Nie ma wolności bez poszanowania życia
Artykuł był czytany 4226 razyDożyliśmy niedobrych czasów. Życie ludzkie jest traktowane z coraz większą pogardą. To, co podczas straszliwych lat II wojny światowej robiło się ludziom, wywoływało i wywołuje przerażenie. Dzisiejsze poczynania z ludzkim życiem usprawiedliwiane są wolnością wyboru.
Aborcja, eutanazja, kara śmierci – to przykłady uzurpowania sobie prawa do decydowania o życiu. W ich wyniku, w majestacie prawa, rocznie umiera, bądź nie ma okazji się narodzić, ponad 40 mln istnień. Najwięcej w wyniku aborcji. Gdyby kobiety zachodziły w ciążę jedynie z zamiarem urodzenia dziecka sprawa wyglądałaby inaczej. Najczęściej jednak ciąża jest efektem ubocznym niezobowiązującego seksu. To z kolei ma przyczynę we wszechobecnym jego kulcie. Uprawianie miłości straciło swoje dawne sacrum i stało się jedynie sposobem czerpania jak największej przyjemności z życia. Szkoda tylko, że poszukujący tej przyjemności nie myślą o skutkach jej zaspokajania.
Usuwanie płodu jest o tyle skandaliczne, że podejmuje się decyzję o śmierci kogoś zupełnie bezbronnego. Ta osoba nie będzie protestowała przeciw aborcji. Bo jej nie będzie. Decydujący się na aborcję i ją wykonujący nie myślą o tym, że gdy sami byli w łonie matki, również mogli zostać poddani temu zabiegowi. Dostali jednak szansę. Żyją na tym wielce niedoskonałym świecie, ale zawsze. Co, lub kto daje im więc prawo do zakazywania tego innym? Czasami aborcji dokonuje się w przypadkach wad płodu argumentując to tym, że takie życie nie byłoby prawdziwe. Pojawiają się więc kolejne pytania: skąd oni mogą to wiedzieć? Czy życie należy się tylko całkowicie zdrowym? Osobiście znam przypadek dziecka urodzonego z wadą genetyczną, przed urodzinami którego lekarze doradzali aborcję, a które prowadzi teraz prawie normalne życie. Tym razem prawie nie robi wielkiej różnicy.
Innym przypadkiem uzurpowania sobie prawa do decydowania o życiu – w tym przypadku swoim – jest eutanazja. Najczęściej dokonuje się jej na prośbę osoby śmiertelnie chorej, która chce umrzeć z godnością. Godna śmierć rozumiana jest więc jako ta, o której miejscu i czasie można zdecydować samemu. Eutanazja jest to samobójstwo z pewną pomocą drugiej osoby. Samobójców traktujemy jednak jako tchórzy – są zbyt słabi, by dać sobie z czymkolwiek radę. Jak można więc śmierć przez eutanazję traktować jako coś pozwalającego zachować godność? Dla osób wierzących – a jest nas wielu – jest to w dodatku odbieranie czegoś, co dostaliśmy w prezencie od Boga. Dlatego samobójstwo, jako ostateczny akt decydowania o sobie i stawianie się na równi z Bogiem, prowadzi do potępienia.
I w końcu – kara śmierci. Dokonuje się jej zwykle, gdy ktoś dopuści się zabicia drugiej osoby. Zwykle, bo są przypadki wykonania kary śmierci z powodu ujawnienia tajemnicy państwowej czy innych informacji zupełnie niegodnych stawiania na równi z życiem ludzkim. Tego rodzaju karę uzasadnia się tym, że skoro dana osoba dopuściła się morderstwa, sama siebie wykluczyła ze społeczeństwa. Nie ma więc prawa być traktowana jak prawdziwy człowiek. A nikt przecież nie przestaje nim być, nawet gdy dopuści się takiej zbrodni. Skoro w wyniku jej działań ktoś stracił życie, to czy nie wystarczy już ofiar? Czy odbieranie życie kolejnej osobie przywróci go zamordowanej? Statystyki nie dowodzą jednoznacznie, że kara śmierci skutecznie odstrasza potencjalnych przestępców. Poza tym, przypuszczam, że dla wypaczonej psychiki mordercy znacznie cięższą do zniesienia będzie świadomość spędzenia reszty życia w więzieniu o zaostrzonym rygorze niż śmierci przynoszącej kres ziemski cierpieniom. Katolicy odmawiając „Ojcze Nasz” mówią: „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Skoro Bóg wybacza grzechy, niejednokrotnie ciężkie, popełniane stale i konsekwentnie w ciągu naszego życia, czy i my nie możemy, nawet nie okazywać miłosierdzia, lecz po prostu nie zabijać tego, który dopuścił się morderstwa? Przerażające wręcz jest to, że podobna, przytłaczająca większość podająca się za katolików w Polsce, jest za karą śmierci. Oczekujemy miłosierdzia, a sami nie potrafimy okazać nawet jego namiastki.
Niestety, na świecie popełniane jest wiele złych rzeczy. Irak, Czeczenia, Sudan, Chiny, Tybet to miejsca, w których codziennie ginie ktoś, tylko dlatego że należy do danej narodowości czy głosi hasła wolnościowe. Cieszmy się więc, że sami jesteśmy wolni, ale jednocześnie nie wykorzystujmy tej wolności w zły sposób.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 4
Egocentryczne podejście do ratowania życia co z tymi co umierają z głodu bo nie mają wyboru więc nie są kontrowersyjni dla religii !!
Główną tezą autora powyższego tekstu wydaje się być twierdzenie 'wszelkie poglądy różne od moich własnych są błędne'. Przynaję, że w takich warunkach trudno jest odnieść się do jego wypowiedzi. Jedyne, na co można zwrócić jego uwagę to fakt, iż świat nie składa się wyłącznie z, jak to określił, 'osób wierzących'. Osoby nie identyfikujące się z żadnym systemem wierzeń religijnych, bądź identyfikujące się innym niż chrześcijańskie (w wydaniu rzymsko-katolickim), mają prawo mieć odmienny stosunek do pojęć takich jak 'wolność' oraz 'poszanowanie życia'.
Chciałbym - z przekory! - ale nie mogę stwierdzić, że tekst jest dobry. Autor nie daje mi jakichkolwiek podstaw by móc tak napisać. W tekście nagromadzono stek wyniośle napisanych bzdur, które po paru zdaniach zlewają się w jedno, monotonne "ciało". Odnoszę też nieodparte wrażenie, że autor chciał jednym artykułem poruszyć naraz zbyt wiele kwestii - aborcja, eutanazja i kara śmierci w jednym tekście to zadanie arcytrudne do wykonania. Autorowi się to - moim zdaniem - nie udało. Jesteśmy przynajmniej świadkami upadku z wysokiego konia...
Bardzo krótki, wręcz lakoniczny, artykulik na temat, na który można by napisać opasłą księgę. Niestety, odbiło się to też na jakości. Całość jest napisana w tempie ekspresowym, jakby autorowi zależało na jak najszybszym przekuciu myśli w formę pisemną. Skąd ten pośpiech? Ktoś poganiał?
Treścią też nie zachwyca. Wolność jest darem, a kara śmierci jest zła. W tle Czeczenia i Irak. Jest tu jeden klucz interpretacyjny? Bo ja nie widzę.














