iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 1

Pokaż swoją twarz

27 04 2007 Marcin Zadroga Artykuł był czytany 1967 razy

My Polacy lubimy być złośliwi i wzajemnie sobie dokuczać. Trudno jest rozmawiać w sposób merytoryczny, szczególnie na forach. Dlaczego? Z pomocą przychodzi mi poczciwy Witold Gombrowicz „Tu maska maskę dręczy! Zrzućcie maski! Zwykłymi stańcie się ludźmi!".

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Parafrazując myśl Maryli Wolskiej: dajcie Polakowi maskę, zacznie mówić prawdę, można ją odnieść do wypowiedzi na forach, czatach, czy innych e-produktach, w których nasza osobowość ukryta bywa pod takim czy innym nickiem.  Każdy przecież ma własne zdanie na ten, jak i każdy inny temat. W żadnym razie nie uzurpuruję sobie żadnych praw do głoszenia odkrywczych myśli ani prawd uniwersalnych.
My Polacy lubimy być złośliwi i wzajemnie sobie dokuczać. Trudno jest rozmawiać w sposób merytoryczny, szczególnie na forach. Dlaczego? Z pomocą przychodzi mi poczciwy Wiotold Gombrowicz „Tu maska maskę dręczy! Zrzućcie maski! Zwykłymi stańcie się ludźmi!”
„Tu maska maskę dręczy! Zrzućcie maski! Zwykłymi stańcie się ludźmi!”
Spotykając się twarzą w twarz w komunikacji pomaga nam mimika, przeszkadza jednak wiele czynników. W takim np. mieście powiatowym, w którym każdy zna niemal każdego łącznie ze wszelkimi koligacjami i wpływami zasady savovir vivre, wprawdzie mocno zdeaktualizowane, działają jednak jeszcze na tyle, by zachowywać się zgodnie z niektórymi ich wyznacznikami. Czasami oczywiście działają inne czynniki utrudniające wypowiedzenie wszelkich myśli, które przychodzą do głowy rozmówcy podczas tyrady językowej, np. powszechnie stosowane lizusostwo. Dlatego tak popularne stają się rozmowy na forum. Nie ma imienia i nazwiska, jest nick, który chroni rozmówcę niby maska, i który pozwala powiedzieć wszystko co pomyśli głowa. Czy to źle? Nie sądzę, pod warunkiem, że rozmowa nie kończy się listą epitetów rodem warszawskiej przekupki sprzed II wojny światowej (dla niewtajemniczonych – potrafiły kilkanaście minut mówić bez przerwy nie powtarzając przy tym żadnego przekleństwa – oczywiście przekleństwa w znaczeniu zdecydowanie innym niż obecnie).
Wracając jednak do myśli przewodniej. Lubimy wbijać sobie szpile zza wirtualnego parawanu nicka. Dlaczego? Bo „maska chroni lepiej niż przyłbica”
„maska chroni lepiej niż przyłbica” 
(Bester J). Zrzucamy więc maskę codzienną zakładając wirtualną. Pojedynek często złośliwy odkrywa jednak prawdziwe emocje i prawdziwe poglądy, na które coraz rzadziej można sobie pozwolić w życiu codziennym. Zarzuci mi ktoś, że to zwykłe tchórzostwo. Możliwe. Jest to też jednak jeden z nielicznych sposobów na wypowiedzenie się w różnych kwestiach. Maski, jak pisał klasyk etnologii Claude Levi-Strauss, w dniach zwątpienia i zamętu pozwalają ujść „słowom goryczy”. Taką funkcje spełniają fora i może właśnie dlatego Internauci bywają na nich publicznie złośliwi, wszak są one formą ekspresji a zarazem dają możliwość ujawnienia dawno skrywanych emocji. Wypowiedzi na forum to rodzaj kolażu. Nowemu uczestnikowi niezwykle trudno zorientować się w meritum i odnosi wrażenie, że rozmowa do niczego nie prowadzi. Wątki dyskusji są splątane, przenoszone z jednego tematu do drugiego, giną i powracają w innym miejscu – wynika to z ekspresji wypowiedzi.
Cynizm i ironia jaki występuje na forach polskich rzadko ma miejsce na forach anglojęzycznych. Polacy są bardziej spięci i nerwowi, bo przecież na co dzień w życiu publicznym są ułożeni i sztywni. Może jednak odpowiedź tkwi gdzie indziej. Może jesteśmy aż tak sfrustrowani i skrzywieni ciągłymi naprawami państwa, (powiatu*, miasta* - niepotrzebne skreślić), że mając możliwość swobodnej wypowiedzi puszczają w końcu nerwy?
Równocześnie my Polacy z kompleksem środkowo-europejskim - co piętnował w sposób wyrafinowany i piękny, Gombrowicz - mamy zdolności nieprzeciętne, do ciągłego lamentowania i użalania się nad sobą. Narzekanie dotyczy czasów, i młodych ludzi narwanych, naiwnych i nic nie wiedzących a wymagających, a z ich strony narzekanie na „starych ślepców”, którzy nie widzą, albo dostrzec nie chcą innych dróg i możliwości. Padają też recepty – lepsze/gorsze – odbijane przez innych niczym piłeczka pingpongowa. Wynik rozmów – niewiadomy. Podsumować go można w ten sposób: Ten chce ale nie może, ten może, ale nie chce, albo nie wie jak. Czy rzeczywiście więc miał rację Aleksander Wielopolski pisząc, że „dla Polaków można czasem coś dobrego zrobić, ale z Polakami nigdy”?




+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 2

1. Sebastian | 18:35 27-04-2007

Opisałem podobne zjawisko na czatach w swoim tekście : " Mowa obrończa w sprawie", z tym że ja zauważam też odwrotną sytuację, a mianowicie zakładanie masek lepszych ludzi niż jesteśmy w rzeczywistości. Myślę, że każdy kij ma dwa końce, a proca nawet trzy. Pozdrawiam.

2. Be. | 14:47 21-07-2007

oj, ileż prawdy w tym tekście...