iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 2

Wiara a ludzie młodzi

01 04 2007 Valambar- Moc przeznaczenia Artykuł był czytany 5713 razy

W tym artykule chciałbym się zastanowić nad podejściem ludzi młodych do religii i wiary. Na początku kilka ważnych informacji.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Pod słowami "ludzie młodzi" mam na myśli ludzi w wieku 15-25 lat., czyli dość mały przedział wiekowy, ale ogromny pod względem doświadczeń i zmienności charakteru. Pod słowem "religia" mam na myśli religię katolicką (w szczególności rzymsko-katolicką), natomiast słowo "wiara " dla mnie oznacza jakiekolwiek głębsze zastanowienie nad celem życia oraz umieszczanie Boga w swoich rozważaniach jako tego, który stworzył świat, bądź nim kieruje lub ma (miał) jakąkolwiek ingerencję w powstanie świata.
Chciałbym także dodać, że nie jestem człowiekiem, który nie ma pojęcia o wierze i o religii, jak już mi zarzucano podczas wyrażania swej opinii. Swoją wiedzę i obserwacje czerpię z kilkuletniego uczestnictwa w Ruchu Światło-Życie (dokładniej w Oazie), a także z różnych doświadczeń życiowych m.in. z obserwacji tego, co się dzieje dookoła mnie od pewnego czasu oraz z obserwacji różnych ruchów kościoła katolickiego (np. Odnowy w Duchu Świętym).

Przejdę teraz do ciekawszych rzeczy. Chyba każdy się ze mną zgodzi, że młodych ludzi w Polsce można określić jako wierzących. Widzieliśmy przecież wszyscy, co się działo po śmierci papieża Jana Pawła II. Choć to może nie przekonywać do końca.
Większość społeczeństwa widzi młodzież w większości przypadków jako grupę chuliganów. Więc zapewne nawet nie zastanawiają się, czy oni wierzą, skoro potrafią rozwalić wszystko dookoła. Taka opinia przenosi się na wszystkich młodych, bo przecież inni tak wyraźnie nie dają o sobie znać.
Z moich doświadczeń wynika, że niemalże każdy młody człowiek szuka Boga. Nawet ci, którzy mają 15 lat i są ćpunami, albo nadużywają alkoholu. Oni szukają i to mogę się założyć, że chcą odnaleźć Boga bardziej niż nie jedna fanka wiadomego radia.
Tutaj może nadarzyć się pytanie: to czemu tak mało młodych osób chodzi do kościoła?
Odpowiedź jest prosta - młodzież nie lubi, kiedy się ją oszukuje i o wiele bardziej brzydzi się takich sytuacji niż starsi. W porywie buntu odwraca się od wiary i tą moc i pragnienie odnalezienia Boga zamienia na nienawiść do kościoła.
Co robi kościół? Szczerze powiedziawszy to mało robi. Nie dość, że co chwila zdarzają się "wpadki", to w dodatku ukrywają pewne rzeczy przed wierzącymi. Młodzi tego nie lubią, oni chcą oddać siebie, ale jeśli im się zaufa i też się odda. A to kościół boi się zrobić.

Oczywiście kościół próbuje coś robić dla młodzieży. Tak powstają różne ruchy katolickie.
Jednak z tego co zauważyłem, takie rozwiązania też nie są zbyt dobre. Spotkałem się bowiem z przejawami ogromnego fanatyzmu religijnego, którego by się nie powstydziły fanki pewnego radia. Ten fanatyzm jest dość groźny, bo zabiera młodym ludziom ich największą broń, czyli własne twórcze myślenie, chęć zadawania pytań oraz rozwiewania swych wątpliwości. Ludzie z takich wspólnot po jakimś czasie zaczynają mówić wyuczonymi zdaniami, tekstami. Wystarczy tylko wyrazić swą wątpliwość co do pewnych działań kościelnych, a już po chwili jesteśmy oskarżani o niewiarę... Wszystko to bierze się z tego, że niewłaściwym ludziom daje się ogromny ciężar na barki, bo to od nich zależy, czy ktoś pogłębi swoją wiarę czy ją całkowicie straci.
Jednak mimo wszystko uważam, że wspólnoty katolickie to dobre miejsce dla poszukujących młodych ludzi. Szkoda tylko, że kapłani tak mało się otwierają na młodych i nie przekazują im czegoś więcej niż na kazaniach. Bo istnieją takie rzeczy, o których kapłani nie są skłonni normalnie rozmawiać. Podam jeden, żeby moje słowa miały pokrycie, np. charyzmaty.

Więc jest nadzieja na prawdziwą żywą wiarę.




