Odkrywanie siebie.
Artykuł był czytany 15163 razy
Odkrycie własnej orientacji i pogodzenie się z nią nie jest łatwą sprawą. Niektórzy najpierw długo dochodzą do tego, kim naprawdę są, a kiedy już poznają prawdę, nie są w stanie zaakceptować siebie.
Można powiedzieć, że miałam cholerne szczęście. Z kilku powodów. Po pierwsze odkryłam swoją orientację w stosunkowo młodym wieku. Po drugie, zaakceptowałam to, świadomość homoseksualizmu przyszła bezproblemowo. Po trzecie, nie byłam wtedy w żadnym związku (bo i po co), co jakby na to nie patrzeć, było jakimś ułatwieniem. Niestety nie wszyscy mają takie szczęście. Mało to lesbijek miało mężów?
Następnym problemem jest wiara. Dla osoby głęboko wierzącej uświadomienie sobie swojego homoseksualizmu może być ciosem nie do zniesienia. Tacy ludzie przez całe życie są nieszczęśliwi, bo nie mogą żyć w zgodzie ze sobą, czasem zapisują się na terapie, które ich "leczą" z homoseksualizmu, zdarzają się niestety również próby samobójcze. Na szczęście są też ludzie, którzy są w stanie pogodzić orientację z wiarą i egzystować bez poczucia winy. Oby takich osób było jak najwięcej.
Życzę wszystkim powodzenia w odkrywaniu siebie - oby to nastąpiło jak najprędzej i bez problemów z samoakceptacją.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 28
Temat homo jest bardzo trendi i na topie ostatnim czasie warto uświadamiać społeczeństwu co to oznacza i z czym się wiążą problemy młodych osób o odmiennej orientacji . Niecha was usłyszą .
Temat homo jest bardzo trendi i na topie ostatnim czasie warto uświadamiać społeczeństwu co to oznacza i z czym się wiążą problemy młodych osób o odmiennej orientacji . Niecha was usłyszą .
Stwierdzam iż autorka tego artykułu dobrze się zachowała, gdyż nie boi sie pisać o sprawach ważnych, sprawach z których akceptacją boryka się społeczeństwo.
Artykuł jest bardzo dobry. Życiowy, a wielkim plusem jest tu przytoczenie własnego przykładu a nie owijanie w bawełnę, że ktoś coś ale na pewno nie chodzi o mnie. Prostota i zwięzłość to kolejne argumenty za. Prócz tego temat wydaje się być na czasie.
Wydaje mi się, że ten ciepły artykulik o swojej odmienności, lub normalności jak mówisz jest lekko obłudny. Ukazujesz wszystkim, że Twoja odmienność jest wręcz miła i w pełni akceptowana przez Ciebie, że homoseksualizm to najnormalniejszy ze stanów, a formy leczenia stawiasz w cudzysłowiu. Myślę że problem ludzi homoseksualnych jest o wiele bardzie złożony i nie tak różowy jak Ty to przedstawiasz i nie myślę tu o rzekomej nietolerancji, ale o samoakceptacji. Homoseksualizm nie jest rzeczą normalną, tak jak ślepota, głuchota i inne wady wrodzone, jak i nabyte, co nie znaczy że nie można z nim żyć. Manifestowanie swojej inności, która przy okazji zamyka się w świecie własnej intymności jest rodzajem niezdrowego ekshibicjonizmu. Cały artykuł wpisuje się w propagandę, która ma udowodnić że homoseksualiści są mili, i "do serca przytul", a wszyscy, którzy maja odmienne zdanie to wstrętne homofoby (pewnie o mnie też tak pomyślisz). Jeżeli to o czym napisałaś to szczera prawda to podziwiam Cię za szczerość i odwagę tak głębokich wyznań. Pozdrawiam i życzę szczęścia, a twój artykuł może być pretekstem do dyskusji bez zacietrzewienia.
P.S.:
Nie dałem minusa, mimo że nie podzielam Twojego zdania.
I widzisz, to jest właśnie problem wielu osób -widzą w artykule to, co chcą widzieć, a nie to, o co chodziło autorowi.
Nie napisałam, że homoseksualiści są "mili i do serca przytul" i nie miałam czegoś takiego na myśli. Po prostu sądzę, że orientacja nie ma tutaj nic do rzeczy, wszystko zależy po prostu od człowieka, a nie jego orientacji.
Nazywasz homoseksualizm wadą wrodzoną i porównujesz do ślepoty? Życzę bardziej otwartego umysłu ...
