Aktualności / Inne
Powrót tyskiego wampira?
Artykuł był czytany 4220 razyPo 2. latach spokoju, do mieszkańców Tychów powrócił temat grasującego na Śląsku wampira. 13 stycznia pod kołami pociągu zginął 25-letni mężczyzna. Jak dotąd, nie potwierdzono, czy był to wypadek czy samobójstwo.
Sam fakt śmierci przy torach przywołał wśród tyszan temat seryjnego mordercy. Wampira oskarżano o zamordowanie co najmniej 3 osób. Wszystkie tragiczne wydarzenia miały miejsce w pobliżu torowisk.
Pierwsze ciało zostało znalezione przy torach koło lodowiska. Mężczyzna był tak zmasakrowany, że nie dało ustalić się jego tożsamości. Funkcjonariusze oświadczyli, że został brutalnie pobity. Jednak po kilku dniach w centrum, niedaleko dawnej stacji, znów pojawiła się policja.
- Jak tylko zobaczyliśmy z kolegą patrol, wiedzieliśmy, że coś się stało – mówi Marcin Ozga, mechanik mieszkający niedaleko torów.
Przypuszczenia okolicznych mieszkańców potwierdziły się, znaleziono bowiem kolejne zwłoki. Tym razem była to kobieta. Miała odciętą nogę. Brak informacji z rzetelnego źródła sprawił, że rozeszła się plotka o wampirze zabijającym w okolicy torów, odcinającym ofiarom różne części ciała, gwałcącym kobiety i oblewającym ciała kwasem.
Co na to policja?
Po znalezieniu pierwszych zwłok, zapewniano, że nie ma mowy o zagrożeniu.
- Chcę zdementować plotki o seryjnym zabójcy i podkreślam z całą stanowczością, że zdarzenia tego typu nie miały i nie mają miejsca – oświadczył tyski komendant policji.
Jednak, gdy do opinii publicznej dotarła wiadomość o kolejnych zwłokach przy torach, mieszkańcy nieufnie podchodzili do oświadczeń napływających z komendy.
- To nam nie pomoże w opanowaniu paniki - oznajmia rzecznik tyskiej policji. – Obrażenia wskazują, że ofiara wpadła pod pociąg. Nie wiemy jeszcze tylko, jak do tego doszło i kim jest kobieta.
Kolejna ofiara
Do kolejnego tajemniczego zdarzenia doszło w okolicy Żwakowa. Tym razem policja dłużej trzymała mieszkańców w niepewności, co przyczyniło się do narastającego niepokoju.
- Teraz strach z domu wychodzić. Ja to tylko z psem na spacer wyjdę, albo z sąsiadką porozmawiam, bo na mieście takie rzeczy się dzieją, że wolę w domu przed telewizorem siedzieć – mówi pani Maria Matuszewska, emerytka z Tychów.
Na Żwakowie znaleziono martwą kobietę. Obrażenia były podobne jak u poprzednich ofiar– zmasakrowane ciało. Policja zapewnia, że to wynik potrącenia przez pociąg.
Mieszkańcy żwakowskiego osiedla przyznają funkcjonariuszom rację.
- Żadnego wampira nie ma i nie było, to tylko plotki. Już nieraz widziałam wypadki przy torach, z udziałem samochodów czy pojedynczych osób. Mam w pobliżu działkę i wiem, że dość często dochodzi do takich zdarzeń. A wampir to efekt zapotrzebowania na sensację – oznajmia tyska studentka, Agnieszka Czerwonko.
Jak widać, zdania wśród tyszan są podzielone. Na jednym z portali internetowych rozgorzała dyskusja. Jedni byli przekonani, że wampir w ogóle nie istnieje, inni wręcz przeciwnie, wciąż żyli w strachu. Pojawiły się nawet wypowiedzi osób, które podawały się za seryjnego zabójcę. Policja umorzyła już postępowanie w tej sprawie, a wśród mieszkańców temat wampira powoli zaczął zamierać.
Powracający niepokój
Dopiero kilkanaście dni temu, kiedy pod kołami pociągu zginął młody mężczyzna przypomniano sobie o serii znalezionych przy torowiskach ciał. Policja z przekonaniem jednak stwierdza, że to wypadek albo samobójstwo.
- Dokładnie pamiętam, jak to było 2 lata temu, panika w całym mieście, wszyscy mówili tylko o tym. Ja tam policji do końca nie wierzę, ale najchętniej w ogóle bym nie słuchała ani o wampirach ani o wypadkach przy torach – dodaje wcześniej wspomniana pani Maria.
