Legalne kazirodztwo?
Artykuł był czytany 36094 razy
Współczesna tolerancja wymaga, abyśmy traktowali ciężko doświadczonych przez życie ludzi możliwie przyjaźnie, nawet wbrew naszym głęboko skrywanym przekonaniom. Dla dobra całego społeczeństwa.
Kilkanaście dni temu wybuchła kolejna obyczajowa sensacja. Całe szczęście, że nie u nas, lecz u sąsiadów. Nieładnie cieszyć się z czyjegoś kłopotu, ale u nas mamy wystarczająco wiele skandali w ostatnich tygodniach... Zresztą opisany poniżej dylemat i tak kiedyś zawita do nas.
Otóż skazane za kazirodztwo niemieckie rodzeństwo zaskarżyło do niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego przepis zakazujący rodzeństwu kontaktów seksualnych. Sąd skazał 30-letniego Niemca na 2,5 roku więzienia i w każdej chwili może nakazać rozpoczęcie odbywania kary. W 2003 r. mężczyzna odsiedział niemal rok z wcześniej orzeczonej kary. W przypadku jego 22-letniej siostry sędziowie orzekli roczny dozór kuratora. Skazani uważają, że obowiązujące prawo jest "historycznym przeżytkiem" i narusza ich podstawowe prawa. Od 2002 roku rodzeństwo poczęło czworo dzieci. Sami wychowują obecnie tylko najmłodszą latorośl. Pozostałe dzieci, z których dwoje jest niepełnosprawnych, przebywają w rodzinach zastępczych. Urząd ds. młodzieży uważa, że rodzice nie dają sobie rady z wychowaniem dzieci.
Rodzeństwo poinformowało, że niezależnie od wyroku trybunału pozostanie parą. I mamy znakomity (nie w sensie pochwały, ale w sensie rozważań o rozmaitych odchyleniach od wielowiekowych norm obyczajowych) przykład w aspekcie legalizacji różnych pomysłów, w tym homoseksualnych. Zapamiętajmy dzisiejszy dzień, bo za jakiś czas kazirodztwo nie będzie zabronione! A przynajmniej nie każde.
Dawniej geje byli karani (także w demokratycznych Stanach Zjednoczonych). Teraz mają coraz więcej uprawnień. Zakazy prawne i obyczajowe związane ze zjawiskiem kazirodztwa wprowadzono już dawno, aby zniechęcić do kalania własnego a rodowego gniazda, zwłaszcza że praktyka i medycyna wskazywała na znaczne ryzyko chorób genetycznych. Ale podobne problemy miewają klasyczne rodziny (np. alkoholowe powikłania u potomstwa). I medycyna bywa tyleż bezradna w wielu przypadkach, jak również bywa pomocna w pewnych zdarzeniach.
Co zrobić jednak z ludźmi, którzy są odporni na wzajemny erotyczny wstręt w obrębie najbliższej rodziny? I co zrobić z gejami i lesbijkami w takim obrębie, gdzie przecież nie ma przeciwwskazań medycznych z oczywistych powodów? No i co z rodzeństwem, które bardzo blisko się zapoznało nie wiedząc o powinowactwie? Czy oni będą przecierać (sic!) szlaki nowym przepisom? Czekają nas ciekawe procesy, choć o obrzydliwym (dla przeciętnie reagujących ludzi, ale to słowo jest bardzo subiektywne w nowoczesnej Europie) podłożu. Chyba nie ma prawnych mocy blokujących opisane zachowania w demokratycznym kraju, jeśli dorosłe a spowinowacone osoby mają się ku sobie. Demokracja to wolność i każdy może czynić cokolwiek zechce, jednak aby innym nie szkodził. Jeśli kazirodztwo nie powoduje ograniczenia swobody innym ludziom, to cóż możemy uczynić?