Z zacięciem czytam twoje artykuły i jestem pod wrażeniem. Szkoda nerwów i "strzępić języka" na ludzi zaściankowych - takich jak zabierający tu głos Sebastian. A co do mówienia o homoseskualistach "do serca przyłóż" - to powiem tak: długo się obracałem między homo i stwierdzam że są to znacznie bardziej otwarci i życzliwi ludzie;)
Ladnie napisane ale raczej spodziewałabym się znaku zapytania na zakończenie.
Poszukiwanie siebie także w tej sferze trwa , raczej tak to rozumiem i na wnioski czas przyjdzie. Inność to nie tylko homoseksualność.
Doświadczanie siebie bywa naprawdę bolesne a co najmniej trudne choć ciekawe ;)
hmmm ale to chyba raczej felieton, nie artykuł....czy na podstawie tego krótkiego tekstu można sformułować jakieś bardziej ogólne wnioski dotyczące mniejszości seksualnych w Polsce, problemu akceptacji samego siebie, etc....
Artykuł? :) Raczej Blog. Wpis z Bloga. Zbyt wąskie spojrzenie na problem, podanie tylko własnego spojrzenia.
karol napisal "Szkoda nerwów i "strzępić języka" na ludzi zaściankowych - takich jak zabierający tu głos Sebastian." Tym zdaniem raczej pokazales wszystkim, że to Ty jesteś "zaściankowy". Jeżeli ktoś ma odmienne zdanie niż homoseksualiści nie oznacza to odrazu, że jest gorszy. Wnioskuję, że jesteś za tolernacją ogólnie pojętą...więc może trochę tolerancji podstawowej - tolerancji dla odmiennego zdania. A co do samego artykułu, felietonu, zwał jak zwał, krótki, ogólny, ale fajnie wiedzieć, choć tylko w okrojonej wersji, jak sie zorientowałaś :) pozdrawiam
Sebastian napisał, że manifestowanie swojej homoseksualności jest ekshibicjonizmem. Przepraszam bardzo, a czy manifestowanie heteroseksualizmu nie jest? Jeśli ja napiszę, że wczoraj przeżyłam wspaniałe chwile ze swoim facetem, a autorka artykułu - że ze swoją dziewczyną, co jest bardziej ekshibicjonistyczne? Ani jedno, ani drugie. Każdy ma prawo do miłości. Jestem zdania, że owszem - ślepota, kalectwo są schorzeniami, czy nabytymi czy też nie, ale orientacja seksualna? To jest dzieło Matki Natury, miała jakiś cel. Nie wyobrażacie sobie, jak wielu homoseksualistów znacie. A kwestia Boga? Bóg stworzył ludzi na własne podobieństwo. Też miał jakiś cel w tym, że część woli odmienną płeć, a część - tę samą. I nie ma w tym nic złego, zła jest tylko homofobia i gniew, które za tym idą. Nazwałabym to wręcz faszyzmem, nienawiść do czegoś, czego się samemu nie zna, nie rozumie. Wielkie brawa dla autorki. Za odwagę, choć tak naprawdę nie powinnam Ci gratulować - wyznawanie swojej orientacji powinno być na porządku dziennym, powinno być NORMALNE. Bardzo miły artykuł. Gratuluję i pozdrawiam.
Homoseksualizm jest odstępstwem od normy, nie jest naturalny. Jak głuchota lub cukrzyca. Można z tym żyć, jednak nie należy twierdzić, że to normalny stan.
Jakie dzieło matki Natury? To wada. Życie powstaje z przypadku (choć najczęsciej świadomego), ale nikt nie chce być ani kulawy, ani homoseksualny. Żaden rodzic nie marzy o takich dzieciach. Problem jest z akceptacją. Powinnismy akceptować odmieńców, w tym kaleki. Taki jest wymóg stawiany przed nowoczesnym obywatelem. Ale nie róbmy wrażenia, że homos. i kalecy sa pożądani przez rodziców lub społeczeństwo. Zwykle sa to ludzie nieszczęśliwi, choć zdarzają się szczęśliwi. Może inwalida zdobywający złoty medal na olimpiadzie dla ułomnych jest szczęsliwy, a jako zdrowy mógłby nawet sie nie zakwalifikować do ligi wojewódzkiej?
Nazywanie kogos faszystą jest przegięciem, chyba że wzywa do eutanazji. Jeśli ktoś sie tylk oogląda za kalekami albo sobie z nich żartuje to nie jest faszystą. Ilez jest kawałów z blondynek, Rosjan, Polaków, Żydów, kalek i homos.? Fakt, nie zawsze gustownych...
Pozdro dla Autorki, choć jest anonimowa...
