"Wyszłem" z mody...
Artykuł był czytany 24940 razy...i już nie wrócę. Jest mi wcale komfortowo i wygodnie. I chociaż nie ubieram się według najnowszych trendów, nie słucham najpopularniejszych składów ostatnich dni, nie rozumiem nowomowy młodzieżowej… to dobrze mi z tym.
Leżę na twardym kawałku zimnego żelastwa i co chwila mnie coś kłuje w boku. Wiercę się, niecierpliwię, a tuż nad uchem co rusz mi coś brzęczy: podstawą twych dążeń winno być:
dobre wykształcenie (preferuje się parę fakultetów),
znajomość (biegła!) kilku języków;
a na dodatek konieczne jest:
posiadanie (nie koniecznie zarabianie) dużej ilości środków finansowych,
wdziewanie najlepszych – tylko markowych - fikuśnych fatałaszków,
pływanie za wszelkimi nurtami mody,
permanentne bywanie na imprezach towarzyskich.
„fóra, skura i komura”
Zmiana systemu wartości nie dokonała się z dnia na dzień. Jest ona wynikiem żmudnej i sumiennej pracy pokoleń, które dokładały wielu starań, żeby doprowadzić społeczeństwo do stanu błogiej agonii, w której pogrążyło się bez reszty. Postęp technologiczny pognał do przodu, a za nim galopem ruszył dostatek, wygoda, luksus życia. Jednocześnie odnotowuje się wzrost słodkich niewoli, czyli różnego rodzaju działań, wartości, rzeczy, które przynoszą przyjemność i szczęście. Niestety sedna tych czynników bardzo często nawet się nie odnotowuje. Patrząc tylko na pudełko, nic nie można powiedzieć o jego zawartości. A przecież opakowanie jest takie przyjazne!
„-olizmy”
Trudno nie zauważyć postępującego uzależnienia. I chyba cały problem tkwi w wyrazach. Dopóki alkohol będzie kumplem na imprezie, a narkotyki środkiem do odkrycia innych stanów świadomości, ludzie będą pić, ćpać i umierać dla przyjemności. W imię napisu na murze: wąchajcie klej, będzie was mniej. Jednakże nie o same używki chodzi. Mowa także o uzależnieniu technologicznym, społecznym, kulturowym. W momencie, gdy telefon komórkowy, wypączkował z siebie Internet, telewizję, konsolę do gier i innego rodzaju narzędzia, postępuje coraz większy pęd za najnowszych, najlepszymi, najdroższymi komórkami. I słuszne są opinie speców od nowoczesnych technologii: funkcja telekomunikacyjna w niedługim czasie będzie tylko marnym dodatkiem do telefonów komórkowych. Wszelkie quasi-testy mające za zadanie określić stopień uzależnienia od komórki czy Internetu, są traktowane z przymrużeniem oka. Kto by tam wierzył w takie głupoty!
„róbta, co chceta!”
Zbigniew Brzeziński ukuł termin permisywnej kornukopii, nawiązując do rogu obfitości (od łac. cornucopiae). Z tymże jego róg wypełnia po brzegi permisyjność, czyli przyzwalanie na wszelkie poczynania a także skrajny hedonizm i konsumpcjonizm. Wydaje się, że ma on w tym twierdzeniu odrobinę racji. Wszelkie działania usprawiedliwia się wolnością jednostki, prawem do wyrażania swoich przekonań, ochroną własnych wartości i wierzeń etc. A co jeżeli działania takie naruszają sferę wolności innych osób? Ich Problem!
„generacja T”
Mówi się o generacji T, czyli pokoleniu transformacji ustrojowej, w wyniku której rodzice nie zajmują się swoimi dziećmi. Ciągły pośpiech i stres w pracy, przynoszą do domu rodzinnego, gdzie brak jest czasu dla rodziny i zadbania o rozwój, nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim umysłowy i duchowy własnych pociech. Wydaje mi się, że definicje tą można bezpośrednio powiązać z coraz silniejszą chęcią emancypacji dziewczyn (nie mylić z kobietami). Nastolatki pragną coraz bardziej upodabniać się do swych „męskich” rówieśników. Niestety w tej komparacji zazwyczaj przybiera się kryterium zrównywania do dołu. Szkoda.
