iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 1

Nie chce być Matką Polką

01 12 2006 Julia Szc Artykuł był czytany 12648 razy

Nie chce być Matką Polką. Nie chce mieć dzieci. Przyznaje się do tego otwarcie i w 99% przypadków nikt nawet nie próbowal mnie zrozumieć

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Spotykam sie z kilkoma typami reakcji.

1 - "Jesteś głupia, młoda, przejdzie Ci" : być może, przecież tylko krowa zdania nie zmienia, ale na dzień dzisiejszy mam zdanie takie jakie mam i będę go bronić. Patrze na matki, żyjące tylko dla swoich dzieci i uświadamiam sobie ze to nie dla mnie, może jest we mnie egoizm, ale nic na to nie poradzę, chce żyć dla siebie, spełniając swoje marzenia realizować cele, nie chce ich poświęcać dla kogoś kto wymaga 100% poświecenia, bo w naszym społeczeństwie juz tak jest jeśli nie robisz wszystkiego dla dziecka to jesteś wyrodną matka.
2 - "Jak możesz tak mowić, tyle kobiet chce mieć dzieci a nie może a Ty możesz i nie chcesz?" wiele kobiet ma tez możliwość pracy rozwijania sie, a zostaje w domu na utrzymaniu męża i jakoś nikt nie neguje takiego postępowania, jeśli komuś to odpowiada to proszę bardzo ale ja mam troszkę inne aspiracje.
3 - "Pewnie nie lubisz dzieci?" co to to nie, dzieci to ja lubię, ale nie swoje, tylko czyjeś i nie na długo to tak i owszem i czemu nie, nie mam nic przeciwko, tylko żeby to dziecko jeszcze dobrze wychowane było bo proszę państwa tzw. bezstresowe wychowanie wcale nie polega na tym aby dzieciakowi na wszystko pozwolić. Jak oglądam "Supernianię" to mi się później po nocach śnią te małe potwory, jak rodzice mogą do czegoś takie doprowadzić to mi sie w głowie nie mieści.
4 - (moje ulubione) "Kto Ci szklankę wody na starość poda?" a przepraszam jak sie rodzi dziecko to sie je ma po to żeby było nasza służąca na starość? To lepiej kogoś zatrudnić to taniej wyjdzie w długoletnim rozrachunku. Nie wspomnę juz o tym ze później te ukochane dzieciaczki babcie wsadzają do domu pomocy społecznej i myślą ze wszystko ładnie pięknie i po krzyku, chata wolna, a ta babcia później o niczym innym nie myśli tylko "kiedy syn przyjdzie?".
Podsumowując, nie napisałam tego dla taniej sensacji, nie jestem zagorzałą feministka, babochłopem, ani nic z tych rzeczy. Po prostu mam nadzieję ze chociaż sprobujecie mnie zrozumieć. Tak jak ja staram sie zrozumiec kobiety dla których dziecko to najwiekszy priorytet, które poswiecaja swoja kariere, wykształcenie, czasem tez zycie towarzyskie dla męza i rodziny, które nie potrafią odejsc od bijącego je faceta bo "przeciez jesty ojcem jej dzieci".
Jednocześnie podziwiam i kibicuje tym paniom które potrafią pogodzić i pracę i rodzinę, nie wpadając przy okazji w obłęd.





+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Piotr Gaber

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 10

1. Mateusz | 21:31 01-12-2006

Podzielam pani zdanie .Ja również nie chce miec dzieci .Może sie to wyda głupie że mówi to 15-latek ,ale po to jest ta strona-żeby sie wypowiadać na każdy temat.Najbardziej w zyciu cenie sobie niezależnośc i nie chciałbym byc kiedys przez dzieci ograniczany .Większośc znajomych kolegów i koleżanek dziwi mi sie i nie mnoże zrozumiec; rozmawialem tez o tym z mama która powiedziala mi ze zycie bez dzieci to nie życie .Byc może gdy bede miec 40 czy 50 lat bede tego żałował ale na dzien dzisiejszy w 100%-ach sie z pania zgadzam.

