iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 2

Liberalizacja żeglarstwa - wojenka z betonem

29 03 2007 Marcin Blackheart Artykuł był czytany 2435 razy
Źródło: http://www.samoster.org.pl/
Źródło: http://www.samoster.org.pl/

"Oni się potopią". W naszym Państwie bardzo widoczna jest nadopiekuńczość władzy nad mieszkańcami. Przykład żeglarski.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Od kilku lat dzięki rozwojowi Internetu w naszym kraju a co za tym idzie powstawaniem wolności słowa i wymiany informacji, powstała grupa dyskusyjna pl.rec.zeglarstwo. Początki były trudne ale z czasem zainteresowanie grupą w środowisku żeglarskim rosło. W okół grupy zebrali się osoby doświadczone z przygodą żeglarską jak i nowicjusze chcący dopiero zacząć się w to bawić.

"Żeglarstwo niebezpieczne dla otoczenia"
7 lutego 2005 roku doszło do pierwszego spotkania władz Polskiego Związku Żeglarskiego (w skrócie PZŻ) z "internetowymi oszołomami" czy inaczej "przyjemniaczkami". Od czego się zaczęło czyli historia ludzi kilku. Założeniem przyjemniaczków jest prawo do wolności jednostki w społeczeństwie, które zezwala na robienie czego się chce, o ile nie narusza to wolności innych, ich bezpieczeństwa czy spokoju. Dlatego ograniczanie tej wolności musi być dyktowane w przypadku zagrożenia jednego z wyżej wymienionych czynników.

My wiemy najlepiej
PZŻ jako zakuty beton, upiera się razem z całym swoim środowiskiem, że obszar żeglarstwa jest szalenie niebezpieczny i należy chronić ewentualnych samobójców przez wprowadzanie regulacji. Czyli normalny człowiek powinien sobie to przetłumaczyć, że chcą dbać o bezpieczeństwo na wodzie. Należy zadać tutaj pytanie dlaczego akurat u nas trzeba wprowadzać takie ograniczenia i restrykcje skoro we wszystkich statystykach krajów które nie ograniczają tak żeglarstwa czynią je wręcz swobodnym, nie potwierdzają tego podejścia?.
"Przyjemniaczki" nie znajdują uzasadnienia w utrzymywaniu stopni żeglarskich, obowiązkowych rejestracji i nadzorów technicznych jachtów.

Skąd pomysły związunia się biorą?
Przyczynę powstawania takiego obrazu sprawy w PZŻ wynikają być może z silnego lobby instruktorów żeglarstwa i w obowiązkowych opłatach uiszczanych przy różnorakich okazjach począwszy od egzaminu do zakupienia nowego sprzętu na jachcie. Historia lubi się powtarzać, do dzisiaj nie potrafimy przyciągnąć (tak jak i kilka innych krajów) z powrotem swojej floty handlowej, która z winy rządu uciekła pod tanie bandery. Ale czemu się dziwić jak takie kłody są rzucane w demokratycznym kraju, gdzie za wolność trzeba płacić.

Mam nadzieję że tym artykułem rozpocznę serię artykułów poruszających tematykę wolności w Polsce.




+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Agnieszka | 08:01 29-05-2007

Tekst porusza ważny problem, który mają żeglarze w Polsce. Dzięki za jego poruszenie:)