W USA pewna nauczycielka rozbiła swoją rodzinę, pedofiliła się z nieletnim młodzianem, odpokutowała paroletni wyrok i po wyjściu z więzienia wyszła za niego... za mąż. Tu ewidentna porażka nowoczesnego prawa! Współcześni Romeo i Julia? Paskudni czy romantyczni? Prawo w swym zamyśle ma bronić młodzież przed zakusami obrzydliwych pedofilów, ale do jednego worka wrzucane są przypadki romantyczne i patologiczne. Kilka dni temu u nas było podobnie - polski obywatel narodowości romskiej poślubił 14-letnią Romkę i mają dziecko. Polska Temida przymknęła oko na twardy przepis prawny i małżonek został ukarany symbolicznym niewysokim wyrokiem w zawieszeniu. Farsa? Niejednakowe traktowanie obywateli? Zwyczaje lokalnych społeczności ponad Konstytucją? Porażka prawa? Wyrozumiałość (wobec łamiących prawo) dla dobra podstawowej komórki społecznej? Ale poza zadawaniem się z nieletnią, to przynajmniej normalne (w znaczeniu "tradycyjne") kontakty międzyludzkie nie wprowadziły dodatkowych aspektów do sprawy. A przecież inny dżentelmen mógłby zakochać się ze wzajemnością w zbyt młodym panu i czy prawo byłoby równie wyrozumiałe?
Wszystkim skrzywdzonym (odchylonym fizycznie, psychicznie i seksualnie) przez Naturę ludziom należy pomagać i być wobec nich wyrozumiały. Tak wobec gejów, lesbijek, ale także wobec kazirodczych miłośników ars amandi, skoro są pełnoletni i wiedzą co czynią. Opisany przypadek to dalszy ciąg dyskusji o "nietuzinkowych" obywatelach. Niejako szukanie wspólnego prawnego mianownika dla homoseksualistów i kazirodców. Zatem reasumując - owe homoseksualne i kazirodcze przypadki to są pewne odchylenia od zwyczajowej normy. Fizycznie, psychicznie i seksualnie kalekie osoby mają pewne defekty, z którymi można żyć. W nowoczesnym społeczeństwie należy udawać, że nie dostrzegamy pewnych rodzajów kalectwa. Na tym również polega tzw. dobre wychowanie. Można pouczać, sugerować, odwodzić od zamiarów, namawiać do leczenia, przeprowadzać dobrowolne pogadanki, lekko (jednak bez przesady) napiętnować, aby zjawisko nie rozprzestrzeniało się poza "rzeczywiste i bezdyskusyjne przypadki odrębności seksualnych". Pomagać, ale nie dyskryminować i nie więzić! Akceptować w znaczeniu "tolerować", ale nie akceptować w znaczeniu "popierać". Obywatele pokrzywdzeni przez los w sferze fizycznej i psychicznej przecież także są pouczani (lub powinni być), jeśli zbyt jawnie obnoszą się ze swoim kalectwem, bowiem ich wolność jest ograniczona przez estetyczny odbiór wzrokowy określony przez średni poziom wrażliwości panujący w naszym społeczeństwie tu i teraz.
Dwóch gejów oraz dwie lesbijki mogą tworzyć związek (mniejsza o nazwę, jednak nie małżeński), ale cóż począć z kazirodczym związkiem? Jeśli siostra i brat zechcą stanąć na ślubnym kobiercu? Niestety, to kwestia czasu w demokratycznym ustroju - prędzej czy później ktoś przetestuje konstytucje unijnych krajów, przy czym kraj leżący w depresji (morskiej) zapewne ponownie będzie w czołówce "postępu", zaś śluby tam zawarte będą honorowane w całej Unii Europejskiej.
W demokratycznym państwie mogą pewne związki międzyludzkie jawić się jako
obrzydliwe (i dla wielu z nas są one istotnie takie), jednak nie można zbyt głośno pomstować na takich okaleczonych ludzi, ponieważ prawo ma traktować wszystkich możliwie jednakowo. Współczesna tolerancja wymaga, abyśmy traktowali owych ciężko doświadczonych przez życie ludzi możliwie przyjaźnie, nawet wbrew naszym głęboko skrywanym przekonaniom. Dla ich dobra i dla dobra całego społeczeństwa.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 24
Artykulu nie ocenie, bo uznalem go za propagandowy. Poglady masz przedziwne, porownywanie orientacji seksualnych do zboczen, ktore zawsze pozostana zboczeniami to metoda Giertycha. Jest roznica miedzy kazirodztwem a homoseksualizmem. Kazirodztwo jak sam napisales szkodzi dzieciom ktore urodza sie z takich zwiazkow. W przypadku homoseksualizmu szkodzi tylko i wylacznie ludziom bardzo konserwatywnym w skrocie moherom. Czy kazirodztwo moze byc dozwolone? NIE. I nie w mowisz mi, ze jakis kraj europejski zezwoli na czynnik ktory moze zepsuc cale spoleczenstwo. Aha jeszcze jedno naucz sie odrozniac co jest zgodne z wolnoscia osobista a co nie. Wolnosc osobista to taka wolnosc ktora ni wykracza po za ramy szkodliwosci innym. Kazirodczy rodzice szkodza swojemu dziecku i spoleczenstwu jednoczesnie. Zaraz sie odezwie pewni w Tobie buta konserwatysty i wspomnisz o aborcji. No i przyznam Ci racje nie powinno byc aborcji dla kazdego, tylko dla szczegolnych przypadkow zagrazajacych zyciu lub zdrowiu matki.