Równocześnie, podobno, następuje upadek autorytetów. Nauczycieli się tępi i wyśmiewa, a w żadnym bądź razie nie okazuje się im szacunku. Respekt okazuje się silniejszym, ale nie autorytetom! Tak samo wartości kulturalne czy moralne, dawno zostały zamknięte na cztery spusty w szafie ze starymi ubraniami dziadka. Tam jest ich miejsce. Niech jedzą je mole.
Dla mnie jednak, strategia upadku autorytetów nie jest wystarczająco przekonywująca. Młodzież słucha muzyki ulubionych wykonawców i w jakiś sposób się z nimi identyfikuje Mają oni swych idoli filmowych, sportowych etc., więc chyba nie do końca przestali ufać bardziej doświadczonym ludziom. Problemem jest tylko dobór tych mentorów. Wydaje się, że autorytety z kolorowych gazet czy programów telewizyjnych są ciekawszymi, bardziej swobodnymi i luzackimi przewodnikami, niż konserwatywni i zacofani rodzice czy nauczyciele.
pokolenie JP2
Nie tak dawno temu mijała pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II. Po raz kolejny pojawiły się glosy o kształtowaniu się pokolenia związanego z jego osobą. Pokolenie ludzi, a szczególnie młodzieży, których młodość i życie przypadło na pontyfikat Jana Pawła II. Ubiegłego roku, młodzi ludzie przez parę tygodni tuż po śmierci Papieża oficjalnie deklarowali swoją przynależność do pokolenia JP2. Był to fenomen, gdyż wiara na kilka dni przestała być tematem tabu i powodem do wstydu. Byli nawet z niej dumni! Teraz już im przeszło i wszystko wróciło do normy.
było. jest. będzie?
W XIX w. niszczono maszyny w fabrykach, które usprawniały produkcję przemysłową, gdyż robotnicy wierzyli, że to przez nie tracą pracę i że są one źródłem ich nieszczęść i niepowodzeń. Jest XXI w., a ja jestem daleki od demolowania komputerów, niszczenia urządzeń telekomunikacyjnych. Czasy są takie, jakie są, a wszelkiego rodzaju urządzenie elektroniczne już na stałe zaadoptowały się do naszego życia. Chodzi tylko o pewne dopasowanie i odpowiedniość. Każde pokolenie i każdy pojedynczy człowiek ma w swoim życiu okres buntu, sprzeciwu wobec zastałych wartości. Wydaje się to w zupełności normalne i naturalne. Jednakże obecny bunt jest jak dla mnie trochę przerażający. W tym paradoksalnym świecie epatuje się wolnością, swobodą i dowolnością w wyborze drogi życia i postępowania. Mówi się o tolerancji wobec innych nacji, wyznań, przekonań i filozofii. A z drugiej strony coraz więcej oczekuje się od młodzieży i od ludzi w ogóle, stawia się sztywne wymogi, liczne nakazy i zakazy. Kult wolności przeżywa rozkwit. Tylko dlaczego przypomina on raczej zachłyśnięcie, czy może nawet duszenie się tymi wszystkimi możliwościami i prawami? Ten, kto chce żeglować po oceanie swobody i przyjemności, musi pamiętać o tym, że nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie zawinąć do portu i liczyć na pomoc drugiego człowieka.
„wdepłem w modę”
„Wyszłem” z mody i poszedłem swoją drogą. Nie patrząc na oczekiwania innych, sam wybieram, w którą stronę chcę pójść. Jestem wyzwolony od opinii i presji społeczeństwa czy innych osób. I jest mi z tym dobrze. Mam prawo mówić, co mi się nie podoba. Mogę bez przeszkód użalać się nad nowym stylem młodzieży. Ich całym konformizmem, hedonizmem, egoizmem i rzeszą innych -izmów. Wolność słowa daje mi takie prawo. I z pewnością nie jestem sam w swoich osądach… bo krytykowanie młodzieży wydaje się być ostatnio trendy.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Magdalena Danaj , Hendryk Kaźmierz, Paweł Kxx, Aleksandra Jursza, Dag Dzi, Mike Mobit, Jarosław Adamowski, Bartek Kulesza, gfgfgf ggfgfgfg, Daniel FallehDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 38
niedługo modne będzie nie bycie modnym, bardzo trafny artykuł!
bez zastrzezen. czytalem zaciekawiony i przejęty tematem. moim zdaniem nic tu nie brakuje, a artykul jak najbardziej na publikacje zasluguje
nie moja dziedzina
Całkiem zręcznie napisane paragrafy, ale artykuł mógłby stanowić całość, a nie zlepek kilku maleńkich artykułów.
