Zmierzch Wielkiego Imperium Zachodu
Artykuł był czytany 3976 razyAmeryka prowadzi wojnę imperialną, nie mając ku temu środków, zachodnia kultura degraduje się, Europa porzuca chrześcijaństwo, nielegalni imigranci zalewają kraje Zachodu. Imperium Zachodu chyli sie ku upadkowi?
Zatrważającym symptomem zmierzchu wielkiej potęgi zachodu może być kryzys demograficzny, który, o ile nie zauważany jest w Stanach Zjednoczonych ze względu na dużą imigrację, w Europie coraz bardziej się pogłębia. Od lat 70. typowa para zachodnioeuropejska miała mniej niż 2 dzieci. Na dzień dzisiejszy na parę przypada 1,4 dziecka, a wskaźnik ten powinien wynosić nieco powyżej 2, aby populacja się nie zmniejszała. Może być to oczywiście związane ze zmianą trybu życia Europejczyków, którzy najpierw pragną zrealizować się zawodowo, dopiero potem zakładać rodzinę. Nie da się jednak ukryć, że według badaczy, liczba rdzennych Europejczyków może zmniejszyć się aż o 14 milionów. Nawet dwie wojny światowe nie przyczyniły się do tak zatrważającego spadku liczby ludności. Niepokojący natomiast może być świetny rozwój demograficzny w krajach muzułmańskich, gdzie przypada 3 razy więcej dzieci na parę, tj. około 4,3. Wypływa to bezpośrednio z kultury, w której to wielodzietność jest wskazana i nie należy tego negować. Jednak nie można zapomnieć, iż wyż demograficzny w krajach muzułmańskich wiąże się z kolejnym symptomem upadku imperium zachodniego – masową imigracją muzułmanów do Europy.
Problem określony przez Gibbona mianem „inwazji barbarzyńców” dotyczy głównie Europy. Pierwsza fala imigracji do Europy nastąpiła po II wojnie światowej. Obecnie starzejące się państwa zachodnioeuropejskie przyciągają imigrantów ze wschodu. Nie da się jednak ukryć, że odsetek wędrujących do Europy muzułmanów (w dużym stopniu nielegalnie) jest o wiele większy. Powstają nawet specjalne getta, np. we Francji, gdzie liczba muzułmanów jest największa. Wiąże się to z zamieszkami, jakie ostatnio miały miejsce, oraz z zagrożeniem atakami terrorystycznymi. Prowadzi to także do konfliktów na tle religijnym. Islam bowiem, jako religia wojująca a zarazem młoda, przechodzi okres ekspansji, chęci szerzenia wiary na „niewiernych”, podobnie jak miało to miejsce z chrześcijaństwem podczas wypraw krzyżowych.
Zadziwiające jest to, jak mieszkańcy Europy zachodniej w bardzo szybki sposób porzucili religię, a kontynent, którego korzeniami było chrześcijaństwo, którego mieszkańcy starali się nawracać niewiernych, stał się swoistym „gniazdem pogan”. Zaledwie 20 % mieszkańców zachodniej części Europy raz w tygodniu chodzi do kościoła (w porównaniu do Ameryki Północnej, gdzie ten odsetek wynosi aż 82 %, to wynik wręcz beznadziejny), a procent liczby niewiernych (15) jest aż 7 razy wyższy niż u Amerykanów. Niewątpliwie, w Europie, która ze względów historycznych była i powinna być kolebką chrześcijaństwa, mamy do czynienia z upadkiem chrześcijaństwa, a co za tym idzie podstawowych wartości przezeń prezentowanych. Ludzie inteligentni udają się do wróżek, wierzą w horoskopy, czy układają meble w domu na zasadzie feng shui, kompletnie zapominając o religii swoich przodków. Większość z mieszkańców Europy Zachodniej deklaruje chęć pomocy innym, jednak jak najmniejszym kosztem, wyznając zasady „pseudo chrześcijańskie”. Nawet angielska przysłowiowa uprzejmość i dbałość o podtrzymanie kontaktów towarzyskich ustąpiła miejsca grubiaństwu i wszechogarniającej znieczulicy. Jak zatem trwać ma cywilizacja zachodu, pod którą walą się fundamenty?
Imperium zachodu żyje sobie w samo-kreowanym zakłamaniu, mydląc oczy innym w sprawie rozwoju kulturalnego życia. Owszem, nie da się ukryć – coraz więcej młodych ludzi studiuje, sale koncertowe (nawet w Polsce) są przepełnione, otwierają się nowe muzea, powstają sztuki teatralne, całkiem dobre filmy (co jest raczej dziwne w komercyjnym świecie), a biblioteczne półki załamują się pod ciężarem coraz to nowszych, naprawdę imponująco dobrych książek. Jednak nie da się ukryć jednego drobnego szczegółu – z nowych książek korzysta starsze pokolenie. Podobnie rzecz ma się z teatrem, operą i innymi gałęziami kulturalnego życia. Młodzi mieszkańcy zachodniego imperium, raczej wolą sięgnąć po grę komputerową, czy iść do kina na kolejny beznadziejny film akcji, niż usiąść w fotelu z dobrą książką. Mali chłopcy, zamiast bawić się samochodzikami, udają postacie z najbardziej brutalnych filmów akcji, natomiast dziewczęta, w miejsce zabawy lalkami, wybierają upodabnianie się do nich. Nie jest normalnym poznanie koleżanek w piaskownicy, czy na podwórku, lecz zawarcie nowej znajomości na czacie lub forum internetowym. Rodzice nie zwracają na to jednak uwagi, cały czas wierząc, ze kultura zachodu oczywiście rozwija się jak najlepiej, a ich pociechy są jej częścią. Szkoda, że tylko pozornie. Zatem należy zadać sobie pytanie: kto będzie pisał książki i sztuki teatralne, gdy starsze pokolenie zestarzeje się na tyle, że nie będzie w stanie wnieść nic nowego do kultury i sztuki? Nastąpi radykalny spadek poziomu kulturalnego? Niewątpliwie. Jeżeli już imperium zachodnie nie spadło na pierwszy poziom intelektualnej i kulturalnej przepaści.
