Wczesniaka dramat
Artykuł był czytany 12980 razy
Czytałam jakiś czas temu w jakimś kobiecym kolorowym pisemku, Claudii bodajże, artykuł, który bardzo mną wstrząsnął... Sam tytuł był bardzo wymowny - "Kilogram szczęścia".
Takie wcześniaki mają problemy zdrowotne, zarówno fizyczne jak i psychiczne, rozwijają się wolniej od dzieci urodzonych "w terminie" i mają ogólnie dużo trudniejszy start, co także bardzo komplikuje życie ich rodzicom.
Dlaczego tak się dzieje, że niektórzy ludzie usuwają ciążę z takim wzruszeniem, jakby wyrywali zęba, a Ci którzy chcą przyjąż nowe życie i zapiekować się nim mają olbrzymie problemy i muszą walczyć najpierw o życie, a potem o normalnośc dla swojego Maleństwa?
Ja również jestem wcześniakiem, na szczęscie urodziłam się tylko miesiąc przed terminem (dokładnie miesiąc), wiec to jeszcze w miarę dobry wynik, dający duże szanse na przeżycie i normalny rozwój. Jedyną moją ułomnością było to, że zaczęłam później mówić niż inne dzieci, ale potem to szybko nadrobiłam. Poza tym byłam zdrowa i bardzo ruchliwa:)
W trakcie porodu jednak nie było tak kolorowo. Mama miała cesarskie cięcie i ogólnie były ze mną problemy, bo zaplątałam się w pępowinę i o mały włos, a urodziłabym się martwa.
Pamiętam, że gdy usłyszałam to od swoich rodziców, to rzuciałam tekstem "Trzeba było mnie wtedy zostawić". Tata wydarł się na mnie tragicznie i wyszedł z kuchni. Nie był to krzyk złości, tylko bólu... Dopiero po chwili zrozumiałam, co powiedziałam i jakie to było nieludzkie... Przecież mimo tego, że byłam totalną niespodzianką i przyczyną powstania niezbyt udanego małżeństwa, to rodzice czekali na mnie i przeżywali pewnie chwię grozy w tamtym momencie. Tata biegał jak głupi pod oknami szpitala, żeby zrobić mi zdjęcie, jak tylko się urodzę. Wiedział, że to nielegalne, ale tak bardzo chciał być pierwszy... Wyobraziłam sobie, jak ja poczułabym się, gdybym usłyszała takie słowa i szybko poszłam do Taty do pokoju i przytuliłam się do niego. Długo wtedy płakaliśmy - oboje... Wiem, że mimo iż nie nie potrafi być dobrym ojcem, to bardzo mnie kocha... Mama oczywiście też...
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Agnieszka Owczarczak , Agata Kwiatkowska, Aldona StrachotaDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 7
Witam bardzo mi się podoba twój artykuł sam jestem wcześniakiem i cieszę się, że poruszyłaś Ten temat
Temat niezwykle rzadko poruszany...Cieszy mnie, że zdecydowałaś się go poruszyć. Ja również jestem wcześniakiem,walczyłam o życie,o to by być...Jeszcze raz gratuluję i dziekuję:)
Temat niezwykle rzadko poruszany...Cieszy mnie, że zdecydowałaś się go poruszyć. Ja również jestem wcześniakiem,walczyłam o życie,o to by być...Jeszcze raz gratuluję i dziekuję:)
Cieszę się, że mój artykuł się wam spodobał. Mam doświadczenie wczesniaka, więc jest to temat mi bliski, a poza tym jestem kobietą i planuję zostać w przyszlości matką, dlatego boję się, że i mnie coś takiego spotka.
wzrusza ten twoj artykul :) zgadzam sie z poprzednikami - brawo za oryginalny temat. chyba plus :)
oryginalny temat, rzadko poruszany, wzruszająco opisane.
Właśnie nie rozumiem dlaczego tak rzadko poruszany, skoro dotyczy tak wielu ludzi...














