Publiczne i prywatne orgazmy
Artykuł był czytany 4736 razyDziś rano miałem orgazm! Wiem, że w przypadku dorosłego, żonatego faceta to nie żadna sensacyjna wiadomość, ale nie chodzi tu o sam fakt wytrysku, a o okoliczności. Mój orgazm miał związek z badaniem nasienia...
Do czego zmierzam? A no do tego, że pierwsze badanie nasienia robiłem w tak zwanej placówce publicznej. Niech Was ręka Boska broni kiedykolwiek zbliżać się do czegokolwiek publicznego, zwłaszcza, jeżeli ma to związek z intymnymi rejonami Waszego życia! Kurwa!!! Musiałem się onanizować w obskurnym kiblu nad obsraną muszlą klozetową w jednej ręce trzymając swojego fajfusa, a drugą blokując klamkę, bo oczywiście haczyk do zamykania był aktualnie nie tam, gdzie powinien! Za badanie zapłaciłem 120 PLN, a na dodatek musiałem mieć własny pojemnik! Na co idą moje podatki, ja się pytam?!
Nauczony tym przykrym wydarzeniem dziś wybrałem prywatną klinikę. Już na samym początku zostałem mile zaskoczony. Podczas rejestracji miły głos w słuchawce telefonu oznajmił mi, że całe badanie będzie kosztować 100 PLN. Umówiłem się na godzinę ósmą rano. Jako że nie lubię się spóźniać, na miejscu byłem 5 minut przed czasem. Przywitała mnie uśmiechnięta pani w średnim wieku, zaprowadziła mnie do małego pokoju zamykanego na klucz, kazała wypełnić krótką ankietę i zostawiła mnie samego. Wiecie co? Nawet w domu nie mam tak fajnie! Skórzane krzesło, telewizor plazmowy z odtwarzaczem DVD, 8 filmów do wyboru, świerszczyki, a na deser umywalka, pełen pojemnik z mydłem i papierowych ręczników do woli. Acha! Pojemnik też dostałem! :-)
Moi drodzy... Już nikt mnie nie przekona do tego, że składka na ubezpieczenie zdrowotne jest niezbędna i zbyt niska. W publicznej placówce za moją składkę + 120 PLN zostałem potraktowany tak, że powinienem zapisać się na terapię! W prywatnej klinice stówka spokojnie wystarcza, by zapewnić klientom komfort, dobre samopoczucie i pornosy do wyboru!
Szanowny Panie Ministrze Zdrowia! Może zamiast wygadywać brednie o konieczności podnoszenia składek na ubezpieczenie zdrowotne po prostu wystarczy przestać marnować pieniądze?
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 9
Gdyby miał to być blog lub wydobyty zza ściany budynku do rozbiórki pamiętnik proletariusza... - byłby to tekst nadający się do publikacji (walory historyczno-kulturowo-środowiskowe). Użyte formy i styl... z uwagi na szacunek wobec czytelników... Jestem na "nie". Naprawdę wszystko można przedstawić - tylko... z odrobiną szacunku wobec czytelnika i jego poczucia estetyki.
Ten artykuł jest na poziomie rynsztoka.
Nie rozumiem tego!!!! Przecież to nie jest żaden blog, czy cokolwiek w tym rodzaju!! Poziom autora świadczy sam za siebie!!
Acha... fascynujące. Tylko po co nam to opowiadasz? Chcesz się wyżyć na państwowej służbie zdrowia? Pochwalić prywatne kliniki?
żenada.
Nawet mało szanujący się blogger nie zamieścił by tak "pasjonującego" artukułu na swojej stronie... Trzeba miec tupet, żeby zamieścić "takie coś" na iThink. Jestem ciekaw kto przepuścił ten szmatławiec?!
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Agnieszka Owczarczak
Poza jednym słowem, którego bym nie przepuścił, to reszta jest dobra - pokazuje w emocjonalny sposób delikatną materię pewnych badań na tle służby publicznej i niepubl. (porównania). Plus! No cóż, życie to nie tylko salony...
Ten tekst jest szmatłwcem i rynsztokiem, czy to, o czy czym autor pisze? Bo dla mnie rynsztokiem sa warunki w jakich konieczne jest uzyskanie "materiału badawczego". Moze niektóre wyrażenia "zmiękczyłbym"i koniec taki zwykły (ja bym to jakoś spłentował) ale generalnie dla mnie fajny tekst. Na koniec zastanawiam się, gdzie takiemu badaniu boddałby się wspomniany Minister Zdrowia...














