iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
podlaskie

podlaskie

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Teatr
+ - 0

"Życie snem" czy sen życiem?

29 01 2008 Ewa Łupińska Artykuł był czytany 3070 razy

„Świat jest teatrem, aktorami ludzie (...)” „Jak wam się podoba?” W. Szekspir

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych

Parafrazując słowa W. Szekspira, można powiedzieć, że jesteśmy aktorami w teatrze świata. Pisarz zwrócił uwagę na to, że sami kreujemy nasz los, tworzymy nasz byt, jesteśmy autorami spektaklu naszego życia. Można rzec – mistrzami. Mistrzami, ponieważ tworzymy coś wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju, odrębnego i zarazem zjednoczonego, połączonego w imię jedności, poczucia przynależności, wspólnoty.


Sztuka „Życie snem” (w reżyserii Rafała Gąsowskiego) wystawiana na deskach teatru Wierszalin w Supraślu podejmuje szekspirowską dyskusję nad funkcją sprawczą człowieka w życiu. Porusza temat jakże uniwersalny i szeroki, dający wiele możliwości spostrzeżeń i refleksji. Fabuła niby banalna – oto król, uprzedzony złowieszczymi snami i przeczuciami żony, co do jeszcze nienarodzonego dziecka, postanawia tuż po narodzeniu potomka umieścić go w wieży. Wieża ta staje się nie tylko więzieniem dla księcia Segismondo, w którym przykuty łańcuchami wiedzie żywot skazańca; staje się jednocześnie sceną, na której odgrywa się spektakl jego życia.


W sztuce zaciera się cienka granica między jawą a snem, rzeczywistością a wyobrażeniami. Widz nie do końca wie, kiedy akcja ma miejsce w świeci realnym, a kiedy w świecie marzeń. Przyznaję widzowi prawo do tej niewiedzy, z tego względu, że sam główny bohater gubi się w tym prostym podziale. Książę Segismondo żyjąc zamknięty w wieży, rozpaczliwie pragnie wolności. Żali się i złorzeczy na swój niegodny los. Wykrzykuje roszczenia, przeklina, aby w końcu zaznać utęsknionej wolności. Za sprawą ojca księciu przywraca się należyte godności oraz szacunek wynikający z pełnionej funkcji. Z chwilą, gdy książę przejmuje władzę w królestwie, zaczyna czuć nieograniczone możliwości. Jego poczucie niższości, niesprawiedliwości i bezsensowności istnienia zostaje
zrekompensowane nowo nabytymi jurysdykcjami. Jego dążenie do wyższości równoważy się z okrutnością i chęcią sprawowania władzy nad całym światem. Teraz, gdy jest królem wszystko mu można, wszystko jest w jego posiadaniu – nawet życie innych osób. Książę Segismondo nie ma żadnych skrupułów i namiętnie korzysta z podarowanych mu wolności i władzy. Nieszczęśliwie dla niego, czyni to w sposób nieudolny. W efekcie, wolność staje się dla niego brzemieniem, ciężarem, pod którym się ugina i pada. Wszystko dlatego, że nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości, zastosować się do nieznanych mu jeszcze zasad. Prezent w postaci wolności i władzy paradoksalnie staje się dla niego bolący niczym oparzenie po dotknięciu rozżarzonego węgla. W konsekwencji, wyrządzone przez księcia Segismondo zło powraca do niego. Przybiera okrutną postać powtórnego zniewolenia.


„Życie snem” nie jest sielankową opowieścią, której koniec wieńczy żal za popełnione winy, wybaczenie i spokojne ustatkowane życie po kres dni. To nie ten rodzaj sztuki i nie takie przesłanie. Można rzec, że spektakl pokazuje złożoność ludzkiej natury. Z jednej strony człowiek dąży do wolności, do możliwości dokonywania wyborów, stanowienia o sobie. Z drugiej zaś strony pokazuje, że wolność to coś więcej niż tylko nadane nam prawo, usankcjonowane przepisami. Sedno prezentowanego w sztuce problemu sprowadza się do konfrontacji wolności zewnętrznej z wolnością wewnętrzną. Człowiek wolny to nie tylko ten, który żyje w suwerennym państwie, gwarantującym mu swobody obywatelskie. Człowiek wolny, to przede wszystkim ten, który zachowuje wierność swoim przekonaniom; to ten, który swoim zachowaniem świadczy o wyznawanych wartościach, godnie przyjmuje odpowiedzialność za swoje postępowanie - potrafi być sobą bez względu na okoliczności.. Książę Segismondo marzy o wolności, lecz gdy ją otrzymuje łatwo wpada w jej sidła. Zasadzką jest bowiem konieczność ponoszenia odpowiedzialności za swoje zachowanie. Bohater wie, że może stanowić prawo i ramy jego naginać do własnych potrzeb. Może – przecież jest królem!; przecież ma władzę! Brak mu jednak wiedzy na temat swoich mocnych i słabych stron; na temat swoich pragnień i żądz. Ta niewiedza okazuje się być dla niego zgubna.


Uważam, że wolność nie jest równoważna z bezgraniczną swobodą i parciem po trupach do celu. Bycie wolnym nakłada na nas obowiązek bycia mądrym. Mądrym w tym sensie, że będziemy w stanie rozsądnie dokonywać wyborów i ponosić odpowiedzialność za nasze poczynania. Mądrość wymaga jednak znajomości siebie. Mówiąc jungowskim językiem – swojej jaźni i swojego cienia. Wiedza o nas samych zawsze będzie dla nas drogowskazem, który nie pozwoli zboczyć z podjętego kursu. Z jednej strony, będzie nas mocno osadzać w otaczającej rzeczywistości. Z drugiej strony, przybierze postać parasola, chroniącego nas przed niepotrzebnymi porażkami. Wolność nie jest kwestią prostą. Żyjemy w społeczeństwie, w którym obowiązują pewne normy postępowania, współżycia z innymi. Naruszenie tych reguł może w rezultacie doprowadzić do przymusowego odizolowania – zniewolenia w postaci narzuconej samotności. Brak znajomości siebie, swoich ograniczeń i możliwości zamienia wolność w sen. Sen, z którego każdego ranka będziemy się wybudzać. Nie życzę nikomu, aby w tym sensie czyjeś „życie snem” było.

„Przecież życie jest snem
tylko snem
i ten kto żyje śpi
i śni siebie pokąd nie prześni siebie.”
„Życie snem” Pedro Calderon de la Barca





+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 1

1. Karolina | 19:56 29-01-2008

heh.. życie to ciągła gra...