety, samą miłością nie da się żyć! Bo życie, to tysiące innych spraw, których nie da się uniknąć. Ale o ile łatwiej żyć wiedząc, że ktoś cię kocha tak samo jak ty jego! I zawsze możesz liczyć na jego uczucie, lojalność.
Prawdziwej miłości nie można kupić za pieniądze. Za pieniądze można kupić piękne ciało, czyjąś obecność. Miłość to nie tylko ciało, to również dusza i serce, które nie są na szczęście na sprzedaż. Kogoś można łatwo oszukać, okłamać, ale nie samego siebie! I tu wiele się nie zmieniło od tysięcy lat i nie ma się na zmiany. Nikt jeszcze nie wymyślił takiego tomografu komputerowego, w którym można by zbadać kobietę, milimetr po milimetrze, jej duszę, zmysły i pragnienia. Gdyby mężczyzna mógł wiedzieć, czego chcą kobiety tak naprawdę i o czym myślą, prawdopodobnie wszystkie leżałyby u jego stóp. Niestety jest jednak najczęściej odwrotnie. Cóż, tego tomografu jeszcze nikt nie wymyślił, a tu czas zacząć jakąś rzeczową analizę. A materia to delikatna i wyjątkowo skomplikowana!
Z powodów socjalno-ekonomicznych wiele kobiet wybiera opcję tzw. sponsoringu oficjalnego. Uroda sponsora i wiek jest tu sprawą na dalszym planie. Najważniejsza jest pozycja społeczno-ekonomiczna upatrzonego opiekuna. Sponsor ma świadomość, że gdy pastę do zębów trzeba zamienić na coregę tabs, a lekarz domowy stwierdza, że to nie prostota, lecz prostata mu dokucza, wie, że seks jest właściwie atrapą, a werbalna jowialność i nieustanne podkreślanie swoich niezłych jeszcze osiągnięć w łóżku przypomina prognozę pogody reżimowego dziennika telewizyjnego stanu wojennego, która, jak przyszło co do czego, najczęściej się nie sprawdzała! Nie chodzi tu zresztą o seks. Sponsor, "bywały" w towarzystwie i z racji swoich rozległych kontaktów, pozycji i ilości kart kredytowych, potrzebuje towarzystwa atrakcyjnej kobiety.Ta symbioza wynika z obopólnych korzyści zainteresowanych stron. Atrakcyjna kobieta po rozwodzie, nierzadko z dziećmi w wieku szkolnym, mieszkająca razem ze swoją matką, ma niewielkie szanse na zaspokojenie potrzeb własnych i swojej rodziny.
Ubiera sponsora w eleganckie garnitury, jesionki i płaszcze. Wszystko oczywiście za jego pieniądze. Przy okazji ubiera się sama i co nieco "odłoży" na korepetycje z języka angielskiego dla swoich dzieci. Musi dobrze prezentować się w towarzystwie, co nie nastręcza trudności, bo sponsorzy raczej są hojni, jeśli chodzi o swoje kobiety. Nawet bardzo atrakcyjna kobieta nie może wyglądać jak bajkowy kopciuszek przed metamorfozą! To typ kobiety raczej nie do wzięcia. Dlatego pilnuje zarówno stołka jak i "siedzenia". Nawet młody, pochodzący z niezłej "stajni", adonis-wyczynowiec, ale tzw. "gołodupiec", nie zastąpi utraty tak intratnej "posady". Tu jedynie może wchodzić w grę sponsor jeszcze hojniejszy i jeszcze zamożniejszy.
