iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 2

Maciej Mackiewicz: "Każdy z nas mieści w sobie cały wszechświat"

03 07 2007 Maciej Mackiewicz Artykuł był czytany 3688 razy

Wizyta grupy studentów w Galerii Wiejskiej w Przełomce przyniosła wzruszenia i refleksję nad sensem współczesnego życia i wspólnym dla wielu dylematem - w co warto się zaangażować?

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Maciej Mackiewicz „ Każdy z nas mieści w sobie cały wszechświat"


Poruszające zdarzenia przyniosła wizyta grupy poznańskich studentów w Galerii Wiejskiej w Przełomce. Po zwiedzeniu małego muzeum starego gospodarstwa wiejskiego i wystawki fotograficznej „Okno na świat", po obejrzeniu „ruskiej bani" i domku ze słomy i gliny, który - jak napisała Polityka jest najczęściej opisywanym domem w Polsce - studenci zebrali się w głównej sali, zwanej Galerią Spotkań. Halinka - dyrektorka tej domowej galerii - zaczęła opowiadania o tym, jak tu żyjemy, na tej Suwalszczyźnie, kto do nas przychodzi, co nam opowiada, i jakie legendy nas i naszych gości tu ciekawią, i jak dzieci rysują tu kartki przyjaźni, które wymienia się potem z innymi dziećmi z Polski i ze Świata, i jak niektórzy nasi sąsiedzi, z tej malutkiej wioseczki z nad jeziora Hańcza, pytają o gości: „ a skąd joni so i co joni se myślo?" I jak my opowiadamy naszym gościom ze świata o tym, jak tu ludzie dawniej i teraz żyli i żyją, a naszym sąsiadom opowiadamy o ludziach przybywających z zewnątrz. Atmosfera była swobodna, jedne dorosłe dzieci już rysowały kartki przyjaźni, inni oglądali prace plastyczne Halinki albo moje fotografie tutejszej przyrody i wydarzeń w galerii, jeszcze inni czytali dokumentację prasową, gdy nagle... jeden z chłopaków powiedział: „ to niesamowite..., jeszcze nigdy nie byłem w takim miejscu...". Poruszyło mnie to spontaniczne wyznanie - tym bardziej, że odbierałem żywe zaciekawienie wielu młodych gości tym, co tu widzą i słyszą. Kilku dziewczynom, które stały koło mnie, zacząłem opowiadać o budowaniu chatki ze słomy i gliny zwanej Domem Ziemi. Powiedziałem o turystach spontanicznie uczestniczących w lepieniu chatki i o warsztatach na temat takiej budowy prowadzonych przez Paulinkę, naszą architektkę, i o tym jak Paulinka przywiozła z Londynu Florę - prawdziwą lady, która brała się za najcięższą robotę, bo mówiła, że jest przeuczona z tym swoim doktoratem, i jak potem przywiozła - prosto z Oxfordu - Patience, która była wnuczką królowej Zambii. Ta afrykańska dziewczyna wyspecjalizowała się u nas w uszczelnianiu gliną okien i drzwi, które właśnie zostały wstawione do glinianego domku. A jak się znudziła pracą, siadała z laptopem w galerii i pisała jakąś zaległą pracę do Oxfordu, bo ją sumienie gryzło, że czegoś tam nie zaliczyła. Nasze studentki słuchały tych opowieści z niejakim zdumieniem... A jeszcze bardziej się zdumiały, gdy opowiedziałem jak pewnego dnia Halinka nauczyła Patience znanej piosenki „kamień na kamieniu, na kamieniu kamień a na tym kamieniu jeszcze jeden kamień..." i jak śpiewając wędrowały sobie wesoło od naszej chaty do pobliskiej sterty kamieni i z powrotem. Pewnego dnia zapytaliśmy tą wesołą dziewczynę, co chciałaby robić w przyszłości, jak po studiach wróci do Zambii? Najbardziej to chciałabym mieszkać w takiej chatce na pagórku i siadywać przed nią na ławeczce i czytać książki... odpowiedziała. A po chwili dodała - albo zostanę prezydentem mojego kraju, bo jest tam dużo biednych dzieci, którym trzeba pomóc...! Bardzo przejęły się tym wyznaniem moje słuchaczki. To rzeczywiście jest dylemat każdego myślącego człowieka, powiedziała jedna z nich: czy izolować się od zgiełku świata i pogoni za wszystkim, skupiając się na swym wnętrzu, czy rzucić się w aktywne działanie w tym świecie, starając się zrobić coś dobrego dla innych ludzi...? Nie rozwiązaliśmy tego dylematu, bo wątków tej intensywnej wizyty studentów z Poznania w Galerii Wiejskiej było naprawdę wiele.. .Wzruszyłam się.. powiedziała moja rozmówczyni, jestem zdumiona, zaskoczona, i odwróciła się ukrywając łezkę w oku.. I ja byłem poruszony i wzruszony, bo choć często przychodzą do nas osoby wrażliwe i myślące, szczerze zainteresowane życiem, myślami i uczuciami innych, z którymi nieraz udaje się stworzyć jakąś - choćby chwilową - wspólnotę, wspólnotę tego właśnie SPOTKANIA, to okrzyk chłopaka zdumionego miejscem, jakiego nigdy nie widział i wzruszenie dziewczyny, gdy uchwyciła odwieczny dylemat w wyznaniu jej rówieśnicy afrykańskiej stały się przejawem niezwykłego dynamizmu tej wizyty w Galerii...
I myślałem sobie potem, że jesteśmy wspólnotą, choć o tym możemy nie wiedzieć, niezależnie od tego skąd przychodzimy i gdzie mieszkamy, i kim jesteśmy albo będziemy...





+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , ... ...

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0