iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 4

Miłość – altruizm, czy egoizm?

18 05 2007 Sławomir Grześ Artykuł był czytany 16061 razy
Źródło: martynkaa.fotolog.pl
Źródło: martynkaa.fotolog.pl

O miłości nie jest łatwo myśleć, cóż dopiero pisać. Ujmując ją słowami, wcześniej czy później doświadczamy naszego ludzkiego ograniczenia.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
I choć człowiek na różne sposoby próbował ominąć tę nieuniknioną trudność, szukając wsparcia w muzyce, sztuce plastycznej czy poezji, to chyba do końca swego ziemskiego istnienia będzie zadawał sobie ciągle powracające pytanie: czym wreszcie jest ta, o której mówią jedyna, najważniejsza, najpiękniejsza... Bo co do tego, że jest, istnieje, nie mamy wątpliwości. Więcej, nie wątpimy, że jest - jak mówi Daniel Rops - „najdoskonalszym dziełem człowieka”.

Jednym z najpiękniejszych przejawów tego, że miłość zakiełkowała w każdym z nas, jest pragnienie kochania i bycia kochanym. Pragnienie to dotyka wszystkich i ma ciekawą, właściwą sobie cechę: choć jest delikatne, ciągle się nasila. Miłość, choć w żadnym wypadku nie zniewala, domaga się realizacji. Czyż wszelkie zło na ziemi nie jest wyrazem braku spełnienia tego pochłaniającego nas bez reszty pragnienia? Ludzie pogrążeni w złu, czyż swoją postawą nie proszą nieświadomie o zaspokojenie pragnienia miłości? Chcemy ją uzyskać mocą swoich starań i wysiłków, próbując zupełnie niepotrzebnie pokazać, że jesteśmy jej warci.

Przedszkolaki pięknie potrafią opowiedzieć, za co kochają swoich najbliższych: Piotruś kocha tatę za nowego misia, a Kasia mamę za to, że opowiada bajkę i czule całuje na dobranoc. Jakże szczera i wspaniała jest ta dziecięca miłość. A my? Kochamy, niecierpliwie oczekując czegoś dla siebie i zamiast prawdziwej dziecięcej radości, przychodzi nam tylko głuche rozczarowanie. Ile z takiej wygodnej, ale dziecinnej postawy pozostało jeszcze w naszych relacjach z ukochanymi czy wreszcie z Panem Bogiem? A kochać za coś to tyle, co nie kochać. Skoro miłość to bezinteresowny dar samego siebie, ofiarowywany osobie umiłowanej, to chcąc zachować tak bardzo tutaj ważną bezinteresowność, nie ma mowy o żadnym miłowaniu „za”.

Moim zdaniem, poza miłością „za”, można także wyróżnić miłość „pod warunkiem”. Jest to miłość, którą dajemy lub przyjmujemy, gdy spełnione są pewne wymagania. Żeby na nią zasłużyć, trzeba coś zrobić. Jak będziesz grzeczny, tatuś będzie cię kochał - rodzice często wyrażają ten rodzaj miłości.

Jaką miłością jest się obdarzanym w zamian za coś, czego chce partner lub rodzic? Jej motywacja jest z gruntu egoistyczna. Jej celem jest uzyskanie czegoś w zamian za miłość. Wszystko jest świetnie, dopóki spełniane są określone warunki. Gdy pojawia się niechęć wówczas miłość znika. To smutne, ale taka uwarunkowana miłość prawie zawsze zostaje zniszczona, ponieważ prędzej czy później jednemu partnerowi nie uda się spełnić wymagań drugiego. Wiele małżeństw rozpada się, bowiem były zbudowane na tym rodzaju miłości. Okazuje się, że mąż lub żona nie kocha prawdziwej osobowości współmałżonka, lecz jego wyidealizowane, romantyczne wyobrażenie. Kiedy pojawia się rozczarowanie lub oczekiwania przestają być spełniane, wówczas miłość pod warunkiem często zamienia się w złość.

Jedyną i prawdziwą miłością jest miłość bez warunków. Jest ona tak niesamowita
i piękna, że chciałoby się, aby każdy potrafił nagiąć swoją wolę i kochać w ten sposób. Miłość ta mówi: Kocham cię bez względu na to, co może się zmienić. Nie możesz zrobić nic, żeby powstrzymać moją miłość. Kocham cię - koniec, kropka! Miłość ta wie dużo o drugiej osobie, zna jej niedoskonałości i wady, a mimo to całkowicie akceptuje tę osobę, nie żądając niczego w zamian. Tego rodzaju miłości się nie zdobywa. Nic nie można zrobić, żeby była silniejsza, ani żeby ją powstrzymać. Nie jest niczym uwarunkowana. Tego rodzaju miłością pokocha się nawet najmniej wartościowe indywiduum.

„Choćbym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, byłbym jedynie spiżem dźwięczącym lub cymbałem brzmiącym. I chociażbym miał dar proroctwa i znał wszystkie tajemnice i umiejętność wszelką, i choćbym miał wszystką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał: niczym jestem. I choćbym rozdał całą majętność moją [ubogim], i choćbym ciało moje płomieniom wydał, a miłości bym nie miał, na nic mi się nie przyda. Miłość cierpliwa jest, dobra jest; miłość nie zna zawiści, nie przechwala się, pychą się nie unosi, dobrych nie narusza obyczajów, nie szuka własnej korzyści, gniewem się nie unosi, uraz nie pamięta. Nie raduje się z nieprawości, lecz cieszy się z triumfu prawdy. Wszystko znosi w milczeniu, wszystkiemu wierzy, zawsze jest ufna, wszystko przetrwa. [...]Tak więc trwają: wiara, nadzieja, miłość; tych troje. A z tych największa jest miłość.” (NT, 1 Kor 13;1-7,13)

Odpowiadając ostatecznie na pytanie postawione w temacie: Miłość może mieć postać zarówno egoistyczną jak i altruistyczną, tylko, czy miłość egoistyczną można nazwać miłością?




+ - 4

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , Graham Masterton,

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Graham | 16:01 10-09-2007

fajne :)