Opłaca się raz w miesiącu postękać cokolwiek w sypialni. Gdyby jednak sponsor czuł, że coś jest nie tak i rwał się do wiagry, należy mu to wybić z głowy, wmawiając, że jeszcze jest dobry i nie musi szprycować się syntetycznymi afrodyzjakami. Ta rozsądna decyzja towarzyszki życia czcigodnego sponsora, pozwoli wyeliminować ryzyko utraty opiekuna. Hojne serduszko zasapanego "mocodawcy" mogłoby się tak zatrwożyć, że wiagra zamiast usztywnić mu penisa, usztywniłaby sponsora, ale na zawsze! A tego przecież podopieczna biznesmena nie potrzebuje. Życzy mu więc dużo zdrowia, dużo pracy i... dużo wydatków, wmawiając mu starą, dobrą, kupiecką zasadę, że nie należy myśleć o wydawaniu pieniędzy, lecz o ich zarabianiu. To najczęściej eleganckie kobiety w średnim wieku, których żadna technika seksualna nie jest w stanie zaskoczyć. Dużo wiedzą o życiu, o mężczyznach, o seksie. Dlatego nie szukają zadowolenia w łóżku, ale zadowolenia z życia! Spokoju, pewnej, stabilnej egzystencji, wygody i poczucia bezpieczeństwa. Ubrane w eleganckie ciuchy, przynoszą w towarzystwie tyle splendoru swojemu opiekunowi, że właściwie nie muszą się przed nikim rozbierać. To kobiety do ubierania, a nie do rozbierania, a szkoda, bo takie kobiety smakują jak... soczysty, czerwony arbuz wyjęty prosto z lodówki, spożywany z rozkoszą w upalne lato, łapczywie, wielkimi kawałkami, gryziony, gdzie popadnie, szybko i chciwie, a sok spływający aż do łokci, chłodzi rozpalone do „czerwoności” żyły...
Szkoda, bo ta bardzo atrakcyjna „zdobycz”, na własne życzenie rezygnuje z ostatniej szansy na prawdziwe uczucie, które może być droższe niż wszystkie bogactwa tego świata!
Tyle teorii. Teoria, to najlepsza „koleżanka”… samotności. Praktyka drwi sobie z takich romantycznych fantasmagorii. Szkoda, pozostaje nadzieja, która tym różni się od szaleństwa, że trwa wiecznie.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Agnieszka Owczarczak , Bolesław Bruke, Tomasz Łukasz TokarskiDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 20
Plus m.in. za "Kobiety, na szczęście, potrzebują oprócz seksu jeszcze zupełnie czegoś innego!":) Ogólnie bardzo dobry artykuł.
Pozdrawiam
Idea jest ciekawa, z wykonaniem ... są momenty dobre i średnie...
Początek rewelacyjny, środek bardzo dobry, jednak pod koniec coś się rozmywa i gdzieś gubi się ta ciekawa otoczna romantyczności, jaka została zbudowana w pierwszej częsci. Gdzieś się to rozmywa.
Brakuje mi też jakiegoś podziału tekstu, który ułatwiłby czytanie.
Jednakże artykuł dobry, dlatego też pozytyw.
Dla mnie mocna 4.
Artykuł jest ciekawy i czyta się go lekko. Autor zna temat. Opisuje go w miarę starannie oraz kończy oczywistą dla mnie puentą.
marne sklecony zbiorek stereotypów, dość seksistowski w dodatku. w celach edukacyjnych polecam wklepać 'abby lee' w googlu(i poczytać?) może i frustracja piszącemu przejdzie. bzdurne uogólnienia, ale pokazują pewne 'ludowe wierzenia' wszechobecne dość w społeczeństwie. więcej wysiłku mentalnego next time.
Prawdziwa cnota, krytyk się nie boi! Pod jednym warunkiem, że krytyka jest konstruktywna, i merytoryczna. Mimo to chętnie z tobą podyskutuję.
Spróbuj napisać coś o mężczyznach, ale bez pruderii i dewoctwa!
Może pomogę ci wyjść z kompleksów płci i odkryć w sobie coś interesującego?
Trudno mi zrozumieć, jak mogłaś odczytać w tym tekście frustrację?
Rzadko jestem sfrustrowany, a w temacie o seksie, nigdy!
