Walniętynki
Artykuł był czytany 2109 razyCzy warto poświęcać miłości tylko jeden dzień w roku? Dzień zakochanych, ironizując - Walniętynki. Wtedy zawsze ogarnia ludzi gorączka wyznawania miłości innym ludziom [pomijamy tych, co tego dnia wyznają miłość do samego/samej siebie]. Czy w takim natłoku obowiązków, głównie zakupowych, możemy dostrzec magię bycia razem?
Odpowiedź jest prosta. Każde spotkanie dwojga ludzi zakochanych w sobie powinno być świętem. Więc czym uzasadnić fakt, że większość ludzi celebruje swój związek właśnie czternastego dnia lutego?
Pierwszym czynnikiem jest na pewno postępująca makdonaldyzacja naszego życia. Amerykańskie zwyczaje stają się naszymi. Walentynki na stałe wpisały się do kalendarza handlowca jako okres wzmożonych zakupów i zwiększonego wydawania pieniędzy. Gdy widzimy pierwsze serca pojawiające się na sklepowych witrynach, załącza się w nas mechanizm: „kup prezent ukochanemu”. A na taką reakcję czekają handlowcy. Na początku lutego lub nawet pod koniec stycznia zaopatrują się we wszelkie czerwone drobiazgi, którymi zakochani mogą się nawzajem obdarować. Piękne uczucie staje się źródłem zarobku dla osób trzecich. Czy czasem to nie jest handel miłością? Podobną definicję można przypisać prostytucji…
Kolejną zaletą obchodzenia Walentynek jest dość prozaiczny powód. Mianowicie nie musimy się martwić, że o nich zapomnimy. Cały wolny rynek skutecznie nam o tym przypomina. Nie ma tutaj ryzyka takiego jak przy innych świętach, urodzinach czy rocznicach chociażby. Poza tym dla niektórych związków Walentynki poza ogólnym znaczeniem pełnią również funkcję rocznicy. Wiele osób zwleka z wyznaniem miłości i ukonstytuowaniem swojego związku aż lub tylko do czternastego lutego. Wtedy też z wielu ust wypływają najpiękniejsze wyznania miłosne, stworzone specjalnie na tę okazję… przez wyspecjalizowane serwisy internetowe. Co z tego, że nie są one indywidualne. Przecież miłość jest wartością uniwersalną więc jej wyznawanie może być również ograniczone do uniwersalnej formułki ściągniętej żywcem z różnych stron.
W tym całym walentynkowym zamieszaniu, myśleniu nad oryginalnym prezentem czy poszukiwaniu wolnego stolika w restauracji czy dwóch foteli obok siebie w kinie [oczywiście musowo na jakiejś romantycznej komedii o fabule rodem z seriali produced in South America], ucieka nam najważniejsze. Radość bycia razem nie polega na chodzeniu do restauracji, prawieniu sobie czułych słówek, recytowaniu wierszy miłosnych, oglądaniu filmów o miłości, czy dawaniu sobie prezentów. Bycie razem świętujemy poświęcając swój czas drugiej osobie, oddając jej się w całości, bez spoglądania na zegarek czy myślenia o wysokości rachunku lub o cenie wymarzonego prezentu. Prezent można dać każdego dnia o każdej porze. Czasu niestety nie jest tak łatwo ofiarować.
Dzień Zakochanych jest wtedy, gdy jesteśmy razem i cieszymy się sobą nawzajem, bez zbędnych słów i materialnych dodatków. Dlatego nie warto czekać z miłością na czternastego lutego czy na przykład dwudziestego szóstego lipca. Gdy kochamy prawdziwie, prezenty mogą poczekać, miejsce w kinie czy restauracji również. Jednak ludzie nie czekają, dlatego spieszmy się ich kochać, bez względu na datę.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 7
zgadzam się.
bla bla bla...
Ale to już było......
to dzien moich urodzin prosze sie nie czepiac:P
Pozdrawiam autora:)
Ale to już było... i nie wróci więcej? A jednak wraca, temat tendencyjny, może warto było go opisać w trochę nowej formie aby sprzedać go czytelnikom? Pozdrawiam ;)
Niezły tytuł ;)
Ciekawy artykuł i dobrze napisany.














