Pokaż swoją twarz
Artykuł był czytany 1967 razyMy Polacy lubimy być złośliwi i wzajemnie sobie dokuczać. Trudno jest rozmawiać w sposób merytoryczny, szczególnie na forach. Dlaczego? Z pomocą przychodzi mi poczciwy Witold Gombrowicz „Tu maska maskę dręczy! Zrzućcie maski! Zwykłymi stańcie się ludźmi!".
My Polacy lubimy być złośliwi i wzajemnie sobie dokuczać. Trudno jest rozmawiać w sposób merytoryczny, szczególnie na forach. Dlaczego? Z pomocą przychodzi mi poczciwy Wiotold Gombrowicz „Tu maska maskę dręczy! Zrzućcie maski! Zwykłymi stańcie się ludźmi!”
Cynizm i ironia jaki występuje na forach polskich rzadko ma miejsce na forach anglojęzycznych. Polacy są bardziej spięci i nerwowi, bo przecież na co dzień w życiu publicznym są ułożeni i sztywni. Może jednak odpowiedź tkwi gdzie indziej. Może jesteśmy aż tak sfrustrowani i skrzywieni ciągłymi naprawami państwa, (powiatu*, miasta* - niepotrzebne skreślić), że mając możliwość swobodnej wypowiedzi puszczają w końcu nerwy?
Równocześnie my Polacy z kompleksem środkowo-europejskim - co piętnował w sposób wyrafinowany i piękny, Gombrowicz - mamy zdolności nieprzeciętne, do ciągłego lamentowania i użalania się nad sobą. Narzekanie dotyczy czasów, i młodych ludzi narwanych, naiwnych i nic nie wiedzących a wymagających, a z ich strony narzekanie na „starych ślepców”, którzy nie widzą, albo dostrzec nie chcą innych dróg i możliwości. Padają też recepty – lepsze/gorsze – odbijane przez innych niczym piłeczka pingpongowa. Wynik rozmów – niewiadomy. Podsumować go można w ten sposób: Ten chce ale nie może, ten może, ale nie chce, albo nie wie jak. Czy rzeczywiście więc miał rację Aleksander Wielopolski pisząc, że „dla Polaków można czasem coś dobrego zrobić, ale z Polakami nigdy”?
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Opisałem podobne zjawisko na czatach w swoim tekście : " Mowa obrończa w sprawie", z tym że ja zauważam też odwrotną sytuację, a mianowicie zakładanie masek lepszych ludzi niż jesteśmy w rzeczywistości. Myślę, że każdy kij ma dwa końce, a proca nawet trzy. Pozdrawiam.
oj, ileż prawdy w tym tekście...