Jeżeli we wszystko trafiasz tak "dokładnie", to niezły masz "rozrzut"!
Twoje asocjacje z ludowymi wierzeniami, są dla mnie równie niejasne, jak twój "analityczny" tok myślenia. Skąd masz taką pewność nieomylności w dostrzeganiu stereotypów! Byłbym bardziej ostrożny! Tu niestety nie ma reguł.
Pozdrawiam.
Wydaje mi się, ze pomimo żalu, jaki masz do kobiet dojrzałych o to,że bardziej niż o sferę uczuciową dbają o wygodę i dobrobyt, stając się przy tym bardzo cyniczne, doceniasz ich piękno i możliwość dawania miłości. Bardo bym chciała wierzyć, że kobiety nie -cyniczne ale takie po prostu, te, które czekają na miłość nie oglądając się na pieniądze i luksusy, mają u ciebie jakieś szanse. Obawiam się, że obracasz się w środowisku tych wyfiokowanych lafirynd i nie znasz innych kobiet. Szkoda że swoje doświadczenia uogólniasz...
Złożoność takiego tematu, jak "kobieta", przerasta możliwości wyczerpującego omówienia na jakiejkolwiek
płaszczyźnie. Człowiek całe życie dowiaduje się o sobie i uczy się siebie, według najbardziej, jego zdaniem ,
optymalnych wariantów. Również samo życie uczy nas też niemało. Niejednokrotnie życia nie starczy na
poznanie siebie, a co dopiero kogoś innego, tym bardziej kobiety. Trudno czasami zrozumieć nawet same
kobiety, które również błądzą we "mgle życia". Najbardziej irracjonalne jest zachowanie kobiet, które oglądają się
za facetami jak z katalogów i najczęściej zamożnymi, natomiast ten, który mógłby być najlepszym mężem
i ojcem jej dzieci nie znajduje się w kręgu jej zainteresowania. Konflikt jest nieunikniony.
Tu nie chodzi nawet o lafiryndy o których piszesz. Te i tak spadają na 4 łapy i parę województw dalej grają "cudowne, wierne żony", i matki.Te potrafię w lot wyłapać i one nie mają mi wiele do powiedzenia, bo rozumieją po pewnym czasie, że zostały rozszyfrowane. To nie jest trudne dla kogoś, kto studiuje kobietę latami...
Twój komentarz prowokuje do głębszych wynurzeń, lecz to zahacza o moją sferę prywatności, a tego chciałbym
uniknąć. Nawet najgorszy wariant wspólnego życia z kobietą nie jest w stanie dla mnie uogólnić kobiet
i umieścić ich pod jednym szyldem. To zresztą mnie nie dotyczy. Jako mężczyzna nam dużo szczęścia jeśli chodzi o kobietę, bardzo dużo...Trzeba szukać...
Wielką umiejętnością dla mężczyzny jest zostać prawdziwym przyjacielem kobiety, ale jeszcze większą, być kochankiem
takiego przyjaciela.
Czytajac tytuł można spodziewać się całkiem innej teści. ;) Artykuł świetny. Faktycznie gdyby facet wiedział czego kobieta potrzebuje byłoby całkiem inaczej. Taki tekst dodaje otuchy kobietom, których wiek zmusza do odjęcia conajmniej 15 lat. Irytuje mnie w mezczyznach ze oceniaja kobiete po jej zachowaniu, tzw, filozofia behawiorystyczna. Ta wspomniana w artykule kobieta z krwi i kosci potrzebuje troche ciepla, uczucia i troski. Pozdrawiam
Bardzo ciekawy artykul. Czyta sie z wielka przyjemnoscia.