A powiedz mi kiedy ostatnio rozmawiałeś z Matką Naturą? Powiedziała Ci, że to wada? ;) No proszę, zazdroszczę takich znajomości ;-)
Lesbienne - domyslam sie ze masz malo lat jeszcze i wiesz co... Zycze ci powodzenia. Fajnie, ze powiedzialas o tym wprost, ale jak juz sama zauwazylas - kolezanki sie nieco odsunely... W Polsce nie mozna glosno powiedziec ze jest sie homo... Mam taki sam problem - tyle, ze ja jestem facetem.
Moj poprzedni facet (wlasciwie teraz mam drugiego), powiedzial mi, ze zycie jest pojebane, a geje (lesbijki pewnie tez) podwojnie.
Tak wiec - trzymaj sie tam mala i nie daj sie, zeby twoj zapal nie zgasl; a z drugiej strony - otwarcie poki co nie przyznawaj sie do swej orientacji. Tak jak ktos wyzej napisal, powinno to byc normalne, ze sie nie wstydzimy mowic o sobie 'jestem homo', ale jak ta osoba sama to ujela - POWINNO to byc normalne...
Gdzie ja napisałam, że koleżanki się odsunęły z powodu homoseksualizmu? Prawda jest taka, że te "koleżanki" nie myślały o niczym innym niż facetach ciuchach itp [coś jak to dzisiejsze pokolenie wychowywane na Bravo i innych ogłupiaczach ], a ja miałam nieco inne zainteresowania takie jak literatura czy teatr. Nie dogadałam się wtedy z rówieśnikami, bo tak się złożyło, że nie trafiłam na właściwe osoby które interesowałyby się tym czym ja i z orientacją to niewiele miało wspólnego.
Lat jakoś szczególnie mało nie mam, ale też nie o wiek chodzi, tylko o doświadczenia, prawda? Ktoś dwa razy młodszy od Ciebie czy mnie może wiedzieć więcej o życiu niż my razem wzięci.
Otwarcie się nie przyznam do orientacji, bo i po co? Nic nie zyskam, a mogę tylko stracić. Kto się ma dowiedzieć, ten się dowie, a reszta niech żyje w błogiej nieświadomości ;)
A kto Ci powiedzial ze nie jest? Tez z nia rozmawialas - bezsensowny argument...
Bog/Natura stworzyly takze pedofilow, zlodzieji, mordercow - to oczywiscie tez jest cos calkiem normalnego? Na pewno Bog/Natura miala w tym wzgledzie jakis zamysl...
Wiem, chamsko ironiczny jestem, ale nie moge wytrzymac gdy slysze tak nieprzemyslane argumenty, szczegolnie gdy ktos mowi ze jestem faszysta.
Toleruje homoseksualistow. Nie wyzywam ich, traktuje tak samo jak hetero. Ale, na Boga, czemu mam byc zmuszany zeby ich akceptowac? Bo tak jest teraz poprawnie politycznie, bo tak mowia w mediach? Przykro mi, ale wyksztalcilem sobie wlasne zdanie...
Czym jest milosc? Moznaby wiele mowic, ale chyba wszyscy sie zgodzimy ze uogolniajac i upraszczajac jest to swego rodzaju przyjazn z nieodlacznym popedem seksualnym. Bog/Natura stworzyla poped seksualny. Po co? Chyba oczywiste (zarowno z Boskiego, jak i naturalnego widzenia - powie to kazdy bilog)... by jego owocem bylo zaplodnienie (przetrwanie gatunku)/dziecko(nowe istnienie). Dla mnie to jest cos normalnego, naturalnego, prawdziwego. To ze owocem milosci, moze byc nowy czlowiek. Jasne nie wszyscy hetero moga miec dziecko, ale z zalozenia tak mialo i ma byc.
Ponadto warto by sie zastanowic po co sa dwie plcie? A moze wlasnie po to by sie wzajemnie dopelnialy (i psychicznie i fizycznie)...?
Podniesiona jest w artykule kwestia samoakceptacji. Czy jednak naprade nalezy zawsze akceptowac to jakim sie jest? Jesli odkrywam w sobie, ze mam np. sklonnosc do kradziezy (genetyczne), to mam to w sobie zaakceptowac?
Takie mam zdanie, WŁASNE zdanie... Teraz czekam, az wielce oswiecone, TOLERANCYJNE umysly nazwa mnie faszysta, homofobem itd...
