Styl Życia / Inne
Śmietnik - prawdę Ci powie
Artykuł był czytany 1299 razyTeoretyzując "co by było gdyby..".. Właśnie.. Co by było gdyby ktoś zechciał dowiedzieć się o nas czegoś więcej. Więcej niż imię i nazwisko lub numer telefonu.
Podczas porządków - z okazji nieuchronnie zbliżającej się wizyty teściów, biegając z workiem na śmieci i zbierając co bardziej rzucające się w oczy papiery, opakowania i sterty chusteczek przez głowę przebiegła mi pewna myśl którą postaram się w pełni wyrazić w tym artykule. Myślę że można go potraktować jako pewnego rodzaju paranoję, jednak - czy nie lepiej dmuchać na zimne?
Teoretyzując "co by było gdyby..".. Właśnie.. Co by było gdyby ktoś zechciał dowiedzieć się o nas czegoś więcej. Więcej niż imię i nazwisko lub numer telefonu.
Większość z nas posiada telefony kupione w różnego rodzaju sieciach, z różnego rodzaju abonamentami. Comiesięczne rachunki, wykazy zazwyczaj po jakimś czasie znajdują swoje miejsce w koszu. Jeśli bardzo zależy nam na tym, aby osoby postronne wiedziały z kim sms-ujemy, do kogo dzwonimy i kto dzwoni do nas - odpuśćmy sobie czytanie dalszej części tego akapitu.
Na podstawie rozmów oraz sms-ów - można też wysnuć przypuszczenia na temat rytmu dnia "ofiary". Wiemy o której się budzi - pierwsze połączenia, a także o której zazwyczaj zasypia. Znamy jej bliskich przyjaciół - bo to właśnie te najczęściej powtarzające się numery oraz osoby z którymi kontakt był konieczny - pojedyncze połączenia. Dzięki google możemy odrzucić te z kosmetyczką, fryzjerem, stacją obsługi pojazdów ( chociaż - to dodatkowe informacje na temat tej osoby ).
Kolejna sprawa - wyciągi bankowe otrzymywane co miesiąc. Numery kont, zwykłe operacje ( oczywiście drukowane na życzenie, ale "dlaczego by nie?" ), aktualne saldo i dostępne środki. Po lekturze tych informacji - możemy wiedzieć wszystko na temat zarobków danej osoby, ewentualnych znajomych i rodziny ( przelewy z zazwyczaj nic nie mówiącymi tytułami ), wysokościach opłat a także miejscach w których zwykle napełnia portfel pieniędzmi ze "ściany płaczu" i miejscach w których robi zakupy.
Następny wątek - nawyki żywieniowe. Fakt faktem - absurdem jest grzebanie w resztkach z czyjegoś obiadu, ale - jeśli ktoś wpada w paranoję na naszym punkcie - dlaczego nie? Przecież dobrze jest wiedzieć co dana osoba lubi a czego nie - chociażby dla starego powiedzenia "przez żołądek do serca". Używki po których też niejednokrotnie zostaną ślady w worku pełnym informacji - chociażby kapsle, butelki, puszki i niedopałki - co do których ilości i powtarzalności jednego "gatunku" można nabyć informacje o przywiązaniu do danej marki wraz z ilością spożywanych "produktów".
Stare płyty dvd / cd - najczęściej te nie nadające się do użytku lub w dobie torrentów, hubów dc oraz mp'ek całkiem zbyteczne - dostarczają świetnej porcji informacji na temat upodobań dotyczących kina, telewizji oraz muzyki. Nie muszę chyba również wspominać o informacjach które zazwyczaj nagrywa się na tego rodzaju nośnikach w celu stworzenia "kopii zapasowej" lub zwykłego przeniesienia z komputera na komputer - jak prace szkolne, materiały służbowe, zdjęcia - chociażby z imprez ze znajomymi lub spotkań rodzinnych.
