iThink.pl - dziennikarstwo i publicystyka

Menu

Logowanie/Rejestracja

[?] Rejestracja
warmińsko-mazurskie

warmińsko-mazurskie

Kategorie

Dodaj Artykuł

Artykuł

Aktualności / Inne
+ - 0

Jak się żyje w małym miasteczku ciąg dalszy

12 02 2007 Wiesława Sienkiewicz Artykuł był czytany 2107 razy

To co się dzieje w polityce tzw. wielkiego świata, który niestety i nas dotyczy, jest albo śmieszne albo przerażające. Na szczęście nasz świat wiejski, małomiasteczkowy jest nieco zdrowszy.

  • Komentuj
  • Wyślij do znajomego
  • Drukuj artykuł
  • Wersja do łatwego czytania
  • Dodaj do ulubionych
Nigdy do tej pory nie było takich śmiesznych i tragicznych zarazem wydarzeń w wielkiej polityce - w Warszawie oddalonej od nas o 300 km, a równocześnie leżącej jakby za siedmioma górami. Bowiem życie w malutkim miasteczku znacznie odbiega od życia wielkomiejskiego, a i problemy mają tu inny wymiar. Nasza władza jaka by nie była kieruje się nieco innymi kryteriami niż ci, co stoją na czele państwa. U nas ważne są sprawy nas wszystkich, z tego władza jest rozliczana i za to krytykowana, opinia ludzka ma tu duże znaczenie. Jeszcze raz przekonuję się, że mieszkanie na prowincji ma swoje plusy, chociaż i minusów temu nie brakuje. Oglądałam wczoraj program Tomasza Lisa, w trakcie programu przeprowadzono esemesową sondę wśród oglądających dotyczącą tego czy rozumieją zmiany w polityce rządzących, czy rozumieją ich sens. Aż 96% odpowiedziało, że nie. Więc przestałam się martwić, że ja też nic z tego nie rozumiem. Przeżyłam już dużo lat, przeżyłam lepiej czy gorzej, ale zawsze w kontakcie z innymi, zawsze wśród ludzi prostych i wykształconych, także wśród tych, którym nie obojętne jest w jakim kraju i jak żyją. Fakt,że dawniej nie mieliśmy tak znaczącego dostępu do informacji, ale gazet zawsze było pod dostatkiem, jeśli nie mogłam kupić w kiosku to miałam w bibliotece, więc mimo cenzury wiedziałam co się dzieje naprawdę. Umiejętność czytania miedzy wierszami pomagała w tym zdecydowanie. Poza tym było radio, no i telewizja. Dziennikarze cieszyli się uznaniem i szacunkiem społecznym, nawet ci co nie dostrzegali wad ustroju i go nie krytykowali. A dzisiaj jest wolność, ale często wydaje mi się, że pozorna. Dziennikarze piszą o wszystkim, ale są zdecydowanie krytykowani, zaś niektórzy z nich niestety gonią tylko za sensacją. W tej wolności nie zawsze bywają wolni. Jak to wiec jest, może ktoś mi wytłumaczy?
 
Obserwując przyrodę zauważyłam, że nasze bobry, których wiele w okolicy, są jak gdyby zmyślniejsze od człowieka. Podgryzają drzewa, ale nie do końca jakby czekały, aż samo się zwali, bo gdy one same zawalą kilka drzew to ludzie zaczną na nich polować. Czyżby nasze bobry były mądrzejsze od naszych przywódców politycznych?
Na rzece Łynie stoi znak, nie wiem ku czemu ma służyć, prawdopodobnie ma wyznaