iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Kuchnia
+ - 0

Co naprawdę jemy na śniadanie , czyli cała prawda o konserwach

15 11 2011 Łukasz Roszkowski Artykuł był czytany 269 razy
Źródło: sxc.hu
Źródło: sxc.hu

W obecnych czasach 70 procent społeczeństwa żyje w ciągłym biegu. Nie mają czasu, na sen a tym bardziej na zdrowe jedzenie. Dlatego wiele z nich korzysta z barów szybkiej obsługi. Jak wynika z badań taki sposób odżywiania się jest niezdrowy.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Niektórzy, aby nadal zaoszczędzić, ale jednak odżywiać się zdrowiej, stawiają na konserwy. Gotowe produkty spożywcze popularne są na szybkie śniadania dla zabieganych ludzi, czyli wielu z nas. Są również wspaniałym ekwipunkiem na różnego rodzaju wyprawy czy biwaki.Większość młodych ludzi, którzy wybiera się na tego typu wyprawy stwierdza, że konserwy, a w szczególności pasztety są dobrym oraz tanim elementem ich posiłku. Jak się jednak okazuje nie wszystkie z nich sprawdzają się świetnie w "warunkach polowych". Mimo tego, że na etykietach można przeczytać, że produkt jest przygotowany na takie właśnie okazje to wgłębiając się bardziej w opis jego składników możemy zobaczyć, że blisko osiemdziesiąt procent tego co zamknięte jest w metalowej puszcze nie jest naturalne, lecz chemicznie konserwowane. Na opakowaniach tych produktów, które z pozoru ładnie wyglądają na sklepowych półkach nie znajdziemy opisu, czy mogą je spożywać osoby uczulone na różne składniki. Osoby odwiedzające hipermarkety działają pod impulsem chwili. Kupują to, co jest w zasięgu ich wzroku nie zwracając uwagę co produkt zawiera w środku. Liczy się znajoma nazwa, sprawdzona marka i atrakcyjna cena. Pasztet wiedzie prym Najczęściej Polacy jedzą pasztety. Na sklepowych półkach jest ich niezliczona ilość. Na wystawie każdy z nich wygląda efektownie. W ładnym opakowaniu wraz z wpadającymi w oczy hasłami reklamowymi, przekonuje dużą zawartością mięsa, ciekawymi smakami i praktycznym opakowaniem. Jak się jednak okazuje jest to złudzenie. Większość z nich po spróbowaniu odstrasza. Dlatego najlepiej kupować niszowe produkty, które nie są drogie. Ich producenci nie wydają ogromnych pieniędzy na reklamę. W niektórych sklepach takie artykuły ustawione są nieco niżej. Ostatnio szukając w supermarkecie pasztetu na wyprawę studencką stwierdziłem, że nie każdy z nich pod nazwą drobiowy, zawiera faktycznie drób w swojej zawartości. Czytając składniki na puszkach stwierdziłem, że te, które reklamowane są w telewizji posiadają sporo dodatków wieprzowych i nie jest to jedyna ich wada. Jak się jednak okazuje obok pasztetów drobiowych spotkałem nietypowy. Pasztet leppszy, bo taką nosił nazwę był faktycznie smakiem, który znam z rodzinnego domu. Pamiętam, gdy w czasach młodości przyjeżdżając na wieś babcia serwowała na śniadanie pasztet własnej produkcji. Nie różnił się on praktycznie niczym od tego produktu. W dodatku na półce zobaczyłem smak chili. Był to jedyny pasztet o takim smaku, który zwrócił moją uwagę. Dlatego uważam, że pasztety powinny być jak najbardziej naturalnymi produktami. Okazuje się, że gotowy pasztet można wykonać lepiej: rzeczywiście z drobiem i naturalnymi przyprawami. Nie musi on być tylko kaloryczną mieszanką rozmaitych tłuszczy i mięs. Może decydenci powinni wprowadzić ustawę, która będzie regulowała właśnie składniki dostępne w konserwach oraz pasztetach. Bo na razie wyroby, których producenci nie wprowadzają w błąd konsumentów, możemy policzyć na palcach jednej ręki. Niestety.




+ - 0

Artykuł nie został jeszcze pozytywnie zrecenzowany.

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0