Outsider zawsze w modzie. ;)
pozwole sobie zacytowac komentrz Daniela:
4. Daniel | 10:13 18-12-2006
Całkiem zręcznie napisane paragrafy, ale artykuł mógłby stanowić całość, a nie zlepek kilku maleńkich artykułów.
Artykuł napisany dobrze, zawierający trafne oceny dzisiejszej sytuacji młodzieży. Autor opisał to, co najbardziej w dzisiejszej młodzieży mnie uwiera: konformizm, uwielbienie dla alkoholu, papierosów i narkotyków, brak szacunku dla autorytetów. Nie mogę powiedzieć " za moich czasów..." bo mam dopiero 15 lat. Lecz wierzcie mi, czuję, że z dzisiejszą młodzieżą jest coś nie tak.
Cieszę się, że jeszcze ktoś zauważa takie sytuacje i przeobrażenia. Mam na myśli wszystko to, co związane z dzisiejsza młodzieżą.
Mam ambiwalentny stosunek do przeczytanego tekstu…z jednej strony autor przedstawił trafna analizę obecnej sytuacji młodzieży, która w pogoni za wartościami przynoszącymi „przyjemność i szczęście” zgubiła gdzieś prawdziwy sens swego istnienia, z tym akurat można się zgodzić, ale to „wychodzenie z mody” jest dla mnie poprostu śmieszne. To jest przejaw walki z forma o której pisał swego czasu Gombrowicz. Autor chyba nie zauważył ze „wychodzenie z mody” bycie outsiderem tez jest swego rodzaju moda, tendencja, która od czasu do czasu się pojawia.. nie ma ucieczki przed forma jak tylko w inna formę co przekładając może oznaczać ze nie ma ucieczki przed moda a bycie niemodnym tez jest czasami modne.
Pani Joannie nie będę odpisywał, bo wydaje mi się, że mogę zostać źle zrozumianym.
Co do Pani Justyny: proponuję przeczytać ostatni akapit mojego tekstu.
Tyle tytułem komentarza.
Dziękuje za wszelkie krytyczne uwagi.
Pozdrawiam
bardzo dobry art! zgadzam się prawie z każdym jego słowem! smutna i prawdziwa charakterystyka mojego pokolenia!
pozdrawiam autora!
Nie podobają mi się sformułowania typu "to pokolenie", "ta młodzież" itp Piszesz o indywidualiźmie, a tak naprawdę wszystko uogólniasz i wsadzasz młodzież do jednego worka. Nie chce Cie martwić, ale to syndrom "mocherowych babci".
Poza tym nie zgadzam się z wieloma kwestiami. Większość moich znajomych sama sobie wyznacza drogi. Dziś już mało kto orientuje się w współczesnej modzie. A już "Fura, skóra i komóra" jest napradę nadużyciem.
Poniekąd zgadzam się z brakiem autorytetów, ale nie z tym że młodzież utożsamia się z wokalistami czy aktorami. Coraz częściej ludzie zaczyają kierować się swoimi wartościami.
Wszystko to może być prawdą bądź nie. Zależy kogo wziąć pod lupę. Jeśli gimnazjalistów to zgadzam w większości (taki wiek- jak to mówią- i tego nie zmienimy chyba nigdy), ale jeśli patrzysz na licealistów i studentów to modą jest już niepalenie, a jeśli chodzi o picie to drinki albo alkohole bardziej wyszukane.
Tak czy inaczej pozdrawiam.
To wszystko jest dobre, bo prawdziwe. Dojrzałe i przemyślane, a że trochę porozrzucane, to wynik mnogości zjawisk, których nie ma możliwości omówić bez podtytułów. Pozwól, że ja odpowiem Joasi. Przypomina ofiarę z Titanica, dookoła pełno wody, gwizdek wypadł ze zziębniętych ust a na ratunek nikt nie spieszy.