2. Tomasz | 10:52 02-12-2006

Zgadzam się z Tobą Julio. W Polsce istnieje stygmat matki. Jesteś kobietą więc jesteś matką, tak jak jesteś Polakiem to jesteś katolikiem.Okropne to. Mój znajomy opowiadał mi, że idąc do spowiedzi ostatnio, ksiądz w konfesjonale namawiał go do rozrodu, bo przecież dopiero ma trzydzieści parę lat, żona też jeszcze młoda itd. Denerwuje mnie to podejście, denerwuje mnie to, że się używa argumentów "bo nam się społeczeństwo starzeje, kto nam będzie płacił emeryturę". W imię społeczeństwa poświęcać całe życie? Na pewno nie.

3. Tomasz | 10:56 02-12-2006

Zapomniałem dodać, że ja dzieci chcę mieć, nawet się już do tego psychicznie przymierzam. Ale postaramy się by tu się nie urodziło. Dziecko w rękach Romana... to pożar.

4. Mateusz | 19:34 10-01-2007

W pewnych kwestiach jestem w stanie się z Tobą zgodzić, lecz w znacznej mierze moje zdanie odbiega od Twojego twardego NIE dla urodzenia dziecka. Zdaję sobie sprawę z dylematu kobiet, które stają przed wyborem intratnego stanowiska, a wydaniem na świat „małego potwora”. Stereotyp Matki Polki utrwalają w dużej mierze same kobiety, a szczególnie sfrustrowane feministki, które może w głębi serca chciałyby mieć dzieci, ale brakuje im tej drugiej połowy. Mniemam, że nie znasz bliżej zbyt wielu przypadków kobiet, które posiadają dzieci, bo bycie dobrą matką wcale nie polega na przebywaniu z pociechą 24/h, bo są i takie „mamy”, które całymi dniami przesiadują w domach, uraczają się alkoholem, lub plotkują z sąsiadkami, a dzieciaki w tym czasie biegają bez celu po mieszkaniu, przebywają w szemranym towarzystwie, czy trenują sztuki walki na szkolnych korytarzach. Bycie dobrą matką to tak naprawdę wyciśnięcie z każdej minuty rozmowy i zabawy, tego co jest dla dziecka najważniejsze – miłości. Jeśli matka kocha swoje „małe potwory”, ale jest to zarazem miłość odpowiedzialna to nie będzie konieczne rzucanie kariery, rezygnowanie z marzeń i zamykanie się w czterech ścianach. Moment w którym kobieta będzie mogła z dumą (a nie z politowaniem dla samej siebie) powiedzieć: „Tak – jestem Matką Polką”, nie będzie możliwy jeśli w tym samym momencie jej mąż (lub też partner) nie powie z jednakowym entuzjazmem: „Jestem Ojcem Polakiem” (brzmi trochę śmiesznie, ale to nie szkodzi). Dziecku, które całe życie czuło miłość rodziców nie trzeba będzie przypominać na stare lata, że wypadałoby odwiedzić matkę i ojca, zaprosić do siebie nie tylko na święta itp. Masz stuprocentową rację gdy piszesz o strasznym moim zdaniem - „bezstresowym wychowaniu”. Ci głoszący te bzdury, uważają, że jeśli dziecko będzie wychowywane bez obowiązków, bez wyciągania negatywnych konsekwencji w przypadku niewłaściwego zachowania (tylko proszę nie myśleć jak populistyczny lewicowiec, że normalne wg mnie wychowanie polega na biciu dziecka – co to, to nie) to będzie mu w życiu lepiej i łatwiej – ja takim mówię: „Bzdury do kwadratu”. Niech się postawią w sytuacji dziecka, które zawsze było nagradzane, które nie wiedziało co to sprzeciw innych – takie dziecko na każdą uwagę skierowaną w ich stronę w skrajnych przypadkach wyeliminuje oponenta w możliwie jak najbrutalniejszy sposób. Julio, przepraszam mam nadzieję, że Cię tym nie urażę, ale chyba nie wiesz co znaczą słowa - „lubię dzieci”. Twoje tłumaczenia brzmią dla mnie jak coś w stylu: „Lubię Cię, ale tylko w poniedziałki, środy i soboty, a w resztę dni tygodnia myślenie o tobie przyprawia mnie o mdłości.” Nie byłaś matką i ja zresztą też (i nigdy pewnie nie będę :)), ale mogę sobie wyobrazić radość i uśmiech kobiety, której dziecko wcześniej sprawiło przykrość, ale po jakimś czasie przychodzi z misternie wykonaną laurką i mówi magiczne słowa : „Pseprasam cie mamusiu”. Posiadanie dzieci (i mów to wszem i wobec) to nie szkolenie sobie kadry kelnerów, sprzątaczek i innego rodzaju pomocy domowych (ale myślę, że jak taki dzieciak jest wychowywany w miłości to sam wyjmie Ci z ręki miotłę i zacznie sprzątać), ale spłacanie długu wobec własnych rodziców. Nikt nie może Cię zmusić do jego spłacenia, nikt nie musi Cię przekonywać, że dziecko to największy skarb, ale w życiu jest tak, że czasami samemu się do tego dochodzi. P.S. „...mam nadzieję ze chociaż sprobujecie mnie zrozumieć.” - ja Cię rozumię, ale zrozumienie to nie synonim akceptacji czyjegoś stanowiska. Pozdrawiam Cię serdecznie i mam nadzieję, że dyskusja rozgorzeje na nowo.

