Kultura / Inne
Walentynki? Poetycko.
Artykuł był czytany 1129 razyWalentynkowych atrybutów przejawiło się na rzeszowskich ulicach, jak co roku, bardzo wiele. Jednak...
...to święto miłości najokazalej było celebrowane nie poprzez przesyłanie popularnych kartek, czy zwykłych spotkań przy kawie, ale na specjalnie zaaranżowanych kameralnych imprezach, do których można zaliczyć z pewnością Wieczorek Poetycki.
Grupa poetycka Polifonia, która w tym roku go uświetniła, powstała trzy lata temu z inicjatywy Ewy Wojtaszek. Pomysłodawcą nazwy jest zaś Jacek Świerk. Jak same osoby je tworzące: „Grupa ta powstała po to, aby poznać i zjednoczyć: tych, którzy w poezji są "piewcami radości życia", jak i tych którzy wyrażają w niej ból istnienia”. Wszystkie wyrecytowane tego wieczora wiersze traktowały, a jakże, o miłości. Ich autorzy wybrali spośród swoich zbiorów te, które uważali najodpowiedniejsze na tę okazję. Znalazła się i wyżej wspomniana radość życia, i również ów ból. Łącznie wystąpiło siedem osób, w tym między innymi Ewa Wojtaszek, Sabina Sroka, czy Piotr Gruba.
Ze szczególnym aplauzem spotkał się Filip Brudny, recytujący, jako ostatni. W przeciwieństwie do swoich poprzedników nie zrobił tego z pomocą mikrofonu – wyszedł na środek sali, i już stojąc wzbudził zainteresowanie publiczności. Ponadto, warto dodać, że wiersz, przypadły publiczności najbardziej do gustu – Filip napisał zaledwie kilka minut przed swoim wystąpieniem. Było i kilka słabych momentów, gdy recytowane utwory można było określić jako nieciekawe, a wręcz grafomańskie, ale ogółem imprezę oceniam zdecydowanie pozytywnie.
Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać okrągły rok na kolejne wystąpienie Polifonii.
Grupa poetycka Polifonia, która w tym roku go uświetniła, powstała trzy lata temu z inicjatywy Ewy Wojtaszek. Pomysłodawcą nazwy jest zaś Jacek Świerk. Jak same osoby je tworzące: „Grupa ta powstała po to, aby poznać i zjednoczyć: tych, którzy w poezji są "piewcami radości życia", jak i tych którzy wyrażają w niej ból istnienia”. Wszystkie wyrecytowane tego wieczora wiersze traktowały, a jakże, o miłości. Ich autorzy wybrali spośród swoich zbiorów te, które uważali najodpowiedniejsze na tę okazję. Znalazła się i wyżej wspomniana radość życia, i również ów ból. Łącznie wystąpiło siedem osób, w tym między innymi Ewa Wojtaszek, Sabina Sroka, czy Piotr Gruba.
Ze szczególnym aplauzem spotkał się Filip Brudny, recytujący, jako ostatni. W przeciwieństwie do swoich poprzedników nie zrobił tego z pomocą mikrofonu – wyszedł na środek sali, i już stojąc wzbudził zainteresowanie publiczności. Ponadto, warto dodać, że wiersz, przypadły publiczności najbardziej do gustu – Filip napisał zaledwie kilka minut przed swoim wystąpieniem. Było i kilka słabych momentów, gdy recytowane utwory można było określić jako nieciekawe, a wręcz grafomańskie, ale ogółem imprezę oceniam zdecydowanie pozytywnie.
Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać okrągły rok na kolejne wystąpienie Polifonii.
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 1
poetycko plus brawa dla lokalnych że się pisać o lokanych sprawach nie boją a nie cały czas pierd.... felietony