I nawet samotny rekin odpływa bez emocji w obawie przed niestrawnością!
U mnie zasłużyłeś na 2 punkty. "Śpiewać każdy może", ale tak pisać jak ty, w tym tekście- niewielu.
Muszę rozcieńczyć to tłuste mleko pochwał odrobiną wody. Z braku czasu nie mam możliwości wszystkiego czytać, co ludzie piszą. Zaskoczył mnie i rozczarował twój komentarz do wiersza "Umrę?". Nawet mierne teksty nie zasługują na ostrą krytykę, gdyż ktoś otwiera swoją duszę i trzeba to uszanować. Każdy z nas próbuje zaklinać słowa w magię poezji, ale twoja ocena na bardzo dobry, przyznam, zaskoczyła mnie "ździebko", bo jest sporo na wyrost.
Bardzo dobry artykul, chociaz troszke zbyt krotki. Porusza istotne kwestie dzisiejszego mocno materialstycznego spoleczenstwa mlodych ludzi, ktore sa ze zrozumialych wzgledow pomijane. Tak niestety jest, zeby miec pieniadze, trzeba produkowac, aby produkowac, trzeba sprzedac, zeby sprzedac, trzeba nakrecac ludzi w wir kupowania, posiadania, konsupcjowania. Wlasnie tym posiadaniem, materializmem leczy sie kompleksy, niedostatki kulturowe i duchowe. Coraz wiecej w ludziach MIEC, a coraz mniej BYC.
Pozdrawiam
artykuł jest przemyślany i ciekawy. godna uwagi i tak rzadko spotykana u dziennikarzy spostrzegawczość i konsekwencja w wyrażaniu własnych myśli.
Ja nie mogę zrozumieć dlaczego ten materiał wisi tak długo na lidzie.
Na temat tego tekstu wypowiadałem się już wcześniej, ale przyznaję szczerze, że nie przeczytałem go w całości.
Twój tekst to zlepek wielu myśli, a przecież artykuł powinien tworzyć całość! Jak już ktoś wcześniej zauważył, całą młodzież uogólniasz i wrzucasz do jednego. I niby dlaczego? Wydaje mi się, że jest to wynikiem posiadania małych horyzontów myślowych i braku chęci zrozumienia innych. Każdy mógłby uznać, że "ta dzisiejsza młodzież..." do niczego się nie nadaje i nie można w niej pokładać żadnych nadziei. A rzeczywistość jest inna!!! Większość potrafi tylko uogólniać i tyle! A należy spojrzeć na ten problem z wielu stron, często wykluczjących się perspektyw.
Kończąc chciałbym pozostawić choć jedno miłe słowo: umiesz patrzeć, ale musisz zacząć roztaczać szersze horyzonty... Ale moja opinia jest tylko subiektywną wypowiedzią, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać.
Fajnie się czytało.
wbrew pozorom, które dzisiaj określane są mianem rządowych standardów procedur wielu przedstawicieli pokolenia 'swoistej nowomowy' leży na twardym kawałku zimnego żelastwa. co gorsza miast brzeczeć prze-dziwaczne /prze-sadzanie to również cecha typowo współczesna/ dźwięki niczym jadowite węże wpełzają w każda z zachowanych po życiu płodowym perforację błony bębenkowej. nie uogólniaj. ale miło że ktoś patrzy i zamiast widzieć dostrzega. to już chyba połowa sukcesu.
artykuł jaki jest każdy widzi. Poruszasz chciałoby się powiedzieć to co oczywiste.
I ok, bo wcale się z tym tak do końca nie zgodzę. Oczywiście, ślepe podążanie za modą, rzecz zgubna, ale co złego jest w tym co napisałeś na samym początku?? Wykształcenie, języki, zarabianie pieniędzy??
Dzięki znajomości języków obcych czujesz się wszędzie jak u siebie w domu, dzięku odpowiedniemy poziomowi wykształcenia dostajesz pracę, w ktorej szef cię szanuje,a jeśli masz co do niej jakieś zastrzerzenia, mozesz zmienic w kazdej chwili. Zarabiasz pieniaze i dzieki temu stac cie na odpoczynek w pelnym tego slowa znaczeniu, na wygodne zycie.