Mimo wszystko pozdrawiam OBIE strony "konfliktu" :)... i przepraszam za literowki :)
To zabawne ... tolerujesz homoseksualistów i traktujesz tak samo jak hetero, jesteś tolerancyjny, ale jednocześnie strasznie się nakręcasz starając się udowodnić, że to chore, nienormalne, że tak właściwie homoseksualizm sie sprowadza do seksu, a nie do miłości ... trochę dziwne, nie? Bym nawet powiedziała, że Cię to interesuje aż za bardzo. Ciekawe, dlaczego?
Nie będę teraz odpowiadała na Twoje 'argumenty', mam w planach napisanie artykułu w którym opiszę najczęstsze 'zarzuty' wobec homoseksualistów, których używają ludzie w internecie i postaram się wyjaśnić dlaczego dla mnie (i nie tylko) są bezsensowne.
A znasz roznice pomiedzy slowem tolerancja, a akceptacja?
Ja mam swoje poglady, Ty mozesz miec swoje. Toleruje je, ale nie akceptuje.
Dlaczego sie nakrecilem tak? Napisalem wyzej. Poniwaz ponoc TOLERANCYJNI ludzie nazwali mnie faszysta, uznali ze "nie mam otwartego umyslu"... Dla Was (oczywiscie nie wszystkich, ale w wypowiedziach wiekszosci to zauwazylem; choc Ty Lesbienne wydajesz sie inna) nie mozna miec innego zdania na temat homoseksualizmu bo jest to od razu zasciankowosc, dewocyjny katolicyzm (tak, jestem katolikiem; i przez caly czas jestem przez Wasza grupe obrazany), mysl sredniowiecza. To jest tolerancja?
Czekam na artykul z zaciekawieniem (bo co by nie mowic, to piszesz artykuly swietnie :)). Mam nadzieje, ze na moje argumenty tez w nim odpowiesz. Nie sadze zebym zmienil zdanie, bo dosc intensywnie nad tymi sprawami myslalem (i nie tylko ja dochodze do podobnych wnioskow). No, ale powodzenia :)
BTW Odpowiadajac na Twoje ironiczne pytania... Jestem w 100% hetero. Nie wiem, moze kiedys odkryje w sobie sklonnosci homoseksualne, ale mysle ze potraktuje je tak jak inne moje sklonnosci, ktore uwazam za nieodpowiednie... Byc moze oznaczaloby to ze jestem "powolany" do samotnosci... Ale jak na razie jestem w szczesliwym dwuletnim zwiazku z ukochana kobieta :)
P.S. Nie sprowadzilem milosci do samego seksu. Przeczytaj dokladnie.
Rozumiem cię, a przynajmniej tak mi się wydaje. bardzo dobry artykuł. Podziwiam cię za opanowanie, chociaż ja też wykazałam się brakiem emocji w podobnie ważnej sprawie (innej, ale podobnej rangą). Życzę powodzenia w życiu i odnalezienia odpowiedniej kobiety :)
Popieram rozumowanie Tomasza. Natura stworzyła nie tylko gejów, ale i cwaniaków, kleptomanów, tchórzy i zdrajców. Może równiez powinniśmy ich zaakceptowac, bo Bóg ich powołał? Owszem, mogę przyjąć tłumaczenie, dlaczego ktoś jest zdrajca narodu, ale nikt nie może mnie zmusić, abym go całkowicie akceptował, nawet jeśli ogłoszą amnestię. A wobec gejów ogłoszono kilkanaście lat temu, że oni nie są chorzy. I parę milardów ludzi od daty x ma zmienić poglądy? Nie mam nic do gejów, rudych, łysych, piegowatych, sepleniących, jąkających się, utykających i szczerbatych. Ale każdy rodzic chciałby mieć dzieci bez ułomnosci i wad w danym otoczeniu. A pewnie są społeczeństwa, w których pożądane są rude, szczerbate jednostki. Co kraj to obyczaj. Są także społeczeństwa bardziej lubiące gejów i takie, gdzie ich może mniej lubią. Ale zdziwienie na widok geja, kudłacza, łysego czy wikinga to jeszcze nie niechęć i nie faszyzm! Nawet żarty na ich temat to nie obsesja. Tylko nie mówcie, że nigdy się nie obejrzeliście za kaleką. Ja się lekko zwracam, ponieważ uczono mnie, że nie wolno gapić się na cudze nieszczęście. A homoseksualizm to nieszczęście, z którym zainteresowani muszą się nauczyć żyć. Ale polityczna poprawnośc wymaga, aby znane osoby nie komentowały negatywnie zjawiska i osób. czy czytaliście znanego polonistę albo wynalazcę, który wypowiada się o homoseksualistach? Nie, bo jego wypowiedź może go tylko pogrążyć w oczach poprawnościowaców albo zaskoczyć płytkością wyrażonych poglądów. Jednym słowem - oni sa zbyt mądrzy, aby się publicznie wypowiadac, bo moga tylko stracić, a nic nie zyskac...
