iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 3

Najlepsi

16 03 2007 roman tyczny Artykuł był czytany 1531 razy

Co drugi produkt jest najlepszy, radio gra "najlepszą muzykę", telewizja jest "programowo najlepsza", a nabywca auta "od początku wiedział, co jest dla niego najlepsze". Najlepsi są wszędzie.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Przed miesiącem Polska została wicemistrzem świata w piłce ręcznej. Jesteśmy „prawie” najlepsi – mogliśmy sobie wówczas powiedzieć. Czy tak mówiliśmy? My jako społeczeństwo. Słabo było słychać. Dlaczego?
Od półfinałowego meczu z Danią (poszerzenie transmisji telewizyjnej z Polsatu Sport o Polsat „otwarty”) Polacy stali się znawcami i zagorzałymi kibicami szczypiorniaka po piłce nożnej, skokach, formule1 i siatkówce. Ucichły głosy o głupim sporcie, co się tylko przepycha i przerzuca piłeczkę z jednej strony na drugą. Tak jak wcześniej cichły opinie o monotonnych skokach, nudnych i głośnych wyścigach i przebijaniu piłeczki. Ten fenomen najlepiej wyjaśnił uczeń szkoły zaocznej. Ja nie jestem kibicem - tłumaczył nauczycielce swoją ucieczkę z lekcji – ja pragnę tylko zwycięstwa dla Polski, a szczególnie kosztem Niemców.
Ciekawe, czy wystarczyłoby mistrzostwo świata w halowym hokeju na trawie (nic nie mam do tej dyscypliny sportu – chętnie oglądałem transmisje), aby Polacy mogli krzyczeć - JESTEŚMY NAJLEPSI i upijać się ze szczęścia. „My” zawsze zawiera „ja” i dlatego sukces indywidualny nie da tego, co sukces zespołowy. Nawet kolejny złoty medal Adama Małysza Normalną rzeczą jest, że wyczynowy sportowiec chce być najlepszy na świecie. Nie o sport tu jednak chodzi. Wszędzie dookoła są najlepsi.
W zdumienie wprawiła mnie reakcja ludzi na krótki, banalny artykuł w krakowskiej prasie lokalnej. Opisywał Anetę (kończy towaroznawstwo w Akademii Ekonomicznej, pracuje w kawiarni) i Łukasza (jest absolwentem Akademii Pedagogicznej w Krakowie, ukończył historię) - młodych małżonków, którzy do Krakowa przyjechali z Rawy Mazowieckiej i postanowili tu zamieszkać. Migranci kupili 20-metrowe mieszkanie, on ma dobrze płatną pracę, ona, jak chce, może zapisać się na kurs tańca. Są zadowoleni z pobytu w mieście Kraka.
Zadziwiające. ale taki artykulik wywołał lawinę internetowych komentarzy. Odezwali się poszkodowani, rodowici mieszkańcy Krakowa racząc nas między innymi takimi opiniami:
„No to rzeczywiście się dorobili - całe 20 metrów i skończone bzdurne kierunki na słabych uczelniach - to jak sobie odłożą trochę kasy, za 10 lat będą mogli się przeprowadzić do 30-metrowego apartamentu.(...) Nieudacznicy z prowincji, którzy się cieszą, że jechali tramwajem i widzieli znanego aktora na Rynku.(...) Gnieżdżą się w klitkach i opowiadają, że fajnie jest się zapisać na kurs tańca. ”Komentarze o wieśniakach i „napływach” psujących rynek pracy były tylko z rzadka przeplatane apelami o rozwagę.
Wywyższanie się i podejrzliwe nastawienie do INNYCH nie jest oczywiście sprawą krakowską. Sprawą przyjmowaną już naturalnie jest ścieranie się antagonistycznych grup pochodzących z różnych obszarów czy reprezentujących odmienne poglądy. Nieważne, czy są to konfrontacje miast, wsi, dzielnic, kibiców klubów, czy przedstawicieli zawodów lub warstw społecznych. Antagonizmy pomiędzy poszczególnymi grupami tworzą się z pewnego podświadomego współzawodnictwa. Z chęci widzenia siebie samego jako najlepszego.
Wydaje się, że teraz wokół są sami najlepsi. Trudno się temu dziwić. Co drugi produkt jest najlepszy, radio gra „najlepszą muzykę”, telewizja jest „programowo najlepsza”, a nabywca auta „od początku wiedział co jest dla niego najlepsze”. Najlepsi są wszędzie. W autobusie, szkole, telewizji. Zawsze kupują najlepsze i najtańsze produkty (wykorzystują wszelkie okazje), wypijają najwięcej alkoholu (oznaka męskości, również u kobiet), mają najlepszych mężów (bo mój dziubuś...), pobiliby wszystkich na około (powinno być rozpier.....by), ich drużyny są najlepsze (mogą być w ostatniej lidze na ostatnim miejscu), ble ble ,ble... Najlepsi. W społecznościach internetowych jako awatar zamieszczają stylizowane zdjęcia(meloniki, płaszcze, fajki, gadżety piękne tła), aby wyglądać jak bóstwo (w większości nie znają znaczenia słowa awatar). Wystarczy wypicie jednej (czy dwóch) lampek wina, by aspirować do miana kipera czy someliera. Degustacja kilku szklanek angielskiej herbaty pozwala na dyskredytację wypijaczy ekspresowego herbatopodobnego napoju. Przeczytanie amerykańskiego poradnika z danej dziedziny daje prawo do zgrywania autorytetu w tej materii. Najlepsi.
Szkoda, że o tym, iż wokół są najlepsi można tylko usłyszeć, a nie widać tego.
Patrząc na to z innej strony należałoby zadać sobie pytanie, czy postrzeganie siebie samego jako najlepszego jest czymś złym. W tym miejscu znowu powrócę do sportu i gier drużynowych. Przecież piłkarze, szczypiorniści i siatkarze wcześniej grali w podobnych składach, a sukcesy odnoszą dopiero przy zagranicznych trenerach (Wenta – trener piłkarzy ręcznych jest Polakiem, ale ma również niemieckie obywatelstwo i większość życia spędził w Niemczech). Wszyscy zawodnicy podkreślają, iż to nowi trenerzy pozwolili im uwierzyć we własne wysokie umiejętności. To był krok do sukcesu. Tak samo jest przy szukaniu pracy czy partnera. Trzeba emanować pozytywną energią.
Mistrzowie twórczego życia twierdzą, że wszystko, czego pragniesz, możesz sobie sam wykreować. Wystarczy poświęcić trochę czasu, włożyć nieco wysiłku w specjalne metody i stwarzasz sobie nową rzeczywistość zgodną z twoimi dążeniami. Kreacja wymaga trzech podstawowych rzeczy: idei, słowa i czynu. To jest technika afirmacji.
Stajesz sobie swobodnie na bosych (mogą być w skarpetkach) lekko ugiętych nogach, kładziesz dłonie na brzuchu poniżej pępka w okolicy tzw. czakry czyli punktu mocy, oddychasz spokojnie i powoli, a pewnie wypowiadasz swe afirmacje np. jestem piękny, jestem mądry, jestem najlepszy...
Choć wydaje się to niepoważne może warto spróbować.
Afirmacja doskonałości nie może przekroczyć granicy śmieszności. W tym tkwi cały problem.




+ - 3

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , Maciej Mikurda

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Maciej | 14:41 28-12-2007

artykuł jest o czymś i do tego sprawnie napisany. jest ok.