iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 1

Miłość? Nie, dziękuję

26 08 2009 Ewa karp Artykuł był czytany 2244 razy
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitserce.jpg
Źródło: C:Documents and SettingsElinaPulpitserce.jpg

Miłość dzisiaj. Miłość ogólnie, ale, przepraszam, która miłość???

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Nie można kochać kogoś, kogo się nie zna.
Nie można kochać kogoś, komu się nie ufa.
Nie można kochać kogoś, dla kogo jesteś nikim, który depcze po tobie w każdej możliwej chwili, kto nie zwraca na ciebie uwagi.
Nie warto ginąć dla osoby myśląc (błędnie!), że ją się kocha.
Miłość. Zastanówmy się nad tym.
Czym jest, co dla kogo znaczy, jakie są rodzaje miłości, co się z nami dzieje, kiedy jesteśmy zakochani.
Po co nam to? Dla doświadczenia.
Czy są osoby, które nigdy nie kochały? Czy jest osoba, która nie posiada tak zwanej pierwszej miłości? Ile jest osób, które były zakochane bez wzajemności?
Miłość. Pojęcie jakże względne.
Ile miłości jest w naszym życiu? Ba! Miłości jest z pewnością bardzo dużo, tylko czy potrafimy ją dostrzec?
Amor - wieczny?
NIE! Miłość nie jest w stanie przezwyciężyć wszystkiego!
Nie oszukujmy się...
Nie mówię tutaj, że miłości nie ma...
Ale jest jej z pewnością mniej niż śmierci, bólu, łez, cierpienia.
Co gorsza miłość prowadzi do takich właśnie niemiłych uczuć.
Więc zadaję pytanie, po co kochać?

Miłość idealna, to taka, która się nigdy nie skończy. Brak pociągu fizycznego, tylko opieranie się na psychice partnera. Ile w dzisiejszych czasach ociekających pożądaniem fizycznym możemy spotkać lub, chociaż tylko otrzeć się o miłość idealną?
Podobno to uczucie na wielu ludzi wpływa w taki sposób, że czynią oni rzeczy dawniej dla nich niewyobrażalne, osiągają niedoścignione dotychczas cele, a wszystko w imię wszechwładnej miłości. Używam tu sformułowania "podobno", ponieważ, ze względu na młody wiek nie mam doświadczenia w jakiejkolwiek sferze uczuciowej. Ewentualnie zauroczeniach. Ale jestem osobą dość oczytaną i interesującą się życiem środowiska. Obserwuję, zastanawiam się i wyciągam wnioski.
Miłość ten nieskazitelny dar - obalam, że jest najpiękniejszy i najważniejszy w życiu.
Wiele osób może mnie uznać za jakąś buntowniczkę chcącą nieszczęścia, zniszczenia, śmierci. Bo przecież skąd w tak młodym wieku znajduje się tyle negatywnego nastawienia do świata i do tego pięknego uczucia?
Nie jest tak, że przed chwilą zerwał ze mną chłopak i chcę się wyżyć na uczuciu, które myślałam, że było między nami. Nie. Ja tak myślę od niedawna. Kiedyś wierzyłam w miłość z bajki.

Moje wątpliwości, co do tego rozpoczęły się po przeczytaniu "Romea i Julii". Owszem piękne, cudowne, romantyczne, można by podyskutować nad tym, czy realne, życiowe. Wreszcie coś się kończy śmiercią. I proszę, pierwszy przykład na to, że miłość nie jest na tyle silna, aby móc wygrać wojnę rodów.
"Moulin Rouge" - prosta historia. Piękna miłość od pierwszego wejrzenia, tragiczne zakończenie.
Uważam te dzieła za coś oryginalnego, bo przecież ile jest książek kończących się cudem miłości. Nie ważne, jakiej - od pierwszego wejrzenia, odnalezionej po latach, zakochaniu się we wrogu - kończą się namiętnym pocałunkiem na ostatniej stronie.
W wielu moich pracach poruszam temat szczęśliwa- nieszczęśliwa miłość.
Dobrze. Uznajmy, że możemy doświadczyć idealnego uczucia.
W porządku. A teraz zastanówmy się nad tym, ile osób ma to szczęście i trafia na tę swoją drugą połówkę, bez której nie potrafiłoby żyć, nawet po pięćdziesięciu latach związku? Nie zdziwię się, jeśli tylko 15% ludzkości.
Nie mówię, żeby nie liczyć na to szczęście, ale to podobnie jak wygrana szóstka w Lotku.
Drwię z osób twierdzących, że są dla siebie wszystkim a które nie chcą wziąć ślubu kościelnego. Śmieszne jest wspólne życie bez żadnego sakramentu. Tak, jestem osobą wierzącą, ale to nie zmienia faktu. Życie idzie jedną drogą, miłość drugą, śmierć trzecią.
Jeśli miłość i życie się połączą – och, jaka radość.
Ale jeśli śmierć się połączy z którąkolwiek ze ścieżek – to nagle dzieje się tragedia.
To jest nieuniknione. Pogódźmy się z tym, a nie indoktrynujmy, że szczęśliwa miłość zwycięży wszystko i będziemy się kochać aż do śmierci a nawet i dłużej.
Litości!
Być może zmienię zdanie, kiedy poznam swoje prawdziwe przeznaczenie i usytuuję się w stałym związku. Może będę zaślepiona uczuciem, jakim będzie mnie darzył mój ukochany i być może trafię na tę prawdziwą połówkę. Ale prawdę mówiąc nie wierzę w to.
Chyba jednak jestem jeszcze zbyt młoda i niedojrzała na to, aby eros wtargnął do mojego życia.
Lecz z pewnością nie jestem naiwna.

Może kogoś zniechęciłam do pokochania, a może puszczono to mimo chodu.
Naprawdę życzę ludziom szczęśliwego życia uczuciowego.
Ale spójrzmy prawdzie w oczy.
Jak długo będziemy szczęśliwi wierząc, że ten afekt jest ważniejszy niż cokolwiek innego?




+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki , Paweł Borawski

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Bartek | 23:09 28-09-2009

Dobre podejście do tematu, zgłębiony problem, szczera opinia;) Szkoda tylko, że nie spotkałaś do tej pory kogoś, kto zmieni Twoje poglądy;] Pozdrawiam.