A jeszcze przypomnioj sobie jak kiedys karano za drobne przestepstwa, gdzies tam w tekscie nmapisales ze homoseksualizm byl karany. Chcesz powrotu do dawnych czasow? Naprawde jestes az tak infantylny?
Pozdrawiam.
1. Homoseksualizm został zdjęty z listy chorób kilkanaście lat temu. Ale nikt nie zdjął go z listy odstępstw od normy. Ale nawet jeśli zostałby h. zdjęty, to każdy ma prawo mieć własne zdanie. Pewna planeta od niedawna utraciła to miano, ale czy to oznacza, że nie ma żadnego astronoma, który by się nie zgadzał z ogólną opinią?
2. Nie nazwałem h. oraz k. zboczeniem. Nawet jeśli tak myślę, to nie mogę sobie pozwolić na taki zapis, bo inkwizycja szuka ofiar.
3. Zbieżność z poglądami p. Giertycha jest przypadkowa (jeśli jest). W końcu poglądów może być parę, zaś są setki osób, które wpisują się w dany pogląd -zawsze będzie jakieś nazwisko się kojarzyć z poglądem Iksińskiego.
4. Kazirodztwo może szkodzić potomstwu. Ale co zrobić, jeśli potomstwo już jest (jak w opisanym przykładzie)? Albo jeśli jedno z rodzeństwa nie może mieć dzieci (defekt albo sterylizacja lub starczy wiek)?
5. Co sądzić o homoseksualizmie wśród rodzeństwa? Czyli kazirodztwo homoseksualne albo homoseksualizm kazirodczy? Wsadzać do więzienia? No bo to jest problem wsadzać czy nie wsadzać. Po Twojej odpowiedzi to widzę, że nie. Czyli obaj nie wsadzilibyśmy owej niemieckiej pary do pudła.
6. Czy założymy się, że w Europie ktoś wykaże, iż rodzeństwo będzie mogło żyć ze sobą w konfiguracji pan-pan, pani-pani, pani-pan? Kto im przeszkodzi w demokratycznym państwie? Ty? Jesteś za posadzeniem tej pary opisanej przeze mnie (*ponownie pytam)?
7. W którym momencie związek kazirodczy szkodzi dziecku, skoro już dziecko żyje? A w którym momencie szkodzi, jeśli jedno z partnerów jest bezpłodne?
8. Homoseksualizm oraz kazirodztwo jest dla niektórych osób obrzydliwe, ale czy można skazywać na więzienie gejów, lesbijki lub brata i siostrę albo brata z bratem lub siostrę z siostrą? Podejmiesz się nawoływania do ich uwięzienia?
9. Popieram Ciebie w sprawie opisanej aborcji.
10. Chyba niedokładnie przeczytałeś - nie chcę kar dla pełnoletnich homoseksualistów oraz dla pełnoletnich kazirodców.
11. Przeczytaj jeszcze raz i napisz, w którym miejscu się nie zgadzamy.
W sporze tradycji z "postępem" (opinia pana Pawła) jestem za tradycją.
P.S.: Panie Pawle czy homoseksualni rodzice szkodzą dzieciom, czy nie? Awangarda lewicowo postępowych państw zezwala wszak na adopcję przez pary homoseksualne, nie wspominając o parach lesbijskich, z których jedna z pań poddaje się zapłodnieniu in vitro.
Dawniejsze zboczenia, dewiacje, odchylenia, defekty zyskują językowe synonimy łagodzące ostrość znaczeń sprzed wielu lat. Z listy chorób zniknął homoseksualizm. Sepsa także nie jest chorobą, ale budzi większą grozę niż niejedna poważna dolegliwość. Jeśli mamy wolność słowa, to możemy głośno wyrażać swoje obawy wobec seksualnych dziwactw, czy nie możemy nawet szeptać, bowiem nie święta, ale świecka inkwizycja III tysiąclecia przetacza się przez Europę i szuka swoich ofiar?
