iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
śląskie

śląskie

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Kultura / Wydarzenia
+ - 0

Srebrny jubileusz gorzyckiego chóru

28 04 2008 Artur Rumpel Artykuł był czytany 1817 razy
Źródło: Artur Rumpel
Źródło: Artur Rumpel

Jedną z cech charakterystycznych górnośląskiej kultury tradycyjnej jest umiłowanie śpiewu chóralnego. Rozmaite chóry, głównie kościelne, ale nierzadko też świeckie, istnieją nie tylko w każdym śląskim mieście, ale też w wielu wioskach.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Korzeni tej tradycji dopatrywać się można w śląskiej wielokulturowości, zarówno w aspekcie etnicznym, jak i religijnym. Chóry i inne zespoły śpiewacze służyły bowiem budowaniu tożsamości etnicznej i wyznaniowej, zwłaszcza wtedy, gdy była ona zagrożona. W czasach germanizacji chóry polskie były często jedynymi wspólnotami, gdzie można było świadomie kształtować tożsamość polską. Z kolei za panowania bezbożnego reżimu komunistycznego, chóry parafialne były jednymi z nielicznych grup, w których można było prowadzić w miarę regularną, choć może nieco jednostronną formację religijną. Po prostu wszelkiej maści władzom nieco niezręcznie było zwalczać grupy zajmujące się akurat śpiewem. Oczywiście, gdzieniegdzie zdarzały się mniej lub bardziej stanowcze prześladowania chórów i chórzystów, nigdy jednak (może poza apogeami totalitaryzmów) nie przybierały one tak drastycznych form jak w przypadku innego typu organizacji.


Nic więc dziwnego, że również w Gorzycach, w powiecie wodzisławskim, żywe były tradycje śpiewu kościelnego. Od ostatniej wojny działały tu przynajmniej dwa chóry parafialne. Pierwszy, istniejący od lat czterdziestych do sześćdziesiątych funkcjonował pod przewodnictwem ówczesnego organisty gorzyckiego Antoniego Hurskiego, a następnie nauczyciela Ryszarda Podeszwy. Drugim jest chór Cantemus Domino, który właśnie obchodzi srebrny jubileusz. Powstał on na wiosnę 1983 roku z inicjatywy ówczesnej przełożonej gorzyckiego klasztoru Sióstr Elżbietanek, s. Wiesławy, przy poparciu proboszcza ks. prałata Jana Rzepki. Pierwszy występ chóru miał miejsce podczas Mszy Świętej prymicyjnej pochodzącego z Gorzyc ks. Henryka Olszara. Od tego czasu gorzyccy chórzyści uświetnili swoim śpiewem setki obchodów religijnych nie tylko w samych Gorzycach, ale także w bliższej i dalszej okolicy. Być może najważniejszą uroczystością, którą gorzyckim chórzystom dane było upiększać była koronacja papieskimi koronami Cudownego Obrazu Matki Boskiej Fatimskiej w Sanktuarium w Turzy Śląskiej. Chór najczęściej występuje podczas Mszy Świętej i innych nabożeństw, przyczyniając się do nadania liturgii godnej oprawy artystycznej. Nie jest to jednak jego jedyna aktywność. Od lat bowiem również koncertuje w świątyniach i innych salach, wykonując repertuar odpowiedni dla danego okresu liturgicznego. Najpopularniejsze są koncerty kolędowe, które jak dotąd odbywały się w miarę regularnie nie tylko w Gorzycach, lecz także w innych miejscowościach. Chór brał też udział w konkursach i przeglądach osiągając pewne sukcesy. Niewątpliwie najważniejszym dokonaniem tego zespołu jest nagranie w 2006 roku płyty z kolędami zatytułowanej Wśród nocnej ciszy. Album zawiera 23 utwory, tak tradycyjne, jak i współczesne, znane i nieznane, w aranżacjach klasycznych i awangardowych. Całość jest spójna, ciekawa i przyjemna w słuchaniu.

Działalność śpiewacza chóru ma więc dwa podstawowe aspekty: religijny i artystyczny. W tym pierwszym zakresie chórzyści pracują dla Chwały Boga i pożytku Jego świętego Kościoła. W drugim dostarczają wrażeń artystycznych i kontaktu z dobrą muzyką mieszkańcom swojej parafii i okolicy. A warto wiedzieć, że funkcja ta jest spełniona w dwójnasób, zważywszy, że w repertuarze chóru znajdują się utwory takich wybitnych kompozytorów jak Verdi, Mozart, Beethoven, Bach, Arcadelt, Czajkowski, Rimski-Korsakow, czy Liszt. Wiele pieśni jest w języku łacińskim, co większości słuchaczy daje jedyną okazję do zapoznania się z tekstami do niedawna królującymi w naszej liturgii. Wykonywanie takich pieśni przez gorzycki chór wpisuje się doskonale w postulowane przez Ojca Świętego Benedykta XVI wracanie do tradycyjnych form muzyki liturgicznej. Od około dekady chór ma też w repertuarze kilka pieśni w języku starocerkiewnosłowiańskim pochodzących z rytu bizantyjskiego. To z kolei jest realizacją wezwania Papieża Jana Pawła II do oddychania dwoma płucami Kościoła – wschodnim i zachodnim. Używanie przez wiejski chór parafialny dwóch starodawnych języków liturgicznych, pięknie ukazuje uniwersalność Kościoła.

