Styl Życia / Inne
Siła forumowych mam
Artykuł był czytany 203 razy
Internet, wbrew temu co twierdzą naukowcy, nie musi dehumanizować relacji międzyludzkich. To prawda – w Internecie równie łatwo jest nawiązać znajomość, jak i ją zakończyć. Wystarczy przestać się logować na forum, na portalu.
Nawet nie trzeba likwidować konta. Po prostu – usuwamy zakładkę z „ulubionych”, zapominamy o ludziach, z którymi rozmawialiśmy. Game is over.
Badacze społeczności internetowych twierdzą nawet, że tylko niewielki procent jest w stanie trwać dłużej, niż rok. W przypadku portali parentingowych, które najczęściej łączą kobiety spodziewające się dziecka „kryzys” – oznaczający rozpad grupy – następuje zwykle po pierwszych urodzinach maluchów. Większość mam wraca wtedy do pracy, ma coraz mniej czasu na internetowe pogaduchy. Tym, które „siedzą” w domu, coraz więcej czasu zajmuje domagające się uwagi i aktywności dziecko.
Przyjaźń mocniejsza niż dystans
Ale tak być nie musi! Czy rejestrując się cztery lata temu na jednym z licznych forów dla ciężarnych mogłam przypuszczać, że nawiążę znajomości i przyjaźnie, które wpłyną na moje życie? Że z kobietami, poznanymi „z drugiej strony łącza” będę organizować ogólnopolskie, rodzinne zloty? No pewnie, że nie mogłam! A jednak – stało się.
Co sprawia, że nasza grupa Wrześniówek 2007 przetrwała razem nie rok, nie dwa i trzy lata – ale już 4,5 roku? Matki-założycielki zaczęły ze sobą pisać już w styczniu 2007 roku, w kolejnych miesiącach dołączały kolejne, spodziewające się dziecka we wrześniu 2007 roku. I choć z grona wrześniówek wykruszyło się po drodze sporo mam (każdą wspominamy, każdej żałujemy), forum żyje. – Troszkę mnie nie było i tysiąc wpisów? To ja nie nadrobię! – złapała się za głowę po powrocie z wakacji jedna z mam.
Wyjaśnienie fenomenu trwałości formowej przyjaźni nie jest bardzo skomplikowane: Internet jest dla nas jedynie narzędziem komunikacji. Już dawno nasze znajomości i przyjaźnie przeniosły się do świata realnego. I w tym świecie realnym raz w roku spotykamy się – w miarę możliwości – w jak najszerszym gronie. Wrześniowe mamy, wrześniowe dzieci, ich starsze i młodsze rodzeństwo, i wrześniowi tatusiowie. Już po pierwszym zlocie, dwa lata temu, „wrześniowi mężowie” nabrali zwyczaju dopytywania się „co u dziewczyn?” i „kiedy następny zlot?”.
Witamy Zaniemyśl!
Takie spotkanie odbyło się właśnie w ostatni weekend w Zaniemyślu, koło Poznania. Już po raz drugi zorganizowałyśmy tam pod patronatem portalu eBobas.pl Wielki Zjazd Wrześniówek 2007 (pierwszy, gdy nasze dzieci kończyły dwa lata odbył się w okolicach Włocławka). Przyjechało, bagatela, ponad dwadzieścia rodzin: z Gdyni, Szczecina, Dębicy, Wrocławia, Krakowa, Warszawy, Kielc. Z okolic Łodzi i ze Śląska. Po to, by od piątku do niedzieli nasze dzieci – rozbrykane czterolatki – mogły się pobawić w swoim gronie, pod okiem najlepszych na świecie cioć i wujków, którzy o forumowych dzieciakach wiedzą wszystko (a w każdym razie na pewno – bardzo dużo). Bo, co tu dużo kryć, choć już dawno pożegnałyśmy pieluchy, butelki i pierwsze choroby maluchów, piszemy przede wszystkim o dzieciach. O przedszkolnych doświadczeniach, przyjaźniach i konfliktach. O sukcesach na placach zabaw, na boisku. O wyczynach rowerowych, uzdolnieniach plastycznych. Wklejamy filmy z wierszykami i piosenkami. Możemy tak, o naszych dzieciach, gadać bez końca.
Siła w czynach i słowach
Choć oczywiście – nie tylko. Znajomość oparta o wspólnotę doświadczeń okrzepła na tyle, że swobodnie rozmawiamy o wszystkim: o kłopotach w małżeństwie, o chorobach, problemach z pracą. O tym, jak niełatwo jest pogodzić samotne macierzyństwo z pracą – i gdzie w tym jeszcze znaleźć czas i miejsce dla siebie. O tym, jak radzić sobie z ciężką chorobą najbliższej osoby i o tym, jak zmienić swoje życie by go całkowicie nie zburzyć.
Na gadaniu zresztą się nie kończy. Ktoś zakłada firmę? Inne, doświadczone bizneswoman spieszą z radami. Ktoś wpadł w finansowe tarapaty? Zawsze może liczyć na niewielką pożyczkę. W dzień moich czterdziestych urodzin (tak, tak, jestem starszą młodą mamą) w drzwiach stanął kurier z ogromnym bukietem czterdziestu pąsowych róż. Od wrześniówek.
Z takimi przyjaciółkami trudno nagadać się na zapas. Nic więc dziwnego, że rozmowy trwały długo, długo w noc. I że jeszcze zanim wyjechaliśmy z Zaniemyśla, zaczęliśmy się zastanawiać, że warto może od razu zarezerwować weekend za rok.