5. Anna | 22:39 06-07-2007

Dobry artykuł poruszający problem braku tolerancji dla odmiennych priorytetów i celów życiowych.

6. Agnieszka | 21:53 05-08-2009

Podzielam Twoje zdanie. Mam tak samo, nikt nie rozumie tego, że kobieta nie chce mieć dziecka np: z samej wygody. Mam męża i razem stwierdziliśmy, że na razie dziecka nie planujemy. Oboje lubimy dzieci ale także u kogoś, gdzie mam tą pewność, że nie będę musiała wstawać do niego w nocy, że nie obudzi się z gorączką. Mentalność ludzka niestety jeszcze jest taka, że każda kobieta musi mieć dziecko, być krową do rozrodu i w całości poświecić się temu dziecku. Jak ja popatrzę na swoich rodziców, którzy całe swoje życie zasuwali na to bym ja z bratem miała wszystko. Ojciec przychodził zmęczony, nie mający siły na nic, matka też całę życie była pełna pretensji, a to wszystko prowadziło do częstych awantur. Ja tak nie chcę, Chcę cieszyć się życiem, mężem, mieć czas na wszystko. W tym momencie prowadzimy razem firmę i zakładamy następną. Wiem, ktoś może powiedzieć dla kogo? No właśnie dla nas by na stare lata było nas stać choćby na opiekunkę, która jak piszesz poda nam szklankę wody .

7. Ania | 12:42 22-09-2009

Bardzo podoba mi się ten artykuł. W 100% się z Tobą zgodzę, ponieważ mam takie same odczucia... Może i nie jeszcze na mnie pora ale jest przekonana, że na dzień dzisiejszy nie chcę mieć dzieci. Spotykam się z takim samym odzewem społeczeństwa jak Ty. Po takich komentarzach człowiek zaczyna się zastanawiać "co jest z Tobą przecież dziecko to normalność jak go można nie chcieć". Ja nie chcę. Trzymałam się tego i trzymam. Jednak pojawił się teraz ogromny problem... Mo nażeczony bardzo chciałby już dzidziusia, rozmawiałam z nim oby taką decyzję odłożyć, na jakiś czas udało mi się jego myśli/ pomysł wybić z głowy, jednak tera jest jeszcze bardziej przekonany o tejże decyzji. Nawet nie wystarczyło mu "nie chcę mieć dzieci", jego odpowiedz była jasna : "kiedyś mieć musimy, jeżeli dalej będę się trzymała przy "swoim" będziemy musieli się roztać". Ale to nie on będzie siedział całe dnie z dzieckiem, to on będzie się rozwijał... Mam ogromny problem bo kocham Go ponad wszystko! Boję się, że zgodzę się na bobaska któremu nie będę wstanie dać matczynej miłości bo wyjdzie na świat dla zasady i "spokoju ducha- mojego".

