Z planem przez życie
Artykuł był czytany 3021 razyPlanowanie i projektowanie przyszłości to dziś powszechne sposoby na okiełznanie niepewnej – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – a czasem nawet przerażającej nas przyszłości. Zygmunt Bauman, światowej sławy socjolog i filozof, określa obecne czasy jako „(...) stan kompulsywnego i nałogowego projektowania”
Od około drugiej połowy lat osiemdziesiątych XX wieku światowe zarządzanie zostało zdominowane przez „myślenie strategiczne”. Zgodnie z tym, zaczęto dokładać szczególnych starań w celu określenia długookresowych wizji i misji działania organizacji gospodarczych oraz opracowywania strategii, które mogłyby służyć ich realizacji. Posiadanie przez konkretną organizację własnej strategii rozwoju stało się niezbędnym minimum zdolności do wzajemnego konkurowania. Planowanie i projektowanie przeniknęło również do sfery prywatnej i jest dzisiaj powszechnym sposobem na okiełznanie niepewnej – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – a czasem nawet przerażającej nas przyszłości. Zygmunt Bauman, światowej sławy socjolog i filozof, określa obecne czasy jako „(...) stan kompulsywnego i nałogowego projektowania” (Z. Bauman, Życie na przemiał, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005, s. 51).
Jak to się zaczęło ?
Obecna powszechna orientacja na projektowanie przyszłej rzeczywistości jest m.in. wynikiem niezwykle dynamicznych zmian, głównie zmian technologicznych, które niosą za sobą kolejne, podobnie szybkie i nieprzewidywalne. Cały ten proces w naturalny sposób wywołuje strach przed niepewnością „jutra” – lęk połączony z podświadomym dążeniem do jego unicestwienia. I właśnie wtedy z pomocą człowiekowi przychodzi zdolność wyobrażania sobie przyszłych stanów rzeczy, zjawisk, procesów, itp. oraz umiejętność projektowania „jutra” już „dzisiaj” (stosownie do wyobrażonych przyszłych stanów otoczenia). Zdolność ta niekiedy staje się dla człowieka tak cenna, iż jeżeli sam jej nie posiada, wówczas korzysta z usług tych, którzy mają jej aż nadto i zrobili z tego swoją profesję. Nie bez powodu obserwujemy „wysyp” wszelkich doradców, konsultantów i wielu innych ekspertów od przewidywania przyszłości – współczesnych czarnoksiężników.
Innym powodem „szaleństwa” projektowania jest chęć naprawy tego, co jest „zepsute” i nie działa tak, jak powinno. Jeżeli pierwszy motyw tworzenia projektów przyszłości wynikał ze specyfiki obecnych czasów, to ten jest wpisany w naturę człowieka i stanowi dla niego siłę napędową wszelkich procesów gospodarczych, społecznych, politycznych czy kulturalnych. Dany projekt ma bowiem stać się „lekarstwem” na obecne problemy, trudności i przeszkody w osiąganiu właściwych dla każdego z nas celów.
„Z motyką na księżyc”
Od początku swojego istnienia, człowiek jest istotą niedoskonałą. Wszystko, co tworzy ma w sobie większy lub mniejszy pierwiastek tej niedoskonałości. Niedoskonałość człowieka, a dokładniej niedoskonałość jego sądów, przejawia się szczególnie drastycznie w odniesieniu do rzeczy przyszłych. Ludzkie plany i projekty wybiegające w przyszłość w większości niewiele mają wspólnego z tą przyszłością, a uparte „trzymanie” się planu zazwyczaj przynosi więcej szkody niż pożytku. Za przykład tego może posłużyć chociażby – bardzo dobrze nam znana – gospodarka centralnie planowana z czasów PRL. Próba naprawy, ulepszenia rzeczywistości paradoksalnie jeszcze bardziej ją komplikuje, stwarzając przesłanki do powstawania kolejnych planów i projektów. I trak to, co było skutkiem, niepostrzeżenie staje się przyczyną. Karuzela projektów nakręca się coraz bardziej i trudno w tej chwili znaleźć dla tego zjawiska jakąś przeciwwagę.
Zielone światło dla kolejnych projektów i projekcików stwarzamy my sami codziennie, nawet jeśli o tym nie myślimy. Skrzętne notatki: plany dnia, plany ważnych spotkań, wizyt itp. w różnego rodzaju notesach czy kalendarzykach, to nic innego jak właśnie próba ułożenia, uporządkowania, urobienia sobie przyszłej bardziej lub mniej odległej, ale zawsze nieznanej przyszłości. Doskonałe w tym celu okazują się być wszelkie elektroniczne urządzenia, tj.: telefony komórkowe, elektroniczne organizery, laptopy, ale i domowe komputery, pozwalają one bowiem wielokrotnie zwiększyć wydajność planowania, dając tym samym większe poczucie – pozornego jak się wydaje – bezpieczeństwa.
Dobre rady
Życie, nasze życie toczy się w teraźniejszości, trudno jednak jest wyzbyć się widoku na przyszłość, większość rzeczy, które inspirują nas do działania związane są bowiem z przyszłością (dzisiaj uczymy się po to, aby kiedyś pracować, dzisiaj pracujemy po to, aby kiedyś mieć emeryturę itd.). Dlatego nie było moim zamiarem „obudzenie” ludzkości z jakiegoś niebezpiecznego „obłędu projektowania”, a jedynie zwrócenie uwagi na to ciekawe moim zdaniem zjawisko. Odpowiednia na zakończenie będzie z pewnością prośba o zachowanie arystotelesowskiej zasady złotego środka pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością – trzema nieodłącznymi towarzyszkami naszej egzystencji.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Bartosz Bartosz, Aneta Adamczyk, , Kinga Matałowska, Katarzyna KozłowskaDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
Nudnawe. Nie mogę oprzeć się wrazeniu, ze to dosłowne cytaty ze wspomnianej książki.