Świetny tekst oczywiscie traktowany z dystansem, bo z wieloma akapitami wcale bym się nie zgodziła. To już moje osobiste skrzywienia tematyczne damsko-męskie ^^
Pozdrawiam
Artykuł niezły chć końcówka wyrażnie słabsza. Za to absolutny brak odporności i refleksji na krytykę/"Anna"/ a to szkodzi / choć bywa męską specjalnościa/
Twoja kreatywność w okolicach tematu "kobieta" cieszy , bawi a nawet przeraża.
Temat jest mi bliski, wszakże jestem kobietą... "atrakcyjną po rozwodzie z dzieckiem w wieku szkolnym" ale bez sponsora...z wyboru. A tak w temacie tego tomografu... Gdybyż tak sama kobieta mogła wiedzieć czego chce naprawdę....
Muszę przyznać że ująłeś mnie w niektorych fragmentach tego artykułu. Jako nieporawna romantyczka zaczytałam się w słowach o prawdziwej miłości i podpisuję się pod nimi prawą i lewą ręką ... po 10 razy każdą. No i tak ładnie, lekko napisane...
Jestem wczorajszą debiutantką, zapraszam do przeczytania tego co napisałam, też o kobiecie, o kobietach i nie tylko...
Pozdrawiam
Cieszę się, że Ci się podobało. Czyli można sobie jednak dać radę bez sponsora? Ma to swoje uroki.
Nie trzeba udawać orgazmów i można całą noc spać w majtkach ściągających, których na szczęście nikt nie ściąga...no i kafelki w ubikacji niepopryskane! Tak trzymać dalej.
Pozdrawiam.
No podobało się, to fakt, tylko może obalę Twoją wizję i pewien stereotyp samotnej z wyboru mamy dziecka w wieku szkolnym, ale... zupełnie zbędne i nie potrzebne są te ściągające majtasy.... a co do reszty...słuszne uwagi ;-)Pozdrawiam
Ech... Cały artykuł składa się w większości, a przynajmniej w połowie z rzeczy oczywistych, choć, to trzeba przyznać, traktuje o rzeczy poważnej i skłania ku myśleniu. Mimo że jestem TYLKO trzynastolatkiem (a co, myśleliście, że na świecie jest równość?), treść rozumiem i myślę, że to jest tylko kolejne odgrzanie starego (z taaaką brodą) tematu.
Pozdrawiam,
Bartosz Pers
fajny artykuł ale troche podkoloryzowany :) plusik :)
Dobry artykuł, dobrze napisany i napewno opisujący prawdziwe życie, wiele jest takich kobiet, które rezygnuja ze szczęślcia w imię pieniędzy. Sama znam kilka i wiem ze nie sa szczęśliwe dlatego przestrzegam przed takim wyjściem każda kobietę.
Zdziwiłam mnie natomiast Drogi Emilu Twoja odpowiedz Na Wypowiedź Anny, bardzo agresywnie zareagowałeś...przynajmniej takie wrażenie sprawia Twój komentarz, a myslę, że to nie o to chodzi by się kłócić. Natomiast krytykę powinnismy przyjmować do siebie.
fainy i sensowny artykuł :)
ciekawie go skomentowano zatem ludzie myślą bez względu na porę, a kobieta jest zawsze kobieta i warto o niej pisać ;)
"Wielką umiejętnością dla mężczyzny jest zostać prawdziwym przyjacielem kobiety, ale jeszcze większą, być kochankiem
takiego przyjaciela".
Myślę, że o wiele trudniej do roli kochanka dodać rolę przyjaciela...
Czytam kolejny artukuł pana Emila i coraz bardziej jestem przekonana iż pod maską eksperta w sprawach płci pięknej ukrywa się zraniony przez kobietę, kobiety.......
Artykuł w sumie opisujący może w uproszczeniu, ale jednak schemat postępowania co bardziej wygodnej części kobiecej społeczności. Można by się zastanawiać czy to nie popyt powoduje podaż takich zachowań. Nie zmienia to faktu że takie panienki są i mają się całkiem dobrze.