8. katarzyna | 19:57 12-02-2010

W pełni się zgadzam. Ja również nie chcę podporządkowywać mojego życia jakimś utartym ideałom. Chcę iść własną ścieżką a nie wydeptanym traktem tysięcy innych kobiet. Nie chcę być postrzegana przez pryzmat żony, matki, gospodyni domu. Chcę być po po prostu sobą. Gdy patrzę na te zaniedbane matki obarczone kilkorgiem dzieci, porzucające karierę dla męża, który i tak będzie je zdradzał na delegacjach (nie dziwne że są zdradzane, to wraki człowieka, porozciągane ze wszystkich stron jak przebita dętka). Potem ten mąż zostawia je bo nie może wytrzymać ich zrzędzenia i traktowania go jak małego nieposłusznego chłopca. A kto na tym wychodzi najlepiej? Oczywiście czcigodny małżonek, wolny i znów beztroski, może znów składować skarpetki w kącie jak za dawnych dobrych lat. Natomiast sponiewierana przez życie kobieta zostaje z dziećmi uwieszonymi u ramienia. On kwitnie, ona - nie ma szans na życie prywatne aż dzieci opuszczą dom.

9. camma | 00:48 03-05-2010

witaj,

ja tez nie chce miec dzieci, i rowniez slyszalam podbne argumenty, czyli w skrócie: starość: jak to mzoliwe bo kazda kobieta chce mieć, jestes młoda przejdzie Ci (nigdy nie chcialam, teraz mam 32 lata więc juz nikt nie powie mi ze nie wiem czego chę z pwoodu nadmiernej młodości);), a co do jednej wypowiedzi...":Stereotyp Matki Polki utrwalają w dużej mierze same kobiety, a szczególnie sfrustrowane feministki, które może w głębi serca chciałyby mieć dzieci, ale brakuje im tej drugiej połowy." .;) Ta wypowiedz to esencja "bezsensu" czyli znaczyloby jak nie chcesz meic dziecka jestes zfulstrowan feministka ;). Sorry, nie tedy droga, (jestem po stuciach psychologicznych), pamietacie te plakaty moj profesor robil to kampanie "ze nie kazda kobieta czuje instynkyt macierzynski po urodzeniu dziecka, ze czasem to tra troche zanim sie przyzwyczai do nowej sytuacji?..... no wlasnie.... idac w temat szerzej "nie kazda kobieta w ogole czuje potzrebe posiadania dziecka. i tak jak niektorym kobietom wydaje sie zedziecko to najwiekszy skarb, takk takim kobietom jak ja wydaje sie ze to "kula u nogi", serio.... lubie dzieci, ale na chwile... Ale czulabyms ie nieszcsesliwa gdybym miala dziecko.i nagle znaczna zcesc mojego czasu (bo nie oszukujmy sie tak ejst) bylaby poswiecana temu dziecku... Wieksozsc kolezanek ktore ma dziecko, tak naparwde mysle ze nie mialo na siebie w zyciu pomyslu...

Tzn niech maja, i beda szzcesliwe, ale niech lduzie zorzumieja ze niektore kobiety nie uwazaja fakt posiadania dziecka za cos pieknego:-)

10. Patrycja | 20:11 29-07-2010

ja też zgadzam się z Tobą w 100%. sama mam straszny dylemat bo mój mąż ciągle mnie dręczy kiedy wreszcie będziemy mieć dziecko. A ja nie chcę! Z powodów wymienionych przez wszystkich na forum i nie tylko. Bo dlaczego facet ma decydować o tym? to kobieta rodzi, karmi, wychowuje (przynajmniej większość czasu poświęca dziecku). Dlaczego to my mamy cierpieć? Poród jaki by nie był jest nie tylko bolesny, niemiły i obciążający psychicznie ale okres po porodzie to już tragedia. Rozstępy, obwisły biust, depresja. A wiem o czym mówię bo pracuję w szpitalu i nasłuchałam się wielu historii. A taki mężczyzna który namawiał na dziecko, nagle ma dużo pracy, nie spędza czasu z rodziną, w końcu w większości wypadków zdradza, bo żona nie wygląda już tak fajnie jak przed porodem i waży 15 kilo więcej. No i tragedia gotowa. A wszystko przez dziecko na które ona wcale nie miała ochoty. Także kobietki zastanówcie się, zanim sobie życie zmarnujecie, lepiej sie rozstać, albo potajemnie prać pigułki (chociaż to kłamstwo ale jak nie ma innego sposobu na mężczyznę to czasami trzeba). Ja tak robię od pewnego czasu i ściemniam że "nie od razu kraków zbudowano". Wiem że nie fair ale co mam innego zrobic? Rozwieśc sie? Bo na rozstanie bez krzyku juz za pozno....