Kilka słów o jajecznicy.
Artykuł był czytany 3011 razyJajecznica z kiełbasą, tylko o poranku ( w innych porach dnia ma zupełnie inny, ciężki smak) smakuje niczym boski posiłek, który przypadkowo znalazł się na naszym stole.
Stół musi stać w cieniu drzewa, koniecznie zaścielony pachnącym obrusem, który ma łagodnie witać nas po nocy. Na stole w przypadkowym nieładzie owoce, ćwiartki pomidorów na dużym półmisku, sok pomarańczowy i koniecznie kawa, mocna, aromatyczna, czarna, najlepiej z ekspresu, każda inna to świętokradztwo. Świeże bułki pachnące wiejską piekarnią z grubą warstwą masła, zimnego, kremowego... Kwintesencja śniadania.
Do takiego śniadania wstajemy oczywiście w szlafroku (w jego fałdach lubią się ukrywać przyjemne sny), prosto z łóżka, aby smak kawy łagodnie budził nas z rozmarzenia, a zapach jajek powodował szybsze bicie serca.
Słońce.
Ideałem jest śniadanie na świeżym powietrzu w letni wczesny poranek, gdy słońce powolutku dopiero zaczyna pieścić ziemię. Dookoła unosi się aromat letniej kanikuły, wraz z całą orkiestrą owadów i ptaków. Tylko w takiej scenerii i tylko o takiej porze spotkać można niepowtarzalny chłodny zefirek, który wplątuje się nam we włosy i głaszcze nas niczym troskliwa matka swoje dziecko po twarzy. Tylko wtedy przez malutką chwilkę mamy wrażenie, że złapaliśmy pana Boga za nogi, a może nawet za kolana.
Zapach.
Jest, wreszcie się pojawia. Żółta wyspa na białym talerzu posypana świeżutkim, zielonym szczypiorkiem. Jeszcze dymi, delikatnie dzieląc się ze światem swym cudownym aromatem.
Zapach dzieciństwa, lenistwa, wakacji i wsi, a to wszystko na jednym talerzu- mmm.
Ten maleńki ułamek sekundy, w nieskończonym ruchu świata kończy się wraz z coraz bardziej narastającym zgiełkiem dnia, kiedy to rozbudzone słońce zaczyna być coraz bardziej nachalne w swej gorącej dobroci. Jajecznica jednak zostaje w pamięci, aż do obiadu, gdy orkiestra świata gra już swoje wielkie oratorium.
Smacznego.
Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:
Aneta Adamczyk, Jarek Kownacki, Bartosz P., Katarzyna Krawczyk - Szczepanek, , Piotr RulińskiDodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 10
No, miło i pachnąco. Choć dyskutowałabym o tej kielbasie z samego rana, hmnnnn
Mmm... aż ochoty nabrałam... szkoda że to już południe a nie poranek:)
...fajne! W moim stylu raczej ;) Ino czemu takie krótkie?!
Jakkolwiek jajek nie jadam, smakowity jest Panski artykul bardzo :).
Bo to tylko kilka słów. ;)
Dobrze wiedzieć.
Fajne
wszystko ładnie ... tylko czemu tak krótko i lapidarnie?!
W niedziele rano i ja smażę rodzinną jajeczność. Najpierw boczek drobniutko i 7 minut ,następne kiełbaska swojska grubiej 5 minut smażenia, parę pieczarek drobno a cebulka średnio posiekana i 10 minut , aż się zezłoci a nawet pociemnieje ,duża łyżka ketchupu i jajka. Po 3 na domownika,wbijane tak by żółtka nie wypłynęły. Smażę do konsystencji półpłynnej rozprowadzając żółtka ,pod sam koniec rozcieram ząbek czosnku na łyżeczce soli, dokładnie mieszam. Zjadamy ze wspólnej patelni wśród śmiechów i przepychanek .
I to jest właśnie to.
--
Jajecznicożercy wszystkich nacji łączmy sie !!!!
nie ma to jak jajecznica rano bez wzgledu na to z czym by była ;)