Trudne to problemy - bardzo trudne.Przed społeczeństwem jeszcze dużo zaskoczeń, wiele dyskusji i pracy.Dobrze, że się mówi...omawianie problemów to dla mnie podstawa.Autorze zmobilizowałeś mnie do rozmyślań nad tematem-czy zgodzić się na legalizacje par kazirodczych?
Moim zdaniem nikomu nie powinno dawać się wytycznych odnośnie miłości, i tego jaki partner go pociąga, ale...skoro żyjemy w społeczeństwie ogarniętym prawem (z założenia najlepszym dla ogółu), pary kazirodcze powinny zrozumieć, że dzieci mieć nie mogą...Chcą ślubu?(tu podchodzę mocno neutralnie), chcą dzieci? MOJE STANOWCZE NIE ! Dla mnie to już jest przekroczenie pewnej granicy...
Och- a co z chorymi dziećmi, które już się urodziły? Czy pozamykać ich rodziców i w ten sposób "pomóc małemu człowiekowi?"
Jestem za "mała" ,aby odpowiedzieć na takie poważne pytanie-za mała...
Chętnie poczytam co inni mają do powiedzenia na ten temat.
Jeśli bowiem nie zniesie się zakazu stosunków kazirodczych, a potem nie będzie się tych rodziców zamykać w trosce o urodzone dziecko-oczywistym jest dla mnie ,że takie pary będą nawet specjalnie dawać życie-uciekając w ten sposób od kary.
Ps:Tolerancja to raczej neutralność, akceptacja to zrozumienie.
Dla autora plus , za poruszenie tematu.
Także byłem zdumiony wnioskami, które mi sia nasunęły. Bowiem dawniej wiadomo było, że rodzeństwo nie może ze sobą (w sensie - to surowo zakazane). Faraoni/faraonowie i kompleks Edypa. W niedemokratycznych systemach wiadomo było - pójdziesz do więzienia albo przynajmniej wstydź się i pokażemy palcem. Każdy o tym wiedział. To samo ze ślubem z kuzynem/kuzynką. Nie było i nie ma przyzwolenia. I tak toczyło się życie do niedawna. Bo ta niemiecka para podważa wyroki sądów w demokracji! Oni mają swoje lata i twierdzą, że nadal będą się spotykać. Dla dobra sprawy pewnie byłoby nie rozgłaszać tego, oni by sobie mieszkali razem, a życie by sie toczyło nadal normalnie. A teraz wielu kazirodców "odzyje" i zacznie dyskutowac i walczyć o swoje prawa do wolności. jak kilka lat temu geje i lesbijki. W sumie to pewnie dotyczy paru par w Polsce. Jeśli para nie może mieć dzieci z jakiś powodów, to jakie mamy argumenty na NIE? Przyzwoitość? Ale to nie kategoria prawna, a jeśli ktoś nie wierzy, to i słowo grzech nie robi na nim żadnego wrażenia. A może i robi, ale skoro miłość jest silniejsza?
Ok. No to czas na przeprosiny z mojej strony. Powiem szczerze kilku koncowych akapitow teksu nie doczytalem a komentarz wystawilem bo podirytowalo mnie porownanie kazirodztwa do homoseksualizmu. Dlaczego nie doczytalem? Pracuje w nocy a w dzien malo spie zazwyczaj o 18 jestem padniety jak zflaczala pilka. Ot slabe wytlumaczenie takie sa fakty. Z tego miejsca chcialbym przeprosic autora za nieporozumienie. Co do tematu to tak naprawde w mojej pierwszej wypowiedzi zawarlem kwintesencje mojej opini. Dodac jednak nalezy cos o zwiazkach kazirodczo-homoseksualnych bo o tym nie pisalem, kazirodzctwo jest dla mnie czyms wynaturzonym w kazdej postaci, jasne ono bylo zawsze a najwiecej w sredniowieczu co swiadczy o tym ze ludzka natura jednak posiada czynnik ktory wywoluje podobne uczucia do brata czy siostry, jednak w socjologicznego punktu widzenia spoleczenstwo mogloby pozwolenia na kazirodztwo nie wytrzymac. I nie chodzi mi oprotesty czy plucie kazirodcom w twarz, a raczej o ewolucje