Styl Życia / Inne
Na papierowym moście
Artykuł był czytany 1208 razyRefleksja jest jak sraczka - przychodzi o każdej porze dnia i nocy, niezależnie od miejsca. Jej przyczyną może być nawet zupełnie niewinny spacer po krakowskim dworcu.
Właśnie tam mnie ostatni raz dopadła. Znienacka. Tak po prostu. Jak zwykle.
Lawirując między peronami jak mała, szybkobieżna japońska ciuchcia, wyobraziłem sobie, że znajduję się na klasowym ognisku. Ludziom, których na co dzień nie zauważam, mówię po prostu o sobie. Dziwne - w normalnym świecie nie stać mnie na nic więcej niż kilka zdawkowych pytań, na które na dodatek sam potrafię sobie odpowiedzieć. Na szczęście nie jestem taki oschły w czasie rozmów z samym sobą. Sobie przecież nie będę zadawał konwencjonalnych i banalnych pytań. By nabrać dystansu do siebie i swoich problemów, wyobrażam sobie, że rozmawiam o nich z jakąś znaną mi osobiście osobą. Czasami takie rozmowy pozwalają mi odkryć coś zupełnie nowego.
Na krakowskim dworcu powiedziałem swojemu wyimaginowanemu rozmówcy, że zacząłem odcinać swoją pępowinę. Uśmiechnął się tylko pobłażliwie. I zamienił się w słuch.
Pępowina jest dla mnie czymś w rodzaju tekturowej kładki łączącej dwa światy - dorosłych i dzieci. Dzięki niej dorośli mogą dawać małym ludziom to, co jest im niezbędne do prawidłowego rozwoju. Oczywiście nie trwa to wiecznie - z biegiem lat mały człowiek zupełnie nieświadomie coraz bardziej zbliża się do tekturowej kładki, która jest granicą między dwoma światami. Widok pępowiny wzbudza w nim ciekawość tego, co jest po jej drugiej stronie. Wycieczka ta jest bardzo niebezpieczna - tekturowa kładka może się w każdej chwili załamać, a pod nią jest tylko przepaść. Dorośli oczywiście starają się ustrzec obywatela nie tego świata przed okropieństwami dorosłego życia, ale w gruncie rzeczy wiedzą, że niewiele mogą zrobić. W końcu wiedza przychodzi z wiekiem. A emigranci ze świata dzieci docenią krainę małych ludzi dopiero wtedy, gdy znajdą swoje miejsce w dorosłym życiu. Rodzice wtedy oczywiście nie przestaną być ważni - dziecko nigdy nie przestanie ich kochać i szanować, a dzięki wspomnieniom ludzie, którzy tak bardzo go kochają, na zawsze pozostaną w jego sercu.
W ciągu kilku ostatnich miesięcy swojego życia bardzo się zbliżyłem do tej tekturowej kładki. Wkrótce zrobię kolejny krok, a pewnego dnia stanę nad mostkiem. I zrobię ten najtrudniejszy krok.
Lawirując między peronami jak mała, szybkobieżna japońska ciuchcia, wyobraziłem sobie, że znajduję się na klasowym ognisku. Ludziom, których na co dzień nie zauważam, mówię po prostu o sobie. Dziwne - w normalnym świecie nie stać mnie na nic więcej niż kilka zdawkowych pytań, na które na dodatek sam potrafię sobie odpowiedzieć. Na szczęście nie jestem taki oschły w czasie rozmów z samym sobą. Sobie przecież nie będę zadawał konwencjonalnych i banalnych pytań. By nabrać dystansu do siebie i swoich problemów, wyobrażam sobie, że rozmawiam o nich z jakąś znaną mi osobiście osobą. Czasami takie rozmowy pozwalają mi odkryć coś zupełnie nowego.
Na krakowskim dworcu powiedziałem swojemu wyimaginowanemu rozmówcy, że zacząłem odcinać swoją pępowinę. Uśmiechnął się tylko pobłażliwie. I zamienił się w słuch.
Pępowina jest dla mnie czymś w rodzaju tekturowej kładki łączącej dwa światy - dorosłych i dzieci. Dzięki niej dorośli mogą dawać małym ludziom to, co jest im niezbędne do prawidłowego rozwoju. Oczywiście nie trwa to wiecznie - z biegiem lat mały człowiek zupełnie nieświadomie coraz bardziej zbliża się do tekturowej kładki, która jest granicą między dwoma światami. Widok pępowiny wzbudza w nim ciekawość tego, co jest po jej drugiej stronie. Wycieczka ta jest bardzo niebezpieczna - tekturowa kładka może się w każdej chwili załamać, a pod nią jest tylko przepaść. Dorośli oczywiście starają się ustrzec obywatela nie tego świata przed okropieństwami dorosłego życia, ale w gruncie rzeczy wiedzą, że niewiele mogą zrobić. W końcu wiedza przychodzi z wiekiem. A emigranci ze świata dzieci docenią krainę małych ludzi dopiero wtedy, gdy znajdą swoje miejsce w dorosłym życiu. Rodzice wtedy oczywiście nie przestaną być ważni - dziecko nigdy nie przestanie ich kochać i szanować, a dzięki wspomnieniom ludzie, którzy tak bardzo go kochają, na zawsze pozostaną w jego sercu.
W ciągu kilku ostatnich miesięcy swojego życia bardzo się zbliżyłem do tej tekturowej kładki. Wkrótce zrobię kolejny krok, a pewnego dnia stanę nad mostkiem. I zrobię ten najtrudniejszy krok.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Refleksja jest jak sraczka? Co za porównanie.














