Aktualności / Inne
- Pracuję w Liverpoolu, rodzinę mam w Rzeszowie, dzięki temu połączeniu raz lub dwa w miesiącu mogliśmy się widywać, a teraz będzie to bardzo utrudnione - ma pretensje Robert, który we wtorek przyleciał z Liverpoolu. Podobnego zdania są inni pasażerowie. - Decyzja linii oznacza dla nas duże kłopoty w komunikacji pomiędzy miejscem pracy a domem. Wizyty na Podkarpaciu niestety będę musiała znacznie ograniczyć - mówi naszemu reporterowi Agnieszka, która przyleciała z Bristolu.
Likwidacja tych trzech połączeń dziwi tym bardziej, jeśli spojrzy się na statystyki z obłożenia wspomnianych rejsów. Tylko w lipcu wypełnienie samolotu utrzymywało się na poziomie 95,3% na trasie do Bristolu, 89,5% na trasie do East Midlands i 86,2% na trasie do Liverpoolu.
Przewoźnik zaś za rejsy opłacalne uważa te, których obłożenie sięga minimum 75%. Na wszystkich trzech trasach z Rzeszowa jest ono znacznie wyższe. Połączenia zniknęły jednak z systemu rezerwacyjnego przewoźnika, co oznacza, że sam Ryanair zrezygnował ze wspomnianych lotów. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że wiosną zgodnie z zapewnieniami władz portu Rzeszów - Jasionka pojawią się nowe połączenia. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że otworzy je właśnie Ryanair i będą to niebrytyjskie kierunki.
Władze rzeszowskiego lotniska zapewniają o tym, że intensywnie pracują nad sprowadzeniem do Rzeszowa nowych przewoźników. Wielka rozbudowa lotniska z pewnością w tym pomoże. W przyszłym roku oddana do użytku zostanie nowa płyta postojowa dla ponad 20 samolotów pasażerskich, droga kołowania wzdłuż pasa startowego, rusza też budowa nowego terminala pasażerskiego. Wszystko to ma przyciągnąć do Rzeszowa nowe linie lotnicze. Oby!
Ryanair ogranicza połączenia z Rzeszowa!
Artykuł był czytany 471 razy
Jesienny rozkład lotów z Rzeszowa zostanie znacznie uszczuplony. Rejsy anuluje Ryanair. Od listopada 2010 roku nie polecimy do Bristolu, East Midlands oraz Liverpoolu. Decyzja ta nie podoba się pasażerom korzystającym z rzeszowskiego lotniska.
- Pracuję w Liverpoolu, rodzinę mam w Rzeszowie, dzięki temu połączeniu raz lub dwa w miesiącu mogliśmy się widywać, a teraz będzie to bardzo utrudnione - ma pretensje Robert, który we wtorek przyleciał z Liverpoolu. Podobnego zdania są inni pasażerowie. - Decyzja linii oznacza dla nas duże kłopoty w komunikacji pomiędzy miejscem pracy a domem. Wizyty na Podkarpaciu niestety będę musiała znacznie ograniczyć - mówi naszemu reporterowi Agnieszka, która przyleciała z Bristolu.
Likwidacja tych trzech połączeń dziwi tym bardziej, jeśli spojrzy się na statystyki z obłożenia wspomnianych rejsów. Tylko w lipcu wypełnienie samolotu utrzymywało się na poziomie 95,3% na trasie do Bristolu, 89,5% na trasie do East Midlands i 86,2% na trasie do Liverpoolu.
Przewoźnik zaś za rejsy opłacalne uważa te, których obłożenie sięga minimum 75%. Na wszystkich trzech trasach z Rzeszowa jest ono znacznie wyższe. Połączenia zniknęły jednak z systemu rezerwacyjnego przewoźnika, co oznacza, że sam Ryanair zrezygnował ze wspomnianych lotów. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że wiosną zgodnie z zapewnieniami władz portu Rzeszów - Jasionka pojawią się nowe połączenia. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że otworzy je właśnie Ryanair i będą to niebrytyjskie kierunki.
Władze rzeszowskiego lotniska zapewniają o tym, że intensywnie pracują nad sprowadzeniem do Rzeszowa nowych przewoźników. Wielka rozbudowa lotniska z pewnością w tym pomoże. W przyszłym roku oddana do użytku zostanie nowa płyta postojowa dla ponad 20 samolotów pasażerskich, droga kołowania wzdłuż pasa startowego, rusza też budowa nowego terminala pasażerskiego. Wszystko to ma przyciągnąć do Rzeszowa nowe linie lotnicze. Oby!












