iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
Logo

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Styl Życia / Kuchnia
+ - 5

Mężczyzna w kuchni

11 02 2007 Monika Rzeźnik Artykuł był czytany 3947 razy

Podobno z wybitnym podniebieniem, znawcy smaku, kucharze numer jeden... Ale od każdej reguły jest wyjątek.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Zapytaj mężczyzny, czym różni się sałatka od surówki, a zrobi wielkie oczy i pomyśli, że urwałaś się z kosmosu. Nie pytaj, czy woli na kolację grecką czy może pekińską, bo dla niego wszystkie przetarte, poszatkowane zielska zamykają się w jednym przymiotniku - jarzynowa. Co jego matka przyrządza na święta? Sałatkę jarzynową. Co je do grillowanych kiełbasek? Sałatkę jarzynową. Gdy jednak zapytałam znajomego, co dokładnie wchodzi w skład owej sałatki, rozłożył ręce w bezradnym geście. Z pewnością marchewka - mówi - tak, marchewkę poznaję po barwie. Może ziemniaki. Choć to prawdopodobniej seler. W końcu zirytowany macha mi przed nosem ręką. Co za różnica? - pyta - Ważne, że smakuje.

Fakt, liczy się efekt końcowy. Zamiana cebulki na seler od razu została zdemaskowana. Oczywiście, konkrety wyjawiła sprawczyni zamieszania, dziewczyna mojego kolegi, ale jego czułe kubki smakowe od razu zaalarmowały, że to nie JEGO sałatka. Idąc dalej tropem męskich guścików, przyparłam do ściany innego znajomego, smakosza kuchni włoskiej i domowego sernika. Facet nie znosi warzyw. Każde z osobna, tak jak to natura stworzyła to jeszcze, jeszcze, ale wymieszane w misce? Nigdy w życiu. Bo skoro pomidory rosną na własnych krzaczkach, ogórki na własnych, a sałata tuż nad ziemią, to chyba po to by zjadać je osobno. Czysta męska filozofia. W innym przypadku rosłyby na wspólnym krzaku, nieprawdaż? Prawdaż.

Od tamtej chwili pałaszując mieszankę warzywną, zastanawiam się czy nie powinnam rozdzielać kukurydzy na prawo, a brokułów na lewo. Dowiedziałam się także, że mężczyzna jako wzrokowiec kieruje się oceną wizualną. Nie zje czegoś, co mu się nie podoba. Chyba, że przyrządził to sam. Siedzę pewnego dnia w kuchni swojego ex i patrzę jak miesza na patelni jedną, wielką breję. Co robisz? - pytam. Odpowiada, że spaghetti. Po kilku minutach podstawia mi pod nos miskę. Nie mogę odróżnić, gdzie makaron, a gdzie mielone. Wszystko utonęło w proszkach knorra, pomidorach i Bóg wie jeszcze czego. Kierując się zasadą wizualności, odmawiam spożycia, ale ex nalega. No dobrze - mówię, a sekundę później oczy wychodzą mi na wierzch. Trafiłam na maniaka pikantności. Od kiedy? - pytam. Od zawsze, mówi on i teraz już wiem, dlaczego nie przepadał za moją kuchnią. Bo to ten typ, co to zje wszystko jeśli tylko z furą chilli, czosnku i pieprzu.

Jest też typ faceta - ignoranta. Przykładowo - mój brat. Co to jest? - pytam i pokazuję mu bakłażana. Ogórek? - pyta nieśmiało. Pokazuję mu więc cukinie. Ogórek? - pyta ponownie. Feta czy mozzarella, co za różnica? A wczoraj w porze obiadowej zastrzelił mnie pytaniem: Monia, a jak się gotuje makaron?
Hmm, to on nie rośnie na krzaku?




+ - 5

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 12

1. Maria | 23:58 14-02-2007

Uśmiałam się, choć nieco stereotypowe :) Bardzo lekkie pióro!

2. Tomasz Łukasz | 17:04 15-02-2007

stereotypowe, ale swietnie napisane.

Brawo!

3. marcin | 21:54 18-02-2007

Po prostu szok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak negatywny, że trudno mi go opisać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Twoje STEREOTYPOWE rozumowanie mnie dosłownie i w przenośni powala!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie żyjemy w jakimś średniowieczu, czy czymś podobnym!! Uwierz mi na 1000% ze twoje stwierdzenia sa w 80% przypadków błędne!!!!!!!! Odróżnienie sałatki od surówki mojemu 5-letniemu siostrzeńcowi nie sprawia problemu, a więc dajmy na to 30-letniemu facetowi prawdopodobnie też by nie sprawiło!!! Ale najbardziej zastanawia mnie fakt skąd u ciebie tyle feminizmu z dodatkiem nieopisanej, gorzkiej ironii????? Smuci mnie to jednak strasznie, że posiadasz tak zniekształcony "obraz" mężczyzn i nawet (chyba) nie próbujesz zauważyć pozytywów, których jest multum. Jednak jest to objaw odwiecznej wojny płci, tylko dlaczego?????? Gdy zauważyłem, że jesteś jedną z nowych osób, od razu chciałem przeczytać coś twojego i pokładałem w tym nadziej-spore przyznam. ;p Ale wiadomo, że nie wszytsko mi się musi podobać. Jedank wiadomość od ciebie o tym, że sama zabrałaś się do lektury moich tekstów wzbudziła we mnie tak pozytywne odczucia! No a tu takie rozczarowanie! ;( Jedank nie uprzedzam się do ciebie z góry, ponieważ czekam na dalsze twoje teksty z niecierpliwością. Tak czy inaczej gorąco pozdrawiam, bo w końcu można na twój tekst spojrzeć także z humorystycznego jego aspektu. Uśmiałem się nawet trochę czytając go. Jeszcze raz pozdrawiam!!! :o)