Podane wyżej informacje - mam nadzieję że dadzą chociaż niektórym osobom nieco do myślenia. "Dbanie" o zawartość swego kosza na śmieci przecież nic nie kosztuje, a chwila wysiłku żeby chociażby porwać lub spalić ważne dokumenty a tym samym ograniczyć "wypłynięcie" danych - może dać nam dużo więcej spokoju niż wyrzucanie w bezmyślny sposób wszystkiego co jest "niepotrzebne". Nam - na pewno się nie przyda.
Teoretyzując "co by było gdyby..".. Właśnie.. Co by było gdyby ktoś zechciał dowiedzieć się o nas czegoś więcej. Więcej niż imię i nazwisko lub numer telefonu.
Większość z nas posiada telefony kupione w różnego rodzaju sieciach, z różnego rodzaju abonamentami. Comiesięczne rachunki, wykazy zazwyczaj po jakimś czasie znajdują swoje miejsce w koszu. Jeśli bardzo zależy nam na tym, aby osoby postronne wiedziały z kim sms-ujemy, do kogo dzwonimy i kto dzwoni do nas - odpuśćmy sobie czytanie dalszej części tego akapitu.
Na podstawie rozmów oraz sms-ów - można też wysnuć przypuszczenia na temat rytmu dnia "ofiary". Wiemy o której się budzi - pierwsze połączenia, a także o której zazwyczaj zasypia. Znamy jej bliskich przyjaciół - bo to właśnie te najczęściej powtarzające się numery oraz osoby z którymi kontakt był konieczny - pojedyncze połączenia. Dzięki google możemy odrzucić te z kosmetyczką, fryzjerem, stacją obsługi pojazdów ( chociaż - to dodatkowe informacje na temat tej osoby ).
Kolejna sprawa - wyciągi bankowe otrzymywane co miesiąc. Numery kont, zwykłe operacje ( oczywiście drukowane na życzenie, ale "dlaczego by nie?" ), aktualne saldo i dostępne środki. Po lekturze tych informacji - możemy wiedzieć wszystko na temat zarobków danej osoby, ewentualnych znajomych i rodziny ( przelewy z zazwyczaj nic nie mówiącymi tytułami ), wysokościach opłat a także miejscach w których zwykle napełnia portfel pieniędzmi ze "ściany płaczu" i miejscach w których robi zakupy.
Następny wątek - nawyki żywieniowe. Fakt faktem - absurdem jest grzebanie w resztkach z czyjegoś obiadu, ale - jeśli ktoś wpada w paranoję na naszym punkcie - dlaczego nie? Przecież dobrze jest wiedzieć co dana osoba lubi a czego nie - chociażby dla starego powiedzenia "przez żołądek do serca". Używki po których też niejednokrotnie zostaną ślady w worku pełnym informacji - chociażby kapsle, butelki, puszki i niedopałki - co do których ilości i powtarzalności jednego "gatunku" można nabyć informacje o przywiązaniu do danej marki wraz z ilością spożywanych "produktów".
Stare płyty dvd / cd - najczęściej te nie nadające się do użytku lub w dobie torrentów, hubów dc oraz mp'ek całkiem zbyteczne - dostarczają świetnej porcji informacji na temat upodobań dotyczących kina, telewizji oraz muzyki. Nie muszę chyba również wspominać o informacjach które zazwyczaj nagrywa się na tego rodzaju nośnikach w celu stworzenia "kopii zapasowej" lub zwykłego przeniesienia z komputera na komputer - jak prace szkolne, materiały służbowe, zdjęcia - chociażby z imprez ze znajomymi lub spotkań rodzinnych.
Podane wyżej informacje - mam nadzieję że dadzą chociaż niektórym osobom nieco do myślenia. "Dbanie" o zawartość swego kosza na śmieci przecież nic nie kosztuje, a chwila wysiłku żeby chociażby porwać lub spalić ważne dokumenty a tym samym ograniczyć "wypłynięcie" danych - może dać nam dużo więcej spokoju niż wyrzucanie w bezmyślny sposób wszystkiego co jest "niepotrzebne". Nam - na pewno się nie przyda.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
troche juz bylo artykulow na ten temat
tak to wszystko prawda














