T(ale)rancja
Artykuł był czytany 2197 razyPolaków oburza coroczna Parada Równości. Chcący jednak uchodzić za tolerancyjnych postulują, by środowiska LGBT dochodziły swoich praw w sposób bardziej stonowany. Kiedy to robią, społeczeństwo i tak wymierza weń swoje kolejne „ale”...
Nie tak dawno dowiedzieliśmy się, że wiele agencji reklamowych początkowo w Toruniu, a następnie na terenie całej Polsce, nie podjęło się wykonania zlecenia Kampanii Przeciw Homofobii, związanej z akcją „Nie jesteś sam! Nie jesteś sama!”. Zlecenie dotyczyło rozpowszechnienia plakatów, na których widniały sylwetki kobiet i mężczyzn, z podpisem „jestem lesbijką” lub „jestem gejem”, mające uświadomić ludziom, że osoby homoseksualne są zwyczajnymi ludźmi, którzy żyją wśród nas i prócz orientacji nic nie różni ich od osób heteroseksualnych, oraz uświadomić osobom homoseksualnym, że nie osoby te nie są pozostawione samym sobie. Wydaje się, że tak niewinne plakaty tylko w takim kraju jak Polska mogą wywołać irracjonalny bojkot i kompletne niezrozumienie prowadzonej akcji.
Trudno byłoby zrzucać to na karby tylko i wyłącznie właścicieli agencji reklamowych, które nie zgodziły się na wykonanie zlecenia. Ta sytuacja jest pochodną nastrojów społecznych, często podsycanych przez nacjonalistyczne bojówki i organizacje, obrazuje tym samym kondycję naszego społeczeństwa i rzekomej tolerancji, z którą tak społeczeństwo się obnosi. Jeżeli agencje boją się zleceń o tematyce mniejszości, jest to przesłanką, że tolerancja jest cechą wysoce wydumaną wśród społeczeństwa polskiego i odmowne decyzje owych agencji w sprawie akcji KPH, niestety przypieczętowały tą, jakże smutną, prawdę.
Polacy są narodem, który czerpie swoją wiedzę głównie z płaskiej telewizorni: Stany Zjednoczone to raj z komedii amerykańskich, każdy Azjata to mistrz Kung-Fu, a Parada Równości to orgia z kolorowymi piórkami wystającymi spomiędzy pośladków...
Ile w tym prawdy, a ile przesady? - na to pytanie możemy odpowiedzieć sobie sami, odwiedzając biedne amerykańskie dzielnice, rozmawiając z pochodzącym z Azji turystą, lub przekonując się na własne oczy, jak wygląda Parada Równości tudzież zasięgając informacji poprzez akcje informacyjne organizowane np. przez KPH. No właśnie, tylko jak to zrobić, kiedy każda nowa inicjatywa środowiska LGBT zostaje zbojkotowana?
Słowo-wytrych to informacja. I to o nią tutaj chodzi. Przeciętny Kowalski nie ma szans uzyskać rzetelnych informacji dotyczących homoseksualizmu i codziennego życia gejów, lesbijek i transseksualistów. Kowalski bowiem nie dowiedział się tego w szkole na żadnych zajęciach, które przecież mogłyby w rzetelny sposób wyjaśnić młodzieży, że różnorodność nie jest złem. Kowalski nie dowie się tego w pracy, bo kolega, który z nim pracuje, pod presją epatującej ze społeczeństwa dezaprobaty i nierzadko nienawiści i przemocy, boi się ujawnić i opowiedzieć, że jest takim samym człowiekiem jak on. I w końcu Kowalski nie dowie się tego z żadnej akcji informacyjnej, bo zostaną one odgórnie zbojkotowane. Kowalski usiądzie więc w fotelu i włączy telewizor...
Homofobia rozwija się po cichu i w ciemnościach, podstawą ku temu zawsze jest jakiś „brak” tudzież „niedobór”: wiedzy, świadomości czy też empatii. Jeśli ktoś pyta, żwawo odpowiadamy, że jesteśmy tolerancyjni całą polską duszą, ale szybko przekonujemy się jak szybko dusza ta ulatuje. Polacy są statystycznie niemal wzorowo tolerancyjni, ale już kolejnego dnia oburza ich spacerująca ulicami miast Parada Równości. Dlaczego? W porównaniu z karnawałem w Rio de Janeiro, polska Parada to przecież kwiat niewinności i puryzmu. Kiedy środowisko homoseksualne podejmuje akcje informacyjne, tolerancyjne polskie społeczeństwo znowu kręci nosem i rzecze „jesteśmy za, ale...”
Badania pokazują, że 90% Polaków uznaje się za Katolików, natomiast Kościoły świecą pustkami; ponad połowa Polaków twierdzi, że jest tolerancyjna, a nie widziała obcokrajowca, innowiercy czy osoby homoseksualnej na oczy. Tak przedstawia się polska mentalność. Polacy niewiele wiedzą, ale nie dlatego, że nie chcą, lecz głównie dlatego, że ta wiedza zostaje im odebrana, wraz z samodzielnym myśleniem i świadomością najważniejszych społecznych - i nie tylko - kwestii. Warto się nad tym zastanowić zanim argumentem niedoinformowanego tłumu kolejny raz staną się kamienie.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Bardzo trafne spostrzeżenie - jestem tolerancyjny, ale... ;-) Welcome 2 Poland