Chór gorzycki nie tylko śpiewa. Jest także instytucją dbającą o formację religijną swoich członków. Troska ta przejawia się w organizacji corocznych pielgrzymek do sanktuariów w kraju i za granicą, na których opiekę duszpasterską nad chórzystami sprawuje ks. dziekan Ginter Lenert. Ale nie tylko religijna formacja odbywa się w chórze. Kontakt z dziełami wielkich twórców, przekazanie przez dyrygenta podstawowych informacji o tychże twórcach, to całkiem rzetelna formacja intelektualna. Ale na tym nie koniec. Wspomniałem na wstępie, że chóry pełniły funkcję struktur budujących tożsamość. I dziś też budują tożsamość, tyle, że inną niż dawniej i w innym zakresie. Struktury budujące, czy wzmacniające tożsamość, potrzebne są tam, gdzie jakaś tożsamość znajduje się w sytuacji granicznej. W omawianych wyżej przypadkach takimi sytuacjami granicznymi były prześladowania. Dziś oczywiście nikt nikogo, za obieranie takiej czy innej tożsamości nie prześladuje, toteż ta sytuacja graniczna ma zupełnie inny charakter. Jest nią wzrost i umacnianie się tożsamości regionalnych, częściowo jako reakcja na zmęczenie rozmaitymi nacjonalizmami, częściowo zaś jako reakcja na globalizację. Jako, że chóry stały się integralną częścią górnośląskiej tradycji, to Ślązak śpiewający w chórze jest aktywnym uczestnikiem specyficznie śląskiej kultury regionalnej i daje wyraz swojej górnośląskiej tożsamości. Z zaspokajaniem potrzeby tożsamości, zazwyczaj, zwłaszcza współcześnie idzie zaspokajanie potrzeby wspólnoty. Chór staje się dla swoich członków niejako forum życia towarzyskiego. Chórzyści spotykają sie przy ognisku, czy przy kawie, częste są też improwizowane spotkania towarzyskie po próbach. Obydwie te potrzeby można też rozpatrywać łącznie, traktując je jak jedna, która można określić jako potrzebę przynależności. Samo śpiewanie zresztą, to nie tylko zaspokajanie potrzeb religijnych i artystycznych słuchaczy ale również zaspokajanie przynajmniej dwóch rodzajów potrzeb samych śpiewaków. Jeśli chodzi o potrzeby religijne, to sprawa jest oczywista. Jednak nie są one jedynymi potrzebami, zaspokajanymi przez śpiewanie w chórze. Zaspokaja ono również potrzebę, którą nazwałbym potrzebą ekspresji, wyrażenia się, wykazania sie w czymś pożytecznym. Jest to ważne szczególnie dla ludzi, którzy nie są w danym momencie życia aktywni zawodowo, a takich jest w chórze sporo.

Kolejną forma działalności chóru, może uboczną, ale mająca niemałe znaczenie dla rozwoju lokalnej społeczności jest prowadzenie przez chór kroniki, w której jest opisywana jego śpiewacza i pozaśpiewacza działalność. Kronika ta, oprócz swojej funkcji wewnętrznej, służącej członkom chóru posiada również funkcję zewnętrzną, służąc badaczom jako materiał do pracy naukowej. Została juz wykorzystana przy pisaniu kilku prac magisterskich poświęconych działalności miejscowych chórów. Jednak kronika ta zawiera materiał sposobny również do badań w innych dziedzinach. Są w niej umieszczane na przykład pocztówki z wakacji nadsyłane przez chórzystów. Może to pomóc w badaniach nad preferencjami turystycznymi w różnych okresach. Liczne zdjęcia z imprez chóralnych mogą służyć jako pomocniczy materiał badawczy do studiów między innymi nad ubiorem i kuchnią. Najogólniej mówiąc jest ta kronika doskonałym źródłem dla przyszłych badaczy kultury górnośląskiej z przełomu XX i XXI wieku.

Zespół pod dyrekcją Olgi Rumpel liczy dziś ponad pięćdziesięciu członków. Po siostrze Wiesławie akompaniowała mu przez wiele lat jej następczyni w gorzyckim klasztorze, siostra Stanisława. Obecnie, od kilku lat czyni to kolejna przełożona elżbietanek, siostra Hiacenta .

Może się komuś wydawać, że przeceniam rolę chóru, zwłaszcza na płaszczyznach pozaartystycznych. Jednak trzeba pamiętać, że chór na wsi to zupełnie co innego niż chór w mieście. W dużych miejscowościach, chóry, czy to zawodowe, czy społeczne są prawie wyłącznie zespołami muzycznymi. Natomiast w parafii, która liczy 4500 wiernych, zamieszkałych w pięciu mniejszych i większych wioskach, pięćdziesięcioosobowy chór jest znaczącą organizacją społeczną, skupiającą zauważalny odsetek ludności. Taka struktura, zwłaszcza jeśli wykazuje regularną aktywność nigdy nie pozostaje bez wpływu na życie lokalnej społeczności.




+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Tomasz Albecki

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0