+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , aneta kos, wojciech borowski, Filip Moterski

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 11

1. wojciech | 23:21 01-04-2007

nadaje sie:)

2. Filip | 00:50 02-04-2007

Opisuje stan rzeczy, neutralny w emocje, pozytywny przekaz. Bardzo dobry poziom języka. Interesujące spojrzenie, które może budować podstawy badań socjologicznych na temat wpływu religii i aktywności religijnej na status osoby.

3. Marcin | 08:09 02-04-2007

Fajnie że poruszyłeś ten temat, w obecnych czasach dzięki radiu Maryja i PiS oraz co za tym idzie wieszaniu wszystkiego co złe na tych dwóch powyższych.

Wiara na pewno daje poznanie siebie i pokazuje dobro. Całe zło i krzywdy tego świata pochodzą z nie poznania dobra. Każdy człowiek ma w swoim życiu miejsce dla Boga, bo przecież zawsze staje przed jakimś trudnym wyborem i wtedy się do Niego zwraca, Ci co twierdzą że nie wierzą w Boga sami siebie okłamują. Nie da się nie wierzyć, tylko ten Bóg inaczej się nazywa czasem jest to: mamona, sława, pieniądze, dobrobyt, radość, spokój, a czasami jest to dobro.

4. Valambar- | 16:24 02-04-2007

Dzięki za wszystkie pozytywne recenzje. Fajnie jest wiedzieć, że da się to czytać, baa nawet moje wypociny są interesujące :D
Jeszcze bardziej dziękuje za uwagi, bo mogę poprawić swoje pisanie.

5. Piotr | 00:19 10-04-2007

Tekst jest dosyć słabo napisany. Poza tym brak w nim pogłębionej refleksji socjologicznej, jak też krytycznego podejścia do roli kościoła i religii w życiu społecznym.

6. Iwona | 11:31 15-04-2007

Pokazane zostało to ze strony Kośioła.. co On chce od młodych osób.. ale mało jest pokazane co młodzi chcą od Kościoła, że młodzież odda się w zamian za to samo to troszkę nie tak jest.. Młodzież nie szuka Kościoła, a Boga.. i nie w jakiś kółkach katolickich ale w sercach i słowach płynących z ust księży.. tylko, że Ci księża co powinni to robić wolą zbierać ciągle pieniądzę albo kierują swoje słowa do osób starych, a na młodzież narzekają (przypadek w Moim kościele, gdzie dzień po śmierci Jana Pawła II ksiądź zaatakował młodzież, że jesteśmy chuliganami) więc .. dobrze, że został poruszony ten temat ale jakoś chyba zbyt mało się w ten problem wgłębiłeś.. pozdrawiam.

7. Arek | 00:41 11-06-2007

Dokladnie katopropaganda.. straszne uogolnienia..

8. Agnieszka | 08:52 17-06-2007

Wolałabym się nie wypowiadać bo sama z początku nie wiedziałam jak na to spojżeć (katoliczką nie jestem... historia ma dla mnie większe znaczenie)
No ale zacznę tak - z tekstu wywnioskowałam, że wszystko to twoje doświadczenia lub zaobserwowania.. niby trochę psychologicznych problemów jest ale nie są one dość ciężkie i nawiązujące... a po za tym uważam że byłoby ciekawiej, gdybyś wcześniej porozmawiał z jakimś księdzem i zamieścił kawałek wywiadu... a tak to.. cóż.. czytam i to jest takie przeplatanie piąte przez dziesiąte... ehh.. nie podoba mi się... ^^'

9. aneta | 13:21 27-06-2007

Porusza bardzo ważny problem w zabieganym....... pustym zamkniętym świecie.
Jesteśmy tak zabiegani ,że często zapominamy.... co jest wazne co nadaje sens ..temu co robimy -życiu

10. Ania | 17:51 04-04-2009

Fajnie, że poruszasz taki temat,ale uważam że powinieneś się do niego lepiej przygotować. Napisałeś bardzo ogólnikowo i na podstawie tylko własnych doświadczen, spostrzerzeń co jest bardzo nieobiektywne i ograniczone.Powinieneś także postarać się sobie nie zaprzeczać, bo z jednej strony piszesz że ruchy katolickie to nie jest zbyt dobry pomysł,a za chwilę trochę dalej napisałeś, że wspólnoty katolickie to dobre miejsce dla młodych ludzi.Poza tym nie wiem czy słusznie, ale wyczuwam, że w oskarżeniu o fanatyzm nie masz na myśli ludzi ze swojej wspólnoty,ale z tej o której też w tym artykule wspominasz - Odnowa w Duchu Św.- i jeszcze jedno każda wspólnota ma swoja specyfikę, z tego co mi wiadomo to w Ruchu nie usłyszysz za dużo o charyzmatach,ale są wspólnoty gdzie naprawdę dużo się o nich mówi i nie tylko.Pozdrawiam i życze powodzenia w dalszym pisaniu.