iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 2

Wierszyk za MilkyWaya

31 05 2007 Kamila Zawadzka Artykuł był czytany 1995 razy

W czerwonej sukience tak zupełnie na środeczku stałam, przed widownią rodzinną z rękami jak najbardziej skorymi do oklasków.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Spod sukienki nóżki wystają w białe bawełniane rajstopki (oczywiście prążkowane) odziane wcale nie krzywe, lekko pulchne. Nie znaczy to oczywiście, że byłam gruba, nie, co najwyżej, jak to mawiała mama „dobrze zbudowana i zdrowo odżywiona”. Wykorzystując brak tremy i wrodzone zdolności recytatorsko-aktorskie mówiłam wierszyk to o gruszce, to o mamie, a ręce z widowni wykorzystując swą długość podsuwały MilkyWaye z gratulacjami. Dziękowałam uśmiechem i dziewczęcym ukłonem.

Teraz dzieci dostają zamiast MilkyWaya dwadzieścia złotych i same kupują sobie słodycze. W zasadzie jest to dobre dla obu stron: dziecko napełnione czekoladą, to dziecko szczęśliwe (z reguły), zapchane, więc mało mówiące, a gdy dziecka nie słychać to i rodzic szczęśliwy. Tak bagatelna suma tygodniówki jak podana wyżej ma racje bytu oczywiście tylko do pewnego momentu… no powiedzmy do 8 roku życia, bo to właśnie w tym czasie „maluch” dostaje naprawdę duży pieniądz z okazji jakże doniosłej, bo Pierwszej Komunii Świętej. Kiedyś zwyczajowo listę prezentów robiła (i to też nie zawsze) młoda para stająca na ślubnym kobiercu swym gościom, by nie musieli się przejmować myśleniem, co potrzeba i co się spodoba. Teraz z racji tego, że wiek państwa młodych wzrósł, zwyczaj ten postanowiły dzieciaki przenieść o kilkanaście lat wcześniej – by czasu nie marnować. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że mimo ułatwiającej sprawę listy nie jest tak lekko, bo np. tradycyjny zegarek wypchnięty został przez ajpoda, łolkmen przez mp3, a kwiatki z pamiątkową białą kartką zastąpił najlepszy komputer. I żeby było jasne- nie zapomnieli ośmiolatkowie dopisać nazwy producenta, bo to ma być dobry sprzęt.

Kiedy już malec ma komputer, to przecież nie po to, by pisać bądź używać go do pogłębiania wiedzy, tylko by surfować w Internecie, czy grać (w jak najbardziej przystosowane do jego wieku) gry, kupowane przez kochanych rodziców w nagrodę za grzeczne zachowanie. Znaczy to tyle, że mama może w spokoju obejrzeć film, a tata mecz w telewizji nie zauważając przy tym obecności juniora w pokoju obok.

Jeśli chodzi o bożonarodzeniowy list do świętego Mikołaja, to wyszedł z mody. W naszej zabieganej codzienności najzwyczajniej w świecie nie ma na niego miejsca. Dzieciaki wertują tylko katalogi to z markowym sprzętem, to z najmodniejszymi lalkami, najnowszymi grami. Wyrywają strony z interesującym ich gadżetem, wkładają do koperty, nie wypisują jej i oddają tacie. Teraz już nie pisze się w liście, że bardzo chciałoby się dostać rower teraz zakreśla się konkretną markę nie zapominając o kolorze lakieru i dopasowanym do niego kolorze kasku.

Przychodzi taki czas (oczywiście jeśli weźmiemy pod uwagę, że zostało to pominięte w liście prezentów pierwszokomunijnych) kiedy to młody człowiek idąc do trzeciej klasy szkoły podstawowej pragnie mieć swój telefon komórkowy. Rodzice chętnie się zgadzają – bo „to przecież stały kontakt z dzieckiem”. Natomiast cóż to za przyjemność zobaczyć uśmiech rodzica, gdy dostaje jakże wyczerpującego, jednosłownego esemesa od swej pociechy. Nie posuwajcie się zbyt daleko licząc na to, że wiadomość ta ma jakieś ukryte uczucia, zazwyczaj to powiadomienie o najpilniejszych potrzebach finansowych. Nie zapominajmy o tym, że nie może być to byle jaki telefon, dla dziewczynek kolorystycznie pasujący do ubrania, dla chłopców z niepokojowymi grami. Po pierwszym miesiącu okazuje się, że abonament jest zbyt niski, po drugim rodzice nie zawsze mogą się dodzwonić do dzieciątka, bo to szanując swoją prywatność, wyłącza telefon i „stały kontakt” niekoniecznie musi oznaczać stały.

W późniejszych latach dzieciaki radzą sobie same. Dostały przecież dobrą szkołę życia przez te lata. Natomiast rodzice mówią tylko o braku kontaktu z dzieckiem, ale szybko tłumaczą to trudnym wiekiem i aktualnym etapem dorastania.

Oczywiście to stereotypowy i zapewne mało spotykany w dzisiejszych czasach model społeczeństwa. Bo niektórzy do dziś stosują dobrze znana metodę „nagradzania batonem”. Ja, mimo że talent aktorski gdzieś zaniknął, a wstyd splata dłonie za plecami dalej z sentymentem jem Milky Waye. A jeśli wszyscy są szczęśliwi to niech będzie jak jest.




+ - 2

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0