ktora moim zdaniem mogla by doprowadzic do spadku populacji. Zalozmy, ze kazirodzctwo bez zezwolenia na dzieci jest dopuszczalne. Co sie dzieje gdy w rodzinie jest brat z siostra. Dorastajac razem w swiadomosci, ze wolno im byc ze soba stosunki kazirodcze moglby byc alternatywa dla innych zwiazkow. Bo po co szukac sobie kogos jesli ma sie go pod nosem i zna sie go od malego? No i teraz tak, powiedzmy ze co dziesiate rodzenstwo ulegnie tej "milosci" bo pewnie i milosc tez by sie pojawiala, jak wielki bedzie spadek przyrostu? Nie wiadomo bo sytuacja jest wyimaginowana, ale co gdy nie bedzie to co dziesiate rodzenstwo a co piate. Ja wiem, ze pewnie zaczela by krazyc opinia podobna do zwiazkow homoseksualnych, to jest tak natura i tak sie urodzili. Ale poped plciowy ksztaltuje sie z wiekiem, nikt temu nie zaprzecza. Dorastajac razem mogliby nie wiedziec co to znaczy byc z kims innym. Ot to takie male dywagacje z mojej strony. Temat przyznaje dziwny, ale jestem praktycznie pewien, ze nie dojdzie do legalizacji takich zwiazkow. Dlatego tez podsumowujac kazirodztwu mowie zdecydowane NIE, z racji niebezpieczenstwa o ktorym napisalem no i problemow ktore takie zamkniecie sie tylko na rodzenstwo mogloby wywoalac w spoleczenstwie. Rownie dobrze mogloby dochodzic do sytuacli alienacji ze spoleczenstwa takich wlasnie par. Moim zdaniem zezwolenie na kazirodztwo niesie za duzo niebezpieczenstw, po za ciazami sa jeszcze problemy spoleczne.
Tyle a teraz ide spac. Jeszcze raz przepraszam za to "infantylny";)
Pozdrawiam.
Daje plusa;)
Dzięki za sympatyczne wyjaśnienie sprawy. oczywiście, nie popieram kazirodztwa i chyba nikt tego nie popiera. Zresztą w ostatnich latach wychodzi na jaw u nas wiele przypadków tyle skandalicznych, co i obrzydliwych. Ale wszystkie dotyczą molestowania dzieci przez swych ojców/ojczymów. I to ściga prawo. I słusznie!
Natomiast co z przypadkami - para sie poznaje, znaja się b. dobrze, pobierają i po pewnym czasie dowiaduja sie o powinowactwie? Dać im rozwód? A jeśli juz przebrniemy przez to rozumowanie, to co zrobić, jeśli 30-letnie rodzenstwo mieszka ze sobą? Czy możemy im zaglądać pod kołdrę? Przecież to przerabialiśmy w temacie gejów. Uznajemy, że każdy sobie może robić pod kołdrą co chce, aby nie szkodził i nie rzucał się w oczy.
No i sprawa braci gejów lub sióstr lesbijek. Cóż z nimi? Dzieci z tego nie będzie. A to tylko eskalacja problemu homoseksualnego.
Bodaj wszyscy ludzie mają od urodzenia wszczepianą niechęć do rodzeństwa pod wzgledem erotycznym. Ale co uczynić, jeśli jedna para na milion ma odchyłkę? Geje mają taką odchyłkę i wywalczyli sobie tolerancję. Czy podnosimy poprzeczkę tolerancji czy trzymamy ją na miejscu i nikogo nie puścimy pod nią? Jeśli tolerujemy gejów to dlaczego nie kazirodców? To tylko dalszy ciąg uznawania odstępstw od natury.
Tak jak pisalem dla mnie kazirodczy zwiazek nawet gej gej powinien byc zabroniony.
Powinowactwo w malzenstwie tak jak jest teraz zabronione do 3 czy 5 poziomu nie pamietam dobrze. Pary u ktorych wykryto powinowactwo po facie powinny dostac uniewaznienie malzenstwa i kare grzywny badz tymczasowego aresztu. Jesli maja dzieci to juz inna bajka, zabronic postraszyc ze jesli zmajstruja nastepne dostana wysoka grzywnena rzecz domow dziecka.
Dlaczego zbronic kazirodztwa bo podobnie jak molestowanie jest zboczeniem.