A w między czasie? Będziemy pisać na forum. Będziemy spotykać się w mniejszych grupach. Bo spotkania forumowych mam dają przedziwną siłę.
Badacze społeczności internetowych twierdzą nawet, że tylko niewielki procent jest w stanie trwać dłużej, niż rok. W przypadku portali parentingowych, które najczęściej łączą kobiety spodziewające się dziecka „kryzys” – oznaczający rozpad grupy – następuje zwykle po pierwszych urodzinach maluchów. Większość mam wraca wtedy do pracy, ma coraz mniej czasu na internetowe pogaduchy. Tym, które „siedzą” w domu, coraz więcej czasu zajmuje domagające się uwagi i aktywności dziecko.
Przyjaźń mocniejsza niż dystans
Ale tak być nie musi! Czy rejestrując się cztery lata temu na jednym z licznych forów dla ciężarnych mogłam przypuszczać, że nawiążę znajomości i przyjaźnie, które wpłyną na moje życie? Że z kobietami, poznanymi „z drugiej strony łącza” będę organizować ogólnopolskie, rodzinne zloty? No pewnie, że nie mogłam! A jednak – stało się.
Co sprawia, że nasza grupa Wrześniówek 2007 przetrwała razem nie rok, nie dwa i trzy lata – ale już 4,5 roku? Matki-założycielki zaczęły ze sobą pisać już w styczniu 2007 roku, w kolejnych miesiącach dołączały kolejne, spodziewające się dziecka we wrześniu 2007 roku. I choć z grona wrześniówek wykruszyło się po drodze sporo mam (każdą wspominamy, każdej żałujemy), forum żyje. – Troszkę mnie nie było i tysiąc wpisów? To ja nie nadrobię! – złapała się za głowę po powrocie z wakacji jedna z mam.
Wyjaśnienie fenomenu trwałości formowej przyjaźni nie jest bardzo skomplikowane: Internet jest dla nas jedynie narzędziem komunikacji. Już dawno nasze znajomości i przyjaźnie przeniosły się do świata realnego. I w tym świecie realnym raz w roku spotykamy się – w miarę możliwości – w jak najszerszym gronie. Wrześniowe mamy, wrześniowe dzieci, ich starsze i młodsze rodzeństwo, i wrześniowi tatusiowie. Już po pierwszym zlocie, dwa lata temu, „wrześniowi mężowie” nabrali zwyczaju dopytywania się „co u dziewczyn?” i „kiedy następny zlot?”.
Witamy Zaniemyśl!
Takie spotkanie odbyło się właśnie w ostatni weekend w Zaniemyślu, koło Poznania. Już po raz drugi zorganizowałyśmy tam pod patronatem portalu eBobas.pl Wielki Zjazd Wrześniówek 2007 (pierwszy, gdy nasze dzieci kończyły dwa lata odbył się w okolicach Włocławka). Przyjechało, bagatela, ponad dwadzieścia rodzin: z Gdyni, Szczecina, Dębicy, Wrocławia, Krakowa, Warszawy, Kielc. Z okolic Łodzi i ze Śląska. Po to, by od piątku do niedzieli nasze dzieci – rozbrykane czterolatki – mogły się pobawić w swoim gronie, pod okiem najlepszych na świecie cioć i wujków, którzy o forumowych dzieciakach wiedzą wszystko (a w każdym razie na pewno – bardzo dużo). Bo, co tu dużo kryć, choć już dawno pożegnałyśmy pieluchy, butelki i pierwsze choroby maluchów, piszemy przede wszystkim o dzieciach. O przedszkolnych doświadczeniach, przyjaźniach i konfliktach. O sukcesach na placach zabaw, na boisku. O wyczynach rowerowych, uzdolnieniach plastycznych. Wklejamy filmy z wierszykami i piosenkami. Możemy tak, o naszych dzieciach, gadać bez końca.
Siła w czynach i słowach
Choć oczywiście – nie tylko. Znajomość oparta o wspólnotę doświadczeń okrzepła na tyle, że swobodnie rozmawiamy o wszystkim: o kłopotach w małżeństwie, o chorobach, problemach z pracą. O tym, jak niełatwo jest pogodzić samotne macierzyństwo z pracą – i gdzie w tym jeszcze znaleźć czas i miejsce dla siebie. O tym, jak radzić sobie z ciężką chorobą najbliższej osoby i o tym, jak zmienić swoje życie by go całkowicie nie zburzyć.
Na gadaniu zresztą się nie kończy. Ktoś zakłada firmę? Inne, doświadczone bizneswoman spieszą z radami. Ktoś wpadł w finansowe tarapaty? Zawsze może liczyć na niewielką pożyczkę. W dzień moich czterdziestych urodzin (tak, tak, jestem starszą młodą mamą) w drzwiach stanął kurier z ogromnym bukietem czterdziestu pąsowych róż. Od wrześniówek.
Z takimi przyjaciółkami trudno nagadać się na zapas. Nic więc dziwnego, że rozmowy trwały długo, długo w noc. I że jeszcze zanim wyjechaliśmy z Zaniemyśla, zaczęliśmy się zastanawiać, że warto może od razu zarezerwować weekend za rok.
A w między czasie? Będziemy pisać na forum. Będziemy spotykać się w mniejszych grupach. Bo spotkania forumowych mam dają przedziwną siłę.