Do tego dazy ludzkosc, do wygodnego zycia. Sam w sobie konsumpconizm byc moze jest czyms negatywnym, ale jesli przyjmie sie to z umiarem, chyba nei jest az tak zle.
Ja osobiscie nei widze nic zlego w uprzyjemnianiu sobie zycia. A pieniadze SĄ potrzebne, bo czlowiek nei jest w stanie w dzisiejszym swiecie bez nich funkcjonowac. Chyhba,z e lubi wiecznie czuc się gorszym...
Cały dzisiejszy świat pojmuję w taki sposob: jesli chcesz miec, musisz na to zapracowac. Uczysz sie w mlodosci, zdobywasz potem dobra prace i stac cie na to czego potrebujesz. I wcale nei mowie, ze wszyscy tak musza, ale uwazam, ze to ejst dobre. Może ne wszyscy, ale większosc na swoj sukces i pieniadze ciezko pracuje, wiec chyba mzoe sobei w zamian strzelic od zcasu do zcasu markowy ciuszek, spotkac sie z przyjaciolmi - rownymi sobe portfelem, bo o czym rozmawiac ma ktos kto objechal pol swiata z kims, kto bywa jedynie w Zakopanem??
Każdy żyje tak jak chce. Jeden ma ochotę żyć spokojnie, mieć małe M3 w bloczkach i z tym mu będzie dobrze. Nie widze nic zlego w tym, ze ktoś mierzy wyżej, chce w życiu czegoś więcej.
Natomiast "ta zła młodzież" to jedynie efekt "tych złych rodziców" i nauczycieli. Mam lat wciąż niewiele, zawsze brzyilam się papierosami, narkotyków z mojego otoczenia póki co jescze nikt nie bierze i nigdy nei brał. Alkohol, jak najbardziej, co nie znaczy, ze alkoholizm. Komputer, bo to źródło wiedzy, sposób na kontakt ze światem. Drogie ubrania - konieczność, chociażby dlatego, ze wbrew pozorom markowe ciuchy po prostu wg mnie oplaca sie kupowac 100 razy bardziej jniz te z targu. Co z etgo,ze kupie bluzke za 10 zl, skoro po 2 praniach się spierze, a po 3 bedzie wsygladala jak szmata do podlogi i i tak bede musiała kupic nastepna? Co z tego ze buty kupie za 50 zl, skoto po 1 sezonie zacznie mi sie do nich lac woda?? To jest takie myslenie, ze konsumpcjonizm,z e podazanie za moda. W rzeczywistosci pieniadze sprawiaja tylko,ze człowiek czuje sie lepiej. I nie jestw stanei zaprzeczyc temu zadna kobieta, bo co kobieta robi, keidy ma zły dzien?? Idzie na zakupy i wszzystko mija. Rozwijamy się, pozoli zaczyna nas być na to stać i ot cała tajemnica.
W całej teorii konsumpconizmu i tak ejstesmy jescze 20 lat do tylu za zachodem, wiec mysle ze na razie nei ma o czym mowic. Bo piszesz o zwiekszajacej sie, ael wciaz neiwielkiej grupie tych, ktorch na to stac.
Autorytety??A co to jest? Nigdy nie było czegos takiego w moim zyciu. Ani ulubionego zespolu, ani niczego ambitniejszego. I nei oznacza to wcale ze jestem przez to jakimś alkoholikiem spod sklepu. Bez tych wielkich, niesamowitych, wychwalanych pod niebioa i tak potrzebnych niby mlodym ludziom autorytetow na prawde da sie zyc. Kwestia tylko tego, jak rodzice, czy anuczyciele pokieruja takim dzieckiem.
"Leżę na twardym kawałku zimnego żelastwa..." - szanowny kolega autor, raczy wyjaśnić, czymże jest ta metafora, bo nijak domyślić, a tym bardziej w tekście doszukać, się nie mogę. Jakaś kontynuacja by się zdała. Czy nie ? "...nie słucham najpopularniejszych składów ostatnich dni, nie rozumiem nowomowy młodzieżowej…" Ja przepraszam, że tak bez pardonu, ale pewną niekonsekwencją mi tu trąci. Ten "najpopularniejszy skład" to się koledze pięknie udał. Czuć, że em te fał czy też inna fał i fał a, nieobcą dla młodzieńca jest formą kultury. Dalej nie czytam, gdyż w przeciwieństwie do autora, cenię sobię konsekwencję gdy ośmielam się dostąpić honorów krytyka...
