iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 6

Nimfomania - szał czy niewola?

04 06 2007 emil grabicz Artykuł był czytany 48589 razy

do kogo należy ten mały kawałek... kobiety

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

To, co u mężczyzn nazywa się satyriasis, u kobiet jest nimfomanią.

To obłęd seksualny czy niewola? Oczywiście wszystko wzięło się od kobiety, którą historia sponiewierała i tak w nadmiarze, wykorzystując jej nazwisko jako synonim tej przypadłości, a syndrom choroby nazwano zespołem Messaliny. Do dziś nie wiadomo o iluosobowy "zespół" chodziło.

Przedstawiciele modernistycznego estetyzmu uznawali, że kobieta fatalna jest rodzajem fantazmatu, nierzeczywistym bytem z koszmarów i erotyków, wyłaniającym się z ziemskich reguł jak chimera.
Oskar Wilde, który swoją "Salome" wykreował archetyp femme fatale, twierdzi, że nimfomanka, to zepsuta kobieta, której mężczyźni nigdy nie mają dosyć. Michaił Bachtin wyodrębnia w literaturze starożytnej menippeję. Otóż cechą menippeji jest posługiwanie się fantastyką i elementami mistyczno-religijnymi w połączeniu z naturalizmem, mającym ukazać stany psychiczne i emocjonalne. W takim właśnie świecie pojawia się demoniczna, fantastyczna, nieetyczna kobieta, która jest uosobieniem rozpusty, boginią i modliszką zarazem.
Dzisiejsza medycyna mniej zajmuje się mistyką i bardzie naukowo podchodzi do zjawiska nimfomanii. Ten hiperseksualizm u kobiet, o zmiennym natężeniu, może być cechą wrodzoną lub pojawiać się przejściowo, np. w okresie dojrzewania. Nimfomania, to chorobliwie wzmożony stan podniecenia erotycznego, który prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z gotowością prokreacyjną, czego dowodzą badania na zwierzętach (klacze i krowy), u których okresy wzmożonej rui nie prowadzą do zapłodnienia. Skąd się to wszystko bierze u kobiet?
Medycy, żeby zagmatwać dla laików sprawę do reszty, uznali, że nimfomania to "schorzenie spowodowane najczęściej przez nadmierne wydzielanie hormonu pęcherzykowego, przy jednoczesnej niedoczynności luteinizującej przedniego płata przysadki". Czyli całe "zło" mieści się w mózgu, a nie w miejscu, o którym mężczyźni zwykli byli mawiać: "mój jest ten mały kawałek... kobiety".

Zjawisko nimfomanii raduje duszę niejednego amatora "niekończącego się szaleństwa", ale to dosyć niebezpieczny "obiekt" nawet dla bardzo "wydolnego" samca. Te kobiety są jak Putyfara. Wiecznie nienasycona bachantka, marzenie wielu "normalnych" erotomanów, która czasami przepoczwarza się w posępną megierę, by wreszcie stać się żarłoczną i okrutną Lamią.
Joni, uzupełniające emblemat Szakti, przypomina u niej krwiożerczego ukwiała, którego "labia maiora" pożerają zagubionego i wszędobylskiego penisa! Czasami nimfomanki są tak opętane przez żądzę fizycznego kontaktu z mężczyzną, że jego penis po, jak to nazywają bezduszni seksuolodzy - coitus, wygląda jak ołówek z "gumką", który dopiero co opuścił okrutną "strugaczkę".
To typ kobiet, które są przygotowane na seks o każdej porze dnia i nocy. "W pociągu, przeciągu i na tłuczonym szkle". Wszędzie tam, gdzie przyłapie ją "rozżarzony do czerwoności" samiec! I tak naprawdę nie jest ważne z kim. To może być listonosz, który wcale nie musi "dzwonić dwa razy". Hydraulik, sąsiad czy wyrośnięty ministrant zbierający na taksówkę dla księdza dobrodzieja chodzącego z "kolędą" po stronie numerów parzystych na twojej ulicy! Dlatego ktoś, kto korzysta z usług takiej pani, oprócz kluczyków do samochodu, grzebienia i lusterka, musi mieć stale pod ręką antybiotyki, prezerwatywy i na "wierzchu" numer telefonu
zaufanego dermatologa. U tych kobiet, co jest charakterystyczne, czasami nie sposób odróżnić, kiedy jeden orgazm się kończy, a kiedy zaczyna się drugi i następne. Ten kobiecy szał i stan ustawicznej gotowości seksualnej, to schizofrenia od pasa w dół, jak określa ten patologiczny zespół obłędu seksualnego i niemożliwych do zaspokojenia żądzy, znany seksuolog Lew Starowicz.
Początek na ogół zawsze jest dobry, ale koniec czasami może być żałosny. Szczególnie wtedy, kiedy dowiesz się, że ktoś wreszcie wyraził się o tobie "pozytywnie" i musisz przyjść do swojej przychodni rejonowej i odebrać "laurkę gratulacyjną" od siostry przełożonej. Tak, nierozważny seks uprawiany z kim popadnie i gdzie popadnie, może czasami kosztować życie. To sporo za dużo jak za parę minut nawet prawdziwej rozkoszy. Statystycznie na świecie co trzy minuty ktoś zakaża się HIV-em, przy którym zwykła kiła, czy "poczciwy" syfilis, to jak katarek wobec raka płuc!