Załóżmy roboczo, że chcielibyśmy ukarać gejów, lesbijki, kazirodców oraz innych niewymmienionych nienaturalnych osobników. Tak czyniono przez tysiące lat. Ale w demokracji jest to niemożliwe. Można dyskutowac o pornografii - czy ją ograniczyć, ale nie zabronisz. Owszem, wiele obrazów to szczyt obrzydliwosci i upadku (najczęsciej) niewiasty, ale co zrobić? Jesli sama tego chce/ owszem, kiedy świat bedzie się walić, bo wszystkie panie beda prostytutkami to pewnie wprowadzimy panstwo policyjne. Ale teraz? Nawet nie wiem, na jakiej podstawie nie można oglądać zdjęć pedofilnych? Że to nieetyczne ,to wiem, ale prawnie? Idę ulicą i znajde zdjęcie i co? Podczas oglądania mogę być aresztowany? A co z policjantami, którzy w swoich służbowych zbiorach mają takie zdjęcia i sobie wysyłają do domu lub do kolegów?
Co zrobić parze spowinowaconej, która nie miała pojęcia o powinowactwie? Unieważnić ślub i dowalić karę? I kogo to zadowoli? Społeczeństwo odetchnie z ulgą?
W demokracji trzeba znaleźć mocny powód, aby pogonić parę kaz. siostry z bratem. Jeśli jedno z nich jest bezpłodne to na jaki przepis się powołać? Że to niemoralne? Owszem, ale nie dla nich. Może przymknąć na takich oko, bo każdy rozgłos tylko im będzie służyć - oni czesto chcą w ten sposób zaistnieć.
założenia są proste - to co krzywdzi innych powinno być zakazane. w wypadku związków kazirodczych 'pokrewieństwo genetyczne' jest zbyt duże, co może prowadzić do narodzin dzieci chorych lub niepełnosprawnych.
pedofilia powinna być oczywiście zakazana, bo krzywdzi dzieci - ofiary.
natomiast nie widzę niczego złego w homoseksualizmie. czy mnie obchodzi co robią ze sobą mój hetero-sąsiad ze swoją dziewczyną? nie. i tak samo nie obchodzi mnie, co robi mój homo-sąsiad ze swoim chłopakiem. to jest prywatna sprawa każdego człowieka. a zakazane powinno być nazywanie homoseksualizmu zboczeniem czy chorobą.
peace.
Nie wiem, ilerazy miałbym powtarzać - skoro dzieci już są, a rodzeństwo owo niemieckie można wysterylizować (dobrowolnie) to jakie widzicie przeciwwskazania oprócz obrzydzenia? Wdemokracji - żadne. Można posadzic babkę albo gościa, żeuwodzi nieletniego/nieletnią, bo to pedofilia. Owo rodzeństwo obnaża słabość demokracji, bowiem oni wygrająsprawę. Skoro dorosłym niemozemy zagladać pod kołdrę, to na jakiej podstawie nie będą mogli się spotykać? Dajcie prawną podstawę.
Co robi sąsiad gej z okolicznymi chłopcami gejami (pełnoletnimi)? Nikogo to nie obchodzi? A 40-letnie bezpłodne rodzeństwo albo 90-letni ojciec z 70-letnią córką obchodzi Was? Pewnie to obrzydliwe, ale to nie kategoria prawna, zatem nic tu nie róbmy... Nazywanie homoseksualizmu chorobą czy zboczeniem - zabronić? Przecież nie można zabronić głoszenia własnych poglądów, jeśli nie są zbrodnicze. Czy posadzicie gościa, bo uważa gejów za kaleki seksualne albo za zboczeńców? Nowa inkwizycja? A jeśli uważa, że Słońce krąży dookoła Ziemi to także do więzienia?
Takich możecie bojkotować towarzysko, wyśmiewać, że są staroświeccy, ale do pudła ich chyba nie poślecie?
A przy okazji walki z prostytucją - skoro każdy moze robić co chce, to dlaczego ostatnio próbuje się walczyć z p.? I z pornografią? Zgoda - aby dzieci nie widziały i aby spokojnym ludziom nie włażono w oczy...
Zalegalizować i brać podatki?
Co do tego co probuja nam zabronic aktualne wladze lepiej nie podawac takich dzialan za przyklad;) No i na pytanie odpowiem zalegalizowac prostytucje i pornografie. Jednak nadal sie bede upieral przy tym ze kazirodztwo nie powinno byc legalne. No a 90 dziadek to i tak pewnie malo moze porobic z taka corka;P
Ale 10 lat temu uważaliśmy gejów za zboczeńców, a teraz nawet nie powinnismy tak pomyśleć, bo można iść za kraty. I to szybciej niż za kłamstwo oświęcimskie.