Utarty stereotyp młodzieży amerykańskiej, która nie robi nic poza pochłanianiem niemożliwej ilości chipsów i oglądaniem kolejnych, kiczowatych programów telewizyjnych, przestaje powoli istnieć. Wielu młodych ludzi w USA zarabia na własne wydatki, czy nawet życie, w kompletnym przeciwieństwie do zachodnioeuropejskich młodych nierobów. Codziennie bowiem 23 brytyjskich nastolatków składa wniosek o rentę dla niezdolnych do pracy. Nie mają jednak najlepszego przykładu – więcej niż 5 mln dorosłych żyje w Anglii ze świadczeń społecznych, a aż połowa z nich jest na zasiłku od ponad 5 lat! Powoduje to więc postępujący kryzys bezrobocia, a w przypadku młodych – dodatkowo edukacji i zaangażowania publicznego.
W związku z postępującym kryzysem wielu podstawowych aspektów życia, mających wpływ na rozwój imperium zachodniego, można uznać, że chyli się ono ku upadkowi. O ile USA cierpią głównie z powodu ekspansji zewnętrznej własnego kraju oraz wewnętrznego zepsucia, Europa zmaga się z religijnym kryzysem i inwazją imigrantów. Jeszcze wiek temu Zachód mógł stwierdzić, że rządzi światem. Po upadku większości z imperiów, takie stwierdzenie nie ma prawa istnieć. Natomiast dzień zmierzchu świetności zachodniego mocarstwa nadchodzi wielkimi krokami. Może jeszcze uda się go zatrzymać. Może nie jest za późno.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Agnieszka Owczarczak , Przemysław Łuczak, Witold Filipowicz, Tomasz KozakDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 7
CIekawy tekst i temat
Gratuluję wyboru tak interesującego tematu!
Myślę, że upadek imperium zachodniego, tak jak upadek każdego imperium, którego istnienie związane jest ze stałym użyciem przemocy, nie może być traktowany, jako proces niepożądany. Powinniśmy nauczyć się rozumieć, że w upadku imperium nie ma nic, co szkodzi naszej egzystencji, wręcz przeciwnie.
Człowiek spędził 99,9999% swojej historii w warunkach naturalnych (poza cywilizacyją) i nic nie wskazuje na to, że jego życie było pod jakimkolwiek względem gorsze czy mniej wartościowe - wręcz przeciwnie. Hierarchie cywilizacyjne były i są strukturami nietrwałymi, i z fizycznego punktu widzenia nie mają prawa funkcjonować w sposób nieprzerwany; skazane są po prostu na upadek, bo są strukturami niestabilnymi, również z tego powodu, że opierają się zawsze na stałym użyciu przemocy i na niepohamowanej i ekspansywnej eksploatacji środowiska naturalnego.
Po drugie, uważam, że funkcjonowanie współczesnego globalnego imperium zachodniego nie jest związane z rasą białą, chrześcijaństwem i europejską tradycją, ale z funkcjonowaniem ekonomicznych instytucji korporacyjnych, będących totalitarnymi strukturami prywatnej władzy, które dziś dyktują nam swoje zasady i tworzą rzeczywistość (której nawet nie jesteśmy w stanie ogarnąć rozumem) przy minimalnej inicjatywie niezależnych, świadomych obywateli.
To co piszesz o skutkach i problemach cywilizacji jest oczywiście prawdą i każdy z nas to odczuwa. Można powiedzieć, że jesteśmy wszyscy ofiarami cywilizacji. Pozostaje tylko postawić pytanie, czy chcemy nimi pozostać i czy mamy odwagę nad tym się zastanowić i spróbować wspólnie podejmować inicjatywy, prowadzące do powstrzymywania nieszczęść, które nas czekają.
Bardzo ciekawe upadek, upadkiem a imperia powstaja dziś USA jutro ZEA (zjednoczone emiraty arabskie)
Nie zgadzam, się z kilkoma kwestiami autorki, ale plus za szukanie dobrych argumentów.
Szkoda, że MY POLACY wciąż gonimy to upadającce "Wielkie Imperium Zachodu". Może sensu dalszego rozwoju należy upatrywać w połączeniu chrześcijaństwa i buddyzmu. Tym chba karmią się obecni intelektualiści.
Połączenie chrześcijaństwa i buddyzmu Panie Zbigniewie? Ciekawe...
A Ja powiem tak :
Czy My na pewno mam świadomość istnienia ? Świat sprawia wrażenie kolonii owadów : narodziny, konsumpcja, rozmnażanie i śmierć.
Z przerażeniem patrze na świat wokół mnie , mając nadzieje że to nie jest samoobrona natury , czyli autodestrukcja wpisana w nasze geny. A jeśli tak jest ?
Nadzieją dla świata jest strach przed zagładą , która będzie patrzeć nam prosto w oczy. Wygląda jednak na to , że jesteśmy ślepi. Nie ma nadziei ?