Wcześniej na Śląsku znano wampira z Sosnowca i Katowic. Choć informacje o wampirze z Tychów nie zostały potwierdzone, każde ciało przy torach budzi niezmiennie w mieszkańcach miasta strach…
Pierwsze ciało zostało znalezione przy torach koło lodowiska. Mężczyzna był tak zmasakrowany, że nie dało ustalić się jego tożsamości. Funkcjonariusze oświadczyli, że został brutalnie pobity. Jednak po kilku dniach w centrum, niedaleko dawnej stacji, znów pojawiła się policja.
- Jak tylko zobaczyliśmy z kolegą patrol, wiedzieliśmy, że coś się stało – mówi Marcin Ozga, mechanik mieszkający niedaleko torów.
Przypuszczenia okolicznych mieszkańców potwierdziły się, znaleziono bowiem kolejne zwłoki. Tym razem była to kobieta. Miała odciętą nogę. Brak informacji z rzetelnego źródła sprawił, że rozeszła się plotka o wampirze zabijającym w okolicy torów, odcinającym ofiarom różne części ciała, gwałcącym kobiety i oblewającym ciała kwasem.
Co na to policja?
Po znalezieniu pierwszych zwłok, zapewniano, że nie ma mowy o zagrożeniu.
- Chcę zdementować plotki o seryjnym zabójcy i podkreślam z całą stanowczością, że zdarzenia tego typu nie miały i nie mają miejsca – oświadczył tyski komendant policji.
Jednak, gdy do opinii publicznej dotarła wiadomość o kolejnych zwłokach przy torach, mieszkańcy nieufnie podchodzili do oświadczeń napływających z komendy.
- To nam nie pomoże w opanowaniu paniki - oznajmia rzecznik tyskiej policji. – Obrażenia wskazują, że ofiara wpadła pod pociąg. Nie wiemy jeszcze tylko, jak do tego doszło i kim jest kobieta.
Kolejna ofiara
Do kolejnego tajemniczego zdarzenia doszło w okolicy Żwakowa. Tym razem policja dłużej trzymała mieszkańców w niepewności, co przyczyniło się do narastającego niepokoju.
- Teraz strach z domu wychodzić. Ja to tylko z psem na spacer wyjdę, albo z sąsiadką porozmawiam, bo na mieście takie rzeczy się dzieją, że wolę w domu przed telewizorem siedzieć – mówi pani Maria Matuszewska, emerytka z Tychów.
Na Żwakowie znaleziono martwą kobietę. Obrażenia były podobne jak u poprzednich ofiar– zmasakrowane ciało. Policja zapewnia, że to wynik potrącenia przez pociąg.
Mieszkańcy żwakowskiego osiedla przyznają funkcjonariuszom rację.
- Żadnego wampira nie ma i nie było, to tylko plotki. Już nieraz widziałam wypadki przy torach, z udziałem samochodów czy pojedynczych osób. Mam w pobliżu działkę i wiem, że dość często dochodzi do takich zdarzeń. A wampir to efekt zapotrzebowania na sensację – oznajmia tyska studentka, Agnieszka Czerwonko.
Jak widać, zdania wśród tyszan są podzielone. Na jednym z portali internetowych rozgorzała dyskusja. Jedni byli przekonani, że wampir w ogóle nie istnieje, inni wręcz przeciwnie, wciąż żyli w strachu. Pojawiły się nawet wypowiedzi osób, które podawały się za seryjnego zabójcę. Policja umorzyła już postępowanie w tej sprawie, a wśród mieszkańców temat wampira powoli zaczął zamierać.
Powracający niepokój
Dopiero kilkanaście dni temu, kiedy pod kołami pociągu zginął młody mężczyzna przypomniano sobie o serii znalezionych przy torowiskach ciał. Policja z przekonaniem jednak stwierdza, że to wypadek albo samobójstwo.
- Dokładnie pamiętam, jak to było 2 lata temu, panika w całym mieście, wszyscy mówili tylko o tym. Ja tam policji do końca nie wierzę, ale najchętniej w ogóle bym nie słuchała ani o wampirach ani o wypadkach przy torach – dodaje wcześniej wspomniana pani Maria.
Wcześniej na Śląsku znano wampira z Sosnowca i Katowic. Choć informacje o wampirze z Tychów nie zostały potwierdzone, każde ciało przy torach budzi niezmiennie w mieszkańcach miasta strach…
Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 2
Strasznie sie czyta takie rzeczy...
Śląsk ma coś w sobie co przyciąga takie dziwne osobistości... gratuluję czujnej obserwacji...