Kobieta jest nie tylko symbolem macierzyństwa i opiekunką domowego ogniska. Nie tylko obiektem seksualnym dla męskiego świata, ale również częścią innego wielkiego szaleństwa, którego tak bardzo potrzebują mężczyźni - prawdziwej miłości, gdzie dusza raduje się ciałem, a ciało duszą.

Oskar Wilde, mimo że był homoseksualistą i pederastię kultywował na wzór starożytnych Greków, zaskoczył wnikliwą analizą męskiej natury twierdząc, że "mężczyźni pragną być zawsze pierwszą miłością kobiety". To święte słowa!
Nikt nie chce być ostatnim, bo ostatnich najczęściej gryzą psy...





+ - 6

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , Jan Kowalski

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 10

1. Łukasz | 12:44 04-07-2007

jak dla mnie bomba! swietny artykuł i jak bardzo prawdziwy.

pozdrawiamy wszystkie nimfomanki.

2. Bezdomny | 01:21 18-10-2007

Jak dla mnie - artykul beznadziejny. Niewiele danych naukowych, duzo zapozyczen z filmow. Jak na moj gust - za duzo cudzyslowiow, rozumiem potrzebe urozmaicenia, ale nie do tego stopnia.
Dodatkowo zdanie: "schorzenie spowodowane najczęściej przez nadmierne wydzielanie hormonu pęcherzykowego, przy jednoczesnej niedoczynności luteinizującej przedniego płata przysadki" i swierdzenie, ze jest to zagmatwanie sprawy dla laikow jest smieszne. Kazdy po liceum powinien wiedziec o co chodzi, poza tym - jest to i tak dosyc proste (a nawet uproszczone) wyjasnienie.
Na koniec - kila i syfilis to jedna i ta sama choroba... Moze chodzilo o rzezaczke? Poza tym porownywanie HIV do kily, a nastepnie dawanie przyklady kataru i raka pluc ma sie nijak. HIV sie mozna zarazic, ale HIV nie zabija. Co najlepsze HIV nie powoduje choroby. HIV powoduje AIDS - Nabyty Zespol Niedoboru Odpornosci... HIV moze byc nieaktywne bardzo dlugo i mozemy byc tylko nosicielami... A porownywanie kily do kataru, czy HIV/AIDS do raka jest i niesmaczne estetycznie i nie ekwiwalentne medycznie.

3. Jan | 12:18 19-10-2007

Ciekawy artykuł, dosyć luźna forma a styl nie najgorszy :)

4. brak danych | 13:57 30-10-2007

Jeden z najgorszych artykułów jakie przeczytałam. Nie wnosi nic nowego, a do tego napisany na poziomie tabloidu. Myślałam, że przeczytam coś ciekawego, tymczasem dowiedziałam się, że nimfomanki są głównie źródłem chorób (ciekawe tylko w jaki sposób się zarażają - chyba od tych mężczyzn, którzy według autora artykułu są tak pokrzywdzeni). Szkoda, bo temat ciekawyi można by napisać coś fajnego, gdyby na poważnie do tego podejść.

5. Mateusz | 12:18 26-12-2007

perfekcyjnie dotykasz sedno sprawy!! propsy i plusik dobry artykuł :)

6. Karolina | 13:36 28-12-2007

potwierdzam, dobrze sie czyta i polecam :)

7. Ewelina | 18:31 01-02-2008

Artyków ciekawy, duzo cennych informacji. Dobrze napisany, zgodzę sie jednak z Bezdmnym i jego informacjami zawartymi w komentarzu na temat wirusa HIV. Natomiast bardzo negatywnie odebrałam krytyke ze strony osoby z brakiem danych, mysle ze artykuł nie jest aż tak zły jak go ta osoba oceniła...



Pozdrawiam Autora.

8. Ewa | 21:04 09-06-2008

Autor polubił kobiecą tematykę jak widzimy. Mam nadzieję że jego twórczość nie jest odreagowaniem ukrytych kompleksów. Artukuł jak już zauwazył Brak Danych na poziomie niedzielnego wydania gazet dla wymagających czytelników.

9. xgi | 11:35 04-08-2008

Nieco bełkotliwa próba sprzedania własnej ideologii. Pojawia się stare pytanie - lepiej jeść gówno samemu czy tort z przyjaciółmi?

10. Arkadiusz | 13:33 24-02-2010

Trudny tekst. Ale temat ciekawy. Warto było zajrzeć.