iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Inne
+ - 1

Zapraszamy do reklamy, a za chwilę żałoba

09 08 2007 Jacek Krawczyk Artykuł był czytany 2009 razy

Życie było kiedyś o wiele prostsze, głównie dlatego, że jeszcze 30 lat temu nikomu nie śniło się o Internecie, a mass-media były mrzonką tak odległą, jak dziś podróże poza układ słoneczny. I wtedy ludzie byli chyba zdrowsi psychicznie.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Przynajmniej mogli częściej używać tego pofałdowanego kawałka tkanki, zwanego mózgiem. Przyjrzyjmy się chociażby takiemu wydarzeniu, jak ostatni wypadek polskiego autokaru we Francji, w którym zginęło jakieś 26 osób. Fakt, był to najtragiczniejszy wypadek polskiego autokaru za granicą, wielka tragedia dla rodzin tych, którzy zginęli, a także niezły pretekst do głębszego przyjrzenia się stanowi technicznemu pojazdów, które codziennie wożą dziesiątki (o ile nie setki) tysięcy ludzi w kraju i poza jego granicami. Ok, wszystko fajnie, tylko nie rozumiem reakcji mediów, która polegała na rozdmuchaniu całego wydarzenia do niebotycznych rozmiarów i zrobienia z tego katastrofy na miarę 11 września. Na litość boską, codziennie na polskich drogach ginie około 25 osób, a wykonując proste obliczenia, możemy dość do wniosku, że rocznie z Polski ubywa nam ponad 9000 osób. Wychodzi na to, że na naszych parodiach dróg co roku przeżywamy taki 11 września, a żadna stacja telewizyjna, gazeta, czy portal internetowy nie przystrajają się na czarno, nie zakładają żałobnych wstęg na swoje znaki firmowe i nie puszczają w kółko tych samych, nudnych i przesadnie patetycznych filmików, które są gorsze od serii kilkudziesięciu reklam podpasek, proszków do prania i papieru toaletowego. Jest tak pewnie dlatego, że gdyby musieli poświęcić choćby jedną minutę na każdy wypadek drogowy danego dnia, to zapewne nie starczyłoby im czasu antenowego na cokolwiek innego. Poza reklamami, bo te uda się wcisnąć wszędzie.

To samo było po zamachach na WTC, atakach w Londynie, Madrycie, zawaleniu się hali w Katowicach, eksplozji w kopalni Halemba i w paru innych przypadkach. Ciągle te filmiki, wywiady, wszędobylska czerń wraz z Internetem w skali szarości. Mogę zrozumieć fakt, że ogłasza się żałobę narodową po śmierci wybitnej osobistości (np. swego czasu Józefa Piłsudskiego, czy też Jana Pawła II), która dokonała czegoś wielkiego w kraju, w którym żyła. Nie mogę jednak zrozumieć faktu ogłaszania żałoby narodowej dla górników, o których większość z nas nigdy nie słyszała, dla paru gołębi i ich właścicieli po zawaleniu się budynku, który w dodatku był wadliwie zbudowany, byle taniej i byle szybciej (w tym przypadku powinni raczej publicznie ściąć ludzi za to odpowiedzialnych). Przy okazji jakiejś „tragedii” każdy obywatel IV Rzeczpospolitej Polskiej obowiązkowo weźmie do ręki chusteczkę, siądzie z colą i popcornem przed odbiornikiem, obejrzy film, a w przerwie na reklamy sobie po cichu popłacze, oglądając migawki z wypadku spod Grenoble. Przecież to zakrawa na nieprawdopodobną hipokryzję. A sprowadza się tylko do zarabiania grubej kasy przez dziennikarzy, kamerzystów, realizatorów, dźwiękowców, grafików i prezesów, bo nie wierzę, że któremuś z nich naprawdę jest żal i odstawiają całą tę szopkę tak z dobrego serca, a jeszcze bardziej powątpiewam w to, że owe uczucia występują u któregoś z widzów… No chyba, że sam kogoś stracił w podobnej katastrofie drogowej lub budowlanej. Sportem narodowym niedługo staną się wyścigi ekip stacji Polsatu, TVNu i TVP, polegające na tym, która pierwsza dostanie się na miejsce jakiegoś wypadku i przerobi się na czarno. Odnoszę wrażenie, że wiadomości telewizyjne zatraciły już charakter informacyjny, na rzecz sensacyjnego. Za każdym razem, gdy się coś wydarzy, mamy zapewnione bicie piany na następny miesiąc, a i tak za następne pół roku przypomną nam o tym, powołując się na wieści o powstaniu kolejnej komisji śledczej do spraw komisji śledczej.