4. Monika | 09:20 19-02-2007

---> Do Michała



Tekst można odbierać jako feministyczny, ale osobiście mam do niego stosunek humorystyczny i tak należy go traktować. Z przymrużeniem oka. Chciałabym tylko zaznaczyć, że nie wyssałam tego z palca, wszak nie każdy meżczyzna musi się znać na gotowaniu, tak jak nie każda kobieta musi wiedzieć, co to pasek klinowy:) a rozbrajające pytania mojego brata czy ignorancja znajomych facetów zwyczajnie rozśmieszają mnie do łez. Stąd tekst. Powrót do stereotypów skoro mam je w życiu:) Pozdrawiam również i... więcej uśmiechu:P

5. Mateusz | 03:44 06-03-2007

śmieszny tekst i dobrze napisany....pzdr

6. kamil | 14:55 16-03-2007

tekst ogolnie mi sie podobał choc uwazam ze fakt faktem spojrzenie w sposob stereotypowy na pozycje mezczyzny w kuchni. Jestem 21 letnim mezczyzna i uwielbiam gotowac. niejednokrotnie przekonalem sie iż mezczyzna w szczegolnosci samotny wykazuje sie na prawde szeroka paleta kulinarnych pomyslow. zwlaszcza kiedy na kolacje zaprosil niedawno poznana kobiete. nie ma wiekszej motywacji dla mezczyzny niz chec zrobienia jak najwiekszego wrazenia na kobiecie. osobiscie jednak uwazam iz wspolne gotowanie z partnerem posilkow jest w ostatnich czasach zapomniana przez nas przyjemnoscia

7. Katarzyna | 21:34 23-05-2007

Traktujesz wszystkich mężczyzn jak klony... jeśli chcesz dobrze pisać, musisz wyzbyć się jadu

8. Paul | 15:40 01-07-2007

Wiadomo, najbardziej rzucili się do komentowania panowie, bo w końcu urażono ich dumę :) Ale stanę po Twojej stronie - mężczyźni są najlepszymi kucharzami. Ale wyjątki się zdarzają! Jak mojemu chłopakowi powiedziałam, żeby kupił ogórki na mizerię bo do kurczaka z ziemniakami to PASUJE, zrobił wielkie oczy. Pasuje? To tak też można? Podobnie jak nie lubi surówki z kiszonej kapusty. Ja robię, bo mi ona PASUJE do ryby. Pasuje? Jak to???

Itp, itd... nie wszystkie kobiety umieją gotować. Nie wszyscy mężczyźni rówineż. Tekst bardzo humorystyczny, błyskotliwy i łatwo się czyta. Brawo!

9. Bartosz | 21:58 21-01-2008

Tekst ciekawy.

Po przeczytaniu zastanawiałem się co to znaczy "umieć gotować"?
Czy ktoś, kto od dwudziestu lat gotuje te same potrawy to kucharz czy producent jedzenia.

Wiadomo, że ciocia Zosia robi wspaniałe mielone, tak dobre jak babcia robiła. Są pyszne za każdym razem. Na szczęście jadam je dwa razy do roku. Wujek ma je na talerzu co tydzień.

Babcia mojej żony robi wspaniałą ogórkową. Zawsze jest wspaniała i zawsze proszę o dokładkę. Czy babcia jest kucharką. Nie wydaje mi się.

Więc jak to jest z tym gotowaniem czy to tylko umiejętność dobrego "zrobienia" potrawy, czy jeszcze coś? Wena, tworzenie, inspiracja, łączenie i pogodzenie się z faktem, że niektóre "eksperymenty" zasilą pryzmę kompostową.

Jak myślicie?

80% mężczyzn nie gotuje*
18% mężczyzn gotuje
2% mężczyzn tworzy w kuchni nowe rzeczy

*niepoparte żadnymi badaniami

Pozdrawiam

10. Karolina | 22:58 19-03-2008

fakl,ze liczy sie efekt koncowy o niczym nie świadczy, a ilu facetów nieodróżniań sukienki od spódnicy...., a to rownie wazne ????

11. Monika | 17:30 25-04-2008

Moi drodzy dawno mnie tu nie było, ale wróciłam i cieszę się z kolejnych komentarzy. Ostatnio odniosłam sukces- mój facet przekonał się do warzyw. Co prawda gotowanych, ale już przynajmniej wyszedł poza kręgi marchewki i kukurydzy:) ale jadu i tak się nie pozbędę. Jego pytanie w ostatnią niedzielę "A co to masz?". Omlet, mówię. "Dasz trochę, bo nigdy nie jadłem"

12. Tomasz | 21:19 04-01-2009

Heh...styl ciekawy, poglądy dla mnie niezrozumiałe. Jeśli tacy są mężczyźni, to ja (o zgrozo!) chyba okażę się kobietą! Zastanawiam się, czy nie napisać artykułu podkreślającego fakt, że kobieta nie odróżnia diesla od benzyny, albo whisky od whiskey ;) A tak na poważnie, to musiałabyś spróbować mojej pizzy, albo tortilli, różnych surówek bądź też sałatek, ewentualnie kurczaka w warzywach :D