Prawo nie różnicuje dziadka 90-letniego a wnuczkę 21-letnią, tylko określa minimum na 15 lat.
Jeśli dopuszczamy orgie to jakie ma znaczenie powinowactwo? Aby nie mieć potomstwa to dzisiaj istnieje jednak parę metod. Niektórzy nie mogą mieć dzieci i czego takim zabronić prawem?
To jakieś spore nieporozumienie. Chaos jak przed stworzeniem świata! Społeczeństwo to m.in. system praw, przywilejów, obowiązków i norm. Jeżeli kogoś dopuszczamy do normalnego społeczeństwa, to z całym dobrodziejstwem owego systemu i bez wyjątków. Nie mogą to być homoseksualiści ani kazirodcy, bo z czasem upomną się o funkcjonujące normalne prawa do posiadania dzieci, czy adopcji.
To daleko idąca konsekwencja dla wszystkich członków normalnego społeczeństwa. To alienacja moralna i środowiskowa dzieci adoptowanych przez dwóch tatusiów, z których jeden udaje żonę, a drugi matkę, bo ojcem w sensie biologicznym nie może być żaden. Chore dzieci z kazirodczych związków, zdeformowane genetycznie, to problem dla całego społeczeństwa, bo dzieci takie najczęściej lądują w państwowych domach opieki na koszt podatników. A może podwyższyć podatki dla nienormalnych i zastosować ulgę dla normalnych? Przecież mamy demokrację!
Otóż dowiedz się, że demokracji tak naprawdę nie ma, podobnie jak sprawiedliwości. Demokracja, to rządy większości a większość na ogół kształtuje się na mizernym poziomie. Kto więc tak naprawdę rządzi? W Polsce jedynie kilka tysięcy osób, a "demokrację" można samemu zaobserwować
w codziennych artykułach z gazet o aferach, korupcji, mafijnych układach i coraz lepiej mającej się oligarchii nielicznych możnowładców.
Ludzie, którzy nie nadają się poprzez swoje dewiacje i inność do przystosowania w normalnym społeczeństwie, skazują się sami na banicję moralną i środowiskową. I tam jest ich miejsce.
Azyl dla nienormalności stawia w dwuznacznym świetle status normalnego obywatela, za którym nie stoi nikt, bo u nas, na ogół, nienormalność wywołuje wielkie poruszenie, dyskusję i przyjazne orędownictwo. Szary człowiek za swoją normalność, spychany jest do sektora normalnego milczenia, bo kogo tak naprawdę interesują normalne problemy? Piętno inności odciska się na normalnym społeczeństwie jak chora tkanka, jak produkt uboczny "zabawy w życie".
Dyskusja o tolerancji, to bardzo niebezpieczny i delikatny temat. Nadmiar tolerancji niszczy powoli nie chore jednostki, lecz coraz bardziej chore społeczeństwo.
Zastanowiłeś się jaka jest różnica między tolerancją a akceptacją? Chyba niezbyt gruntownie. Wiesz co to jest tolerancja? Może to umiejętność równoczesnego bycia sobą i zupełnie kimś innym? Czy może to tylko sztuka milczenia i powściągliwości języka? Pomyśl, może zdefiniujesz to jeszcze inaczej? Przecież mamy demokrację i wszystko, wszystkim jest wolno. Nawet myśleć!
Zgadzam się z Tobą, że szary a normalny człowiek jest na marginesie, bo jest szary i normalny. A wystarczy, aby był gejen albo kazirodcą i juz zaistenieje. dawniej by się bał więzienia albo potępienia. Teraz trochę się boi drugiego, ale prawo stoi opo jego stronie.
Artykuł napisałem nie dlatego, że jestem za legalizacją kazirodztwa, ale że w demokracji po uzyskaniu praw przez gejów, ba, uznaniu, że nie jest to choroba, dochodzimy do kolejnej poprzeczki - kazirodztwo. I co dalej? Obrzydliwe? A co nie jest obrzydliwe? Cały świat jest obrzydliwy, nawet księża grzebią po jelitach. Opisana para niemiecka będzie się dalej spotykać i co Państwo Niemieckie uczyni? Do obozu ich nie ześle. Skoro nie postawiliśm wcześniej granicy, ze homoseks. jest jednak wynaturzeniem, to teraz spijemy, co nawarzyliśmy.