W moim mieście doszło kiedyś do najgłośniejszej i jednocześnie największej rewolty pseudokibiców na stadionie piłkarskim. Przerwano mecz, normalni ludzie zaczęli zwiewać we wszystkie strony, ratując się przed całą tą chołotą w szalikach (nie mylić z prawdziwymi szalikowcami) i policją (wcale nie żartuję), a właściwie to przed gumowymi kulami, których używali policjanci, strzelając do wszystkich na oślep. Na szczęście obyło się bez większych strat, poza paroma wyrwanymi barierkami i płytami chodnikowymi, no i może poza jednym chłopczykiem, który akurat dość czynnie przysługując się swojej łysej braci, oberwał wprost w lewe oko (a może to było prawe?), lądując tym samym na oddziale intensywnej terapii. Jak zwykle w takich sytuacjach, w przeciągu kilkunastu minut na tym samym oddziale pojawiły się lokalne hieny (tj. telewizja), które postanowiły przeprowadzić wywiad z matką „poszkodowanego”. Prawdę mówiąc, wyglądało to bardziej na monolog dziennikarki, która bez przerwy powtarzała jak mantrę następująca frazę: „O tak, jest pani źle, czuje się pani smutna, bardzo smutna, wręcz zrozpaczona…” i tak dalej, i tak dalej. Jednak najlepszy był moment, w którym poprosili ją o nagranie jakiegoś, jak oni to nazwali, „wstępu”. Wyszli z sali, ustawili sprzęt na korytarzu i zawołali tę biedną kobietę. Gdy stanęła w drzwiach, pani redaktor zawołała oburzona, że powinna była się rozpłakać, albo przynajmniej ocierać łzy chusteczką, raz po raz chowając twarz w dłoniach. I wiecie co ta kobieta zrobiła? Wybuchnęła płaczem. Od tak sobie zaczęła szlochać. Przyszli, wykorzystali moment i Bogu ducha winną matkę (która pewnie uważała, że robi to dla dobra ogółu, albo coś w ten deseń), przy okazji zarabiając trochę szmalu.

Najbardziej niepokoi mnie jednak to, że społeczeństwo to wszystko kupi. Gdy pokażą smutne obrazki, opowiedzą swoje historyjki o tragedii, złości, rozpaczy, smutku i stracie najbliższych, widzowie będą płakać i kiwać głowami, mówiąc „Tak, to była straszna tragedia, jak można było do tego dopuścić?”. Obecna mentalnośc statystycznego Kowalskiego, który w domu ma swój statystyczny telewizorek zakłada, że skoro pokazano coś w TV, to na bank musi to być prawda, a opinie ekspertów są jedynymi, jakie można przyjąć do wiadomości. Przez co nie musi on ani myśleć, a tym bardziej interpretować tego, co zobaczył, a już na pewno rozum zastąpi mu wielki, 40. calowy telewizor LCD marki „Life’s Gone” – zbieżność nazw jest zupełnie przypadkowa.




+ - 1

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Agnieszka Owczarczak , Rajmundas Zyrzczykiewicz

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 6

1. Mirosław | 15:43 10-08-2007

Codziennie ginie u nas na drogach ok. 15 a nie 25 osób. I drugie 15 popelnia codziennie samobójstwa.

Jednak inaczej odbiera się katastrofę samolotu (np. 200 osób), autobusu (np. 30 osób) a inaczej wypadek typu "motocyklista zginął pod tirem". Owszem, dla poszczególnych rodzin to pewnie nie ma znaczenia, ale dla społczesntaw ma , choćby symboliczny.

Podobnie - jeśli 1-2 naszych żołnierzy zginie w Iraku to inaczej to odbieramy, jeśli w Polsce zginie policjant lub żołnierz w wyniku samobójstwa, inaczej jeśli pijany kierowca sam się zabije na drzewie.

Inaczej przeżywamy skok samob. z wieżowca podczas pożaru a inaczej wjechanie pod pociąg auta, bo kierowca nie upewnił się, czy pociąg jedzie.

2. Arin | 18:05 10-08-2007

A do tego czesto dolaczona jakas szopka politykow, jak to bardzo zaluja tej tragedii. Coz takiego sie stalo, ze musieli tam pojechac i prezydent i premier i do tego pomoc finansowa z jak na moj gust niebotycznymi sumami.., a wszystko pod publiczke i tylko dlatego, ze sprawa stala sie glosna i jak statystyczny Kowalski, ktoremu najpierw zrobilo sie smutno zobaczy, ze mu rzad w razie tragedii pomoze to od razu mu lepiej.., juz to widze.. A kto za to placi, za ta klujaca w oczy propagande? oczywiscie my, podatnicy.

3. Tomasz | 23:37 10-08-2007

Generalnie sie zgadzam, ale piszesz sprecznosci wiec chyba nie do konca to przemyslales (nie bedzie plusa):

" jeszcze bardziej powątpiewam w to, że owe uczucia występują u któregoś z widzów…"

"Najbardziej niepokoi mnie jednak to, że społeczeństwo to wszystko kupi. Gdy pokażą smutne obrazki, opowiedzą swoje historyjki o tragedii, złości, rozpaczy, smutku i stracie najbliższych, widzowie będą płakać i kiwać głowami, mówiąc „Tak, to była straszna tragedia, jak można było do tego dopuścić?”. Obecna mentalnośc statystycznego Kowalskiego, który w domu ma swój statystyczny telewizorek zakłada, że skoro pokazano coś w TV, to na bank musi to być prawda, a opinie ekspertów są jedynymi, jakie można przyjąć do wiadomości."

4. Rajmundas | 23:05 02-10-2007

hmm...

5. Kamila | 12:52 13-07-2008

zgadzam się z faktem, że media nie jednokrotnie przesadzają w częstotliwości mówienia o jednym wypadku, ale nie mogą przesadzać i koloryzować za bardzo tego co przekazują bo są to jednak fakty: był wypadek, była krew i były ofiary śmiertelne więc to przekazują i już.. myślę ze społeczeństwo chce wiedzieć co sie dzieje na świecie, zwłaszcza jeśli chodzi o losy Polaków, a nie żyć w nieświadomości.