Oczywistość Mcdonalda
Artykuł był czytany 1384 razyO jednym z największych zagrożeń zdrowotnych naszych czasów.
Kilka lat temu głośna była sprawa procesu wytoczonego, jednej z podobnych restauracji, o to, że na kubku kawy nie umieszczono ostrzeżenia, że jest ona gorąca! Absurdalne? Zdawałoby się, że tak, a jednak klient wygrał proces.
W tej sytuacji rodzi się pytanie, dlaczego nie natrafiliśmy dotąd na ostrzeżenia o tym, czym grozi częste jedzenie w restauracjach szybkiej obsługi? Mimo wszystko, zagrożenia te są mniej jasne niż to, że kawę podaje się przeważnie na gorąco i można się nią poparzyć.
Zdaje się, że jedyną rzeczą, o której większość z nas wie, jest to, że jedzenie to jest wysokokaloryczne. Jednak i tu przypomina się kolejny głośny proces, po którym Mcdonald umieścił tabele kaloryczności swoich dań, na odwrocie podkładek na tacach. Jednak sama wartość energetyczna, świetnie uświadomiona i zobrazowana w filmie „Supersize me”, to nie wszystko. Problem polega na tym, że nie wszystkie kalorie są takie same. Skutki zjedzenia drobnych 300 czy 500kcal zawartych w hamburgerach, frytkach czy innych podobnych przysmakach, są nie porównywalne nie tylko ze zjedzeniem takiej liczby kalorii w warzywach, ale w jakimkolwiek domowym daniu, nawet niespecjalnie dietetycznym. Są to tzw. puste kalorie. Fastfoody nie na darmo wliczane są w ramy tzw. junkfood (śmieciowe jedzenie). Co to oznacza? Brak jakichkolwiek wartości odżywczych, nie mówiąc o witaminach; wysoka zawartość tłuszczy nasyconych i substancji dodatkowych. A czym to grozi? Wszystkie możliwe niedogodności i schorzenia, aż trudno byłoby wymienić, więc przytoczę tylko kilka przykładowych. Wśród niedogodnień wyróżnić możemy: poczucie zmęczenia, brak energii, kłopoty ze snem, spadek odporności, huśtawki nastrojów. Do chorób zaś należą: otyłość, nadciśnienie, miażdżyca, choroba wieńcowa, anemia, niewydolność układu pokarmowego etc. etc. Te wszystkie możliwe konsekwencje, powinny być uświadamiane konsumentom na każdym kroku.
Obowiązek umieszczania tych ostrzeżeń powinien być odgórnie narzucony, podobnie jak ostrzeżenia zamieszczane przez koncerny tytoniowe na paczkach papierosów, gdyż konsekwencje mogą być niemniej bardziej zgubne niż te związane z paleniem tytoniu. Dlaczego zatem nie istnieją dotąd odpowiednie regulacje prawne? Trudno powiedzieć, może potrzeba do tego kolejnych kilku głośnych procesów, by zwrócić uwagę prawodawców...?
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Przeczytalem. Tezy formulowane przez autorke sa absurdalne. Nalezy sobie zadac pytanie czy w popularnych Mac'ach jedza krowy czy ludzie? Czy chodzi tam robic zakup i spozyc burgera czy tez frytki gromada bezmyslnego bydla czy homo sapiens? Czy chodzi tam czlowiek rozumny ktory sam wybiera jedzenie wlasnie tam czy moze pchane na oslep stado bydla?
Nieświadomość ""czym ""jest podawane jedzenie w popularnych Mac'ach jest ogromna , ludzie nie zdają sobie sprawy ,że przemysł chemiczny wytwarzający substancje zapachowe , smakowe , i konserwujące jest głównym graczem na tej scenie .
Światowa organizacja zdrowia , położyła dawno ""laskę "" na normy zagrażające zdrowiu ,które jest dosłownie rujnowane przy jedzeniu takiego jedzenia.
Niestety żałośnie leniwy ludzie , i nie mający pojęcia o niczym konsumenci , wsuwają te ogromne ilości chemii spożywczej , nabijając kabzę producentom tych mikstur , oraz całemu łańcuszkowi koncernom od przemysłowego przetwarzania żywności , po farmaceutycznym produkującym lekarstwa na skutki uboczne takiego odżywiania.


