Mogę tylko dodać, że istnieje różnica między tolerancją czegoś lub kogoś wówczas oznacza to, po prostu tolerowanie danej powiedzmy inności, ale jednocześnie brak akceptacji dla osoby wyznającej inne poglądy. To właśnie jest tolerancja. Od dawna jestem zwolennikiem prawnego zrównania związków homoseksualnych, ale czasem odnoszę wrażenie, że środowiska homoseksualne, nie walczą o tolerancję, ale właśnie o coś więcej, walczą o pełną akceptację dla swoich poglądów i zachowań, a każdego kto wyznaje inne poglądy uznają od razu za homofoba czy mieszkańca ciemnogrodu. Osobiście popieram każde działania mające a celu zapewnienie faktycznej równości obywateli względem prawa, to nie ulega żadnej wątpliwości. Ale co innego tolerancja i równość wobec prawa, a co innego demagogia i propaganda, która niektóre środowiska gejowskie prowadzą, niech za przykład służy działalność np. Szymona Niemca.
Masz rację. Też tak myślę. Jednak przykład p. Niemca... Prowadzi na W24 całkiem rozsądne rozważania, z ktorymi się często zgadzam. Nie jest skrajny.
Natomiast poprawnościowcy bazują na huku medialnym. Wmawiają, że jeśli masz nawet małe uwagi do gejów, to jesteś homofobem. I większość uszy kładzie po sobie, bo każdą, nawet niewinną dyskusję nt. gejów już traktują jako fobiczną.
Ja lansuje pogląd, że geje to sa ludzie ułomni, a tacy przecież sa równoprawnymi obywatelami i naeży się im szacunek jak każdej ludzkiej istocie, a jesli nawet coś nam sie nie podoba w tej istocie, to tylko wówczas, jeśli popełniają występki niezaleznie ,czy to Murzyn, Żyd, gej, góral, Kaszub, Ślązak, Rosjanin, Indianin itp.
Myslę, że znakomita wiekszość myśli podobnie jak my, tyle że boja sie wypowiadać publicznie. A w gronie niewielkim po wypicu piwska często mówią niezupełnie to co myślą i wychodzi im to zbyt wulgarnie. W gruncie rzeczy Polacy to tolerancyjny naród.
brawo za odwagę!!!!!!!!!!!!!
Dziękujemy! :-))
I znów się podpisuję pod twoim artykulikiem. Znów jestem pod wrażeniem, artykuł napisany bardzo w porządku.
Co do tego manifestowania itd. Bardzo dobrze, że potrafiłaś zaakceptować siebie - i to na jakim "loozie", i że nie wstydzisz się tego.
Słyszałem kiedyś, od kolegi racjonalisty, że dowiedziono, iż homoseksualizm jest chorobą. Ale dowiedziono, również naukowo, wielu innych rzeczy, które im sprzyjają. A poza tym, co by nawet z tego było, że homoseksualiśi są chorzy? (wcale tak nie uważam). Czy nie lepiej odłożyć na bok naukę i spojrzeć na to TRZEŹWO? Z uczuciem :-)
Pozdrawiam
Otwórzmy ludziom oczy na odmienność. Niech nas zaakceptują !
Zgadzam się całkowicie z autorką.
Straszna dyskusja się rozpętała, chociaż temat jest już na swój sposób "oklepany".
W stronę homo padają te same argumenty: że choroba, że ekshibicjonizm, że wcale nie muszę akceptować... Wspaniale. Nikt nikomu nie narzuca tolerancji, szacunku czy pochwały swojej inności. Dziwi mnie tylko, że homo mówią w 1. lub 2. os. liczbie mnogiej, a ich przeciwnicy często uciekają się do "ja", "ja", "ja" albo powołują się na kolegę, koleżankę, babcię etc. Odwołanie do własnego doświadczenia też nie jest najlepszym pomysłem, bo znawcy queer doskonale wiedzą, że odkrycie swojej orientacji przychodzi z czasem. Tak, jak autorka wspomniała - raz wcześniej, raz później.
I dziwi mnie, że osoba hetero pisze, że homo są nieszczęśliwi.
Przyjmijmy, że ma rację i proste pytanie: czemu są nieszczęśliwi?
Lesbianne, to wspaniale że bronisz tak twardo swojego zdania. To wolna strona, można pisać co się chce i w jakiej się chce formie.
Szacunek.
















