iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 0

Pudełko wspomnień

07 04 2008 InRed *** Artykuł był czytany 2294 razy

Ostatnio mocno zahamowałam i wpadłam w poślizg zmierzając ku emocjonalnemu zderzeniu. To zabawne, jakie rzeczy przelatują ci przez głowę w takich momentach. Ostatnio mocno zahamowałam i wpadłam w poślizg zmierzając ku emocjonalnemu zderzeniu.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
To zabawne, jakie rzeczy przelatują ci przez głowę w takich momentach. Obietnice, jakie sobie złożyliśmy, wspólne wakacje, tysiące decybeli śmiechu wysłanych w przestrzeń naszego „ja”.


        Chciałam by wszystko przeminęło szybko, a jednak zostałam zmuszona do oglądania każdej przemijającej sekundy w zwolnionym tempie. Sama zadawałam sobie ból wspominając te wszystkie wspólnie spędzone chwile. Sama wbijałam sztylet robiąc z siebie na przemian winną i niewinną. Wpadając w złość z rozpaczy, z łez w furię. Wszystko przez te uśmiechy, które zbierałam jak pocztówki. Skrzętnie je ukryłam w pudełku po butach, by w dowolnej chwili życia móc się nimi rozkoszować. Nigdy jednak nie zdawałam sobie sprawy z własnej naiwności. Że kiedyś uśmiech numer 27 i 142 będzie mnie pożerał od środka, tak samo jak każdy inny dokładnie zakonserwowany w pudełku po butach. W dodatku po szpilkach.


        Czy to nie żałosne? Pierw użalanie się nad sobą, by następnie pokazać, że jest się ponad to, ukazać swój gniew na wszystko, co się rusza bądź jest w stanie spoczynku, tylko po to by oczy były mniej opuchnięte, a policzki nie były ciągle mokre od słonawej wydzieliny z oczu.


        Teraz wsiadłam w autobus i ruszyłam w nieznane. Nie wiem, na którym przystanku wysiądę. Wiem, że przemieszcza się powoli, a ja będę mogła jeszcze bardziej delektować się zadawaniem mej osobie katuszy. Sekunda po sekundzie, coraz mocniej, coraz odważniej. Aaaaaaa tak, właśnie tak!


        A może wsiadłam w zły autobus, który prowadzi wprost do zatracenia się w sentymentalnych rozważaniach, zamiast wysnucia racjonalnych wniosków? A może po prostu zmienić miejsce w autobusie i wszystkie problemy znikną? Albo autobus. Nie, autobus nie zniknie. Autobus zmienić. Problemy oddać pod opiekę świętego Krzysztofa i mieć spokój. Święty.


        Wyczuwam jednak zmiany. Potok nieznanych konsekwencji wprawiony w ruch, zmierzający w moją stronę niczym niepowstrzymana fala losu. Dajcie mi pilot sterujący życiem, a nie zawaham się go użyć- proszę, niech ktoś wciśnie pauzę!


        Czuję jak obleśna tarantula chodzi po mojej pościeli. Każda jej odnoga wywołuje u mnie ból głowy. Nie chcę tego czuć. Nie chcę dłużej się winić za niedomknięcie drzwi, umożliwiając jej wpełznięcie do mojego umysłu. Chcę się jej pozbyć, ale wylany wcześniej sok porzeczkowy na klawiaturę dobrze skleił „delete”. Chcę znów chodzić swobodnie, tarantulę zamknąć w terrarium, i przykleić uśmiech numer 43. To ten, który mówi, że jest sens by żyć i dążyć do szczęścia. Ten, dzięki któremu druga osoba może się również uśmiechnąć nawet, jeśli po jej pościeli chodzi większa niż moja, zamknięta w terrarium tarantula.


        Swego pająka nawet nazwałam skoro ma mi towarzyszyć całe me życie. Pomijając fakt, że płci nie rozpoznałam, dziesięć kończyn wyliczyłam, włochate futerko zobaczyłam i nazwałam Kłótnią. Na drugie imię dałam Łza. Dumne trzecie imię brzmi Nadzieja. Nazwisko też musiało być, a jakże. Jest podwójne, pewnie uznałam, że wzięła po mężu tarantulcu.


        Kłótnia Łza Nadzieja Przyszłość- Życie.


        Czuję, że zegar nieubłaganie wybija sekundy mojego życia. Minuty zmieniły się w godziny, godziny w dni, a dni wracały do płynącej rzeki czasu. Zła wiadomość jest taka, że czas płynie. Tego, co zabrał poślizg, w który wpadłam, już nie odzyskam, tak samo jak ta druga osoba siedząca obok. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że to właśnie ja stoję u steru.


        Potrzebuję mojego drugiego kapitana. Tego, który mnie wspiera, gdy zaczynam bezcelowo dryfować po oceanie zapomnienia. Tego, o którym wiem tyle samo, co o sobie i jestem w stanie powierzyć mu swoje życie, połączyć jego tarantulę z moją.


        Już nie potrafię przeżywać tego wszystkiego sama. A jednak potrzebuję zrozumienia. I troski wtedy, gdy mi jej potrzeba. Chusteczki, gdy zaczynam wymawiać drugie imię mojej podopiecznej w terrarium, i ramienia do przytulenia.


        Czas wysiąść z autobusu. Zakończył swoją trasę. Przebiec ile trzeba z pudełkiem wspomnień pod pachą, i z uśmiechem 32 rozpocząć kolejny dzień. Bez emocjonalnego zderzenia, ukrytym pomiędzy przemijającymi sekundami życia.




+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0