A mnie się tytuł podoba :) Przeczytałam go i odpłynęłam ( na marginesie mówiąc uwielbiam ten stan świadomości). Kiedy tak "falowałam" pomiędzy myślami doszłam do wniosku, że ja tak bardzo staram się "wyjść z mody", że paradoksalnie do niej cały czas zaglądam. Uciekam przed czymś co nie uniknione. Czycha za każdym kubkiem wypitej kawy i to tylko kwestia czasu kiedy Cie capnie. Oczywiście nie poprzestałam na tytule i całość również przyswoiłam. Podobają mi się nagłowki:) Ja w przeciwieństwie do Pana, który tutaj komentował, że tekst został nie potrzebnie podzielony na mniejsze partie, uwielbiam ten sposób pisania ( to chyba wynik mojej fascynacji reklamą). Poza tym są metafory i całe szczęscie, że niektórych nawet nie rozumiem. Tekst wcale na tym nie traci.
Może to tylko moje zdanie ale idąc za tropem autora to mam do niego prawo. A co do treści to każdy żyje tak jak chce i niech tak pozostanie. Gdyby wszyscy nagle "wyszli z mody" to co zrobili by wszyscy Ci, którzy już teraz dryfują po jej obrzeżach ?
"… bo krytykowanie młodzieży wydaje się być ostatnio trendy", i Ty chcesz nam wmówić, że wyszedłeś z mody? Długi, ale lekki tekst. plus ode mnie.
Tekst jak lekki manifest:)Nie no z mody to chyba nie "wyszles" jedynie jestes w nurcie, ktory moze nie jest na topie. Ale w modzie wszystko sie zmienia:) I kazdy nurt jest pod jakims wzgledem wazny. Moze bedziesz filozofem natopie, albo tym co wygrywa w rankingu niebios:)
A tak sie dobrze zapowiadał! Płytki i powierzchowny. Niby przeciw, a stara sie dostosować chocby jezykiem dotych, których krytykuje.
Plytko to niestety niektorzy go interpretuja. Lekki, ale piekny i tak "moj wlasny" :)
podobało mi się 5 akapitów, tak bardziej :) trafnie napisane o pokoleniu JP2 , niestety :) pozdrawiam ciepło , artykuł bardzo sympatyczny :)
Kolega chyba jest przedstawicielem owego "pokolenia JP2"...
""Wyszłem" z mody..." - więc nie kojarzcie mnie z tymi o których tutaj piszę, odcinam się od nich bo są głupi, pazerni i upojeni alkoholem i narkotykami...
Czy Ty się czasami za bardzo nie wywyższasz??
Pozdrawiam :]
Krótko mówiąc: dobry artykuł!
tak będzie zawsze, bo jesteśmy wpływowi, i często rządza nami rzeczy. Ccemy zaistnieć, pokazac sie, wybieramy tylko formę w jaki sposób chcemy to osiągnać.
aaaaaaa aaaaaaaaaaaaa aaaaaaaaaaaaaa
23. IWONA:
"Ja osobiscie nei widze nic zlego w uprzyjemnianiu sobie zycia. A pieniadze SĄ potrzebne, bo czlowiek nei jest w stanie w dzisiejszym swiecie bez nich funkcjonowac. Chyhba,z e lubi wiecznie czuc się gorszym..."
Jakie to okropne.
to taka moda na niemodę :)
tak właśnie wszytskie 'nowoczesne technologie' i cały styl życia który opisałeś jest już rzeczywistością, i gdyby to zniknęło to nawet ludzie którzy zdają sobie sprawę ze sztuczności tego wszystkiego, prawdopodobnie straciliby poczucie sensu... o ile jakiekolwiek mają ; ) z drugiej strony narzakenie nic nie zmieni, więc niech każdy niemodnie czy w modzie idzie jednak dalej!
A wiecie, co jest najgorsze? Snobistyczna szkola dla zwyklego nastolatka, którego rodzice nie jeżdżą porshe i który nie ma ubrań z najdroższych sklepów w mieście, nie jeździ w ferie na narty do Szwajcarii i w wakacje na KAraiby