A czy sprawiedliwość i demokr. istnieje, to całkiem inny temat.
rożnica między homoseksualizmem, a kazirodztwem czy pedefilią, niewątpliwie bardzo klarowna, jest tylko przejściowa, a argumenty dotyczące negatywnych następstw pedofilii, czy związków kazirodczych zaczną powoli zanikać. Bo "każdy" ma swoje prawa. Mogę się założyć że tak będzie. Pozdrawiam.
Pozwolę sobie przytoczyć dwie perełki literatury: "Lolita" (Nabokov) co do pedofilli, "Kwiaty na poddaszu" co do skrajnej moherowości i kazirodztwa. A co do homoseksualizmu..? Hej, o co chodzi? Póki ludzie nie robią sobie nawzajem krzywdy, to chyba wszystko jest w porządku? Każdy ma prawo do miłości i szczęścia. Ulżyło mi po przeczytaniu ostatnich akapitów - już miałam ochotę pisać buntownicze hasła. Ale kamień z serca - bądźmy tolerancyjni. Nie rańmy siebie nawzajem. "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem" - no? Oceniać może tylko ten, kto sam jest idealny. A takich ludzi nie ma (za wyj. Giertycha;)), więc odpuśćmy sobie gadki o tym co jest zboczeniem, co nie jest, co jest chorobą, a co nie. Na świecie jest tyle złego, tyle cierpienia, że tylko ignoranci oceniają innych, nic o nich nie wiedząc.
Dobry artykuł. Pozdrawiam serdecznie.
Czy kuzyn z kuzynką może mieć dzieci mogą się pobrać jeśli bardzo się kochają ?
Dla mnie to wszystko jest chore!!!Zakazy,nakazy!!!Dlaczego prawo czy kosciol maja decydowac o naszym zyciu?????a sami sobie zaprzeczaja!!!kosciol zabrania zwiazkow kazirodczych,a przeciez pierwszymi ludzmi podobmo byli Adam i Ewa tak???z tego co mowi biblia mieli dwuch synow,wiec prosze niech mi ktos powie skad brali sie inni ludzie????
do Marty:
masz racje, Adam i Ewa mieli takie same geny, bo bóg zrobił Ewe z zebra Adama, przeto właśnie, ich dzieci pozabijały sie, w wyniku komplikacji genetycznej i psychicznych chorób, które takim to sytuacja towarzysza. Kiedy bóg zrozumiał swój błąd, stworzyli wielu ludzi, o którym to fakcie biblia juz po prostu nie wspomina, ale każdy mądry człowiek, sie tego przecież juz domyśla;)
Do Marzeny:
Miłość w dzisiejszych czasach to tylko gra pozorów, jeśli kochali by się na prawdę, zakładam, ,ze dla wspólnego dobra, i dobra dzieci, które tez powinni kochać, które sa owocem miłości, skazali by się na zakon. A teraz mniej emotywistycznie.
"to czy kuzyn z kuzynką może mieć dzieci mogą się pobrać jeśli bardzo się kochają" to nie kwestia ogólnego przyzwolenia, haseł politycznych ,czy zręcznej propagandy a prawa naturalnego z którego czerpiemy, które jest punktem wyjścia do dalszych wniosków. rozważanie o wolności i prawach, które rzekomo posiadaj wszyscy na równi, to prezent, który otrzymują jednostki od stowarzyszonej ludność (narodu) w ramach jej struktury, ale one nie podlega dalszym uzupełnieniom, nie może być tak przecież, ze ten sam naród kwestionuje własną władzę i ze niby ,każdy decyduje o sobie ,bo to sprzeczne wewnętrznie. To właśnie dla tego, dobro ogółu jest ważniejsze niż uczucia pojedynczego człowieka i nie tylko w faszyzmach, komunizmach, ale i także demokracji. To dotyczy wszelkich nadużyć,jednakowo tych natury erotycznej.
Kościół jest w tym przypadku bardziej liberalny, względnie uznaje prymat miłości, a ludzie nauki, którzy sa racjonalistami, dewiacje traktują jako dewiacje, nie kierując się impresyjnymi uczuciami, a zrozumieniem muszą nawet w demokracji stac po stronie tego co rzeczywiste . Tu nie ma miejsca na pytanie czy mogą, nie mogą, bo taka jest pop prostu nasza natura i jej nasze własne opinie nie zmieniaja.
Nieźle ;-/













