Społeczny obowiązek
Artykuł był czytany 3092 razyMisją kobiety jest rodzenie dzieci?!
W pewnym momencie wszystko zaczyna równomiernie płynąć w określonym kierunku. Stres związany z maturą, sesjami egzaminacyjnymi jest wesołym wspomnieniem. Wynagrodzenie za pracę na kredyt mieszkaniowy pozwala, więc i lokum przyzwoite sie pojawia. Jest i on, który partnersko stoi przy boku, i zdawałoby się, że nadzszedł czas, aby wziąć przysłowiowy głęboki oddech, aby zacząć życ, ot tak po prostu pożyć sobie.
Kiedy jednak radośnie spogladasz dookoła, spostrzegasz zaniepokojone społeczne spojrzenie, spojrzenie, które w domyśle ma ukryte nieśmiałe pytanie: a kiedy dziecko? Uśmiechasz się niezręcznie i próbujesz tłumaczyć coś, że zegar biologiczny milczy, że na to zawsze jest czas, że w sumie nic na siłe i że co ma być to będzie, ale nić zrozumienia nie pojawia się. Czym dłużej ten stan trwa, tym grubszy mur oddziela cię od „reszty”. Z czasem temat staje sie irytująco częsty, szczególnie wśród koleżanek, które potomstwo posiadają. Pytam więc czasem, jak to było przed dziecka poczęciem, czy bardzo pragnęły i co czuły? U części z nich rzeczywiście wspaniale zafunkcjonował instytkt, hormony czy inaczej mówiąc zegar biologiczny. Bardzo pragneły być w ciaży bez wględu na konsekwencje, czasami musiały leżeć przez wiele miesięcy, przez długi czas nie jadły ukochanych rzeczy, nie odwiedzały ulubionych miejsc, ale nic nie miało znaczenia oprócz małej istoty w brzuchu. Inne znowu żyły pełnią życia, aż pewnego dnia zrobiły test - dwie kreski i bum. Dotychczasowe życie rozpadało się jak tafla szkła na miliony kawałków, ale pojawiało się nowe życie, inne, nieznane dotąd.
Grupa trzecia, wbrew pozorom bardzo liczna, to kobiety, które zaczynały starać się o dziecko ze względu na presję społeczną, rodzinną itd. Usłyszałam wypowiedzi typu, że w tym wieku to już trzeba, że siostra, koleżanka, bratowa itd. właśnie urodziła, że matka w tym wieku miała już dwójke i mnożyć by można te argumenty słabe.
Jeśli ci się wydaje, że wsparciem twoim będzie lekarz, światły czlowiek, profesor, to zaniechaj od razu pomysłu podzielenia się z nim swoimi wątpliwościami. Podczas jednej z wizyt wyraziłam spontanicznie swoje niezadowolenie z postawy społecznej wobec kobiet bezdzietnych i w odpowiedzi usłyszłam wykład, że de facto kobieta ma obowiązek wobec ludzkości wydać na świat co najmniej jedno dziecko, a dopóki się to nie wydarzy, to nie jest w pełni kobietą, wiec opuściłam gabinet ze spuszczoną glowa jako pół-kobieta.
Dzieci bywają wspaniałe, godzinami mogę patrzeć na kobiety, które w tak czuły i niestrudzony sposób potrafią zajmować sie swymi pociechami, ale to nie oznacza, że ponad życie pragnę taką pociechę posiadać – dziś. Może jutro, może za tydzień, miesiąc, rok, nie wiem. Nie jestem na nie, ale nie chcę poddawać się presji. Obecnie pasjonuje mnie tak wiele rzeczy, że jedyne czego pragnę, to maszyny do produkcji czasu. Nie czuję tego, że aby spełnić się jako kobieta muszę urodzić dziecko, nie chcę rodzić dzieci, żeby coś znaczyć w społeczeństwie, chcę urodzić, jeśli tego zapragnę, jeśli bedę na to gotowa.
Cóż mają począć kobiety w takiej sytuacji, kiedy naprawdę instykt macierzyński omija je szerokim łukiem? Czy poddać sie presji i nie wychylać się z tłumu? Czy spróbować zrealizować swoje cele, marzenia bez względu na reakcje otoczenia, czy żyć zgodnie ze sobą, ale na marginesie?
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 5
Trochę generalizowania (szczególnie, jeśli chodzi o lekarzy), ale faktycznie może to być problem.
A ja powiem tak :
Odebrałem takie dziwne wrażenie, że sama nie wiesz co robić. Z jednej strony oburza cię fakt presji otoczenia, które traktuje cię jak człowieka gorszego gatunku , bo nie spełniasz norm ideału, który mają w swoich głowach. Z drugiej strony wydaje mi się, że pragniesz przeżyć magię - pozostawić po sobie największe dzieło na tym świecie czyli potomstwo , kochać jak nigdy dotąd. Alee.....
Boisz się jako młoda kobieta , że twoje życie już nie będzie tylko twoim.
Dziękuję bardzo za przeczytanie mojego tekstu.
Adam - być może jest to zgeneralizowanie tematu, ale oparte ściśle na "autopsji".
Marcin - przede wszystkim nie jestem już taką całkiem młodą kobietą ;-) Ponadto Twój komentarz uświadomił mi, że muszę jeszcze sporo popracować nad swoim warsztatem przekazywania myśli bo jednak nie do końca zostałam zrozumiana. Wypowiedz - największe dzieło na tym świecie czyli potomstwo - jest dokładnym potwierdzeniem stereotypu - Misją kobiety jest rodzenie dzieci, ale już bez znaku zapytania.
Wielce dziękuję za uwagi i wskazówki dzięki, którym można szlifować swe pióro próżne czasem.
Krótko skomentuję: Twój wybór- Twoja decyzja. Każdy jest kowalem swojego losu.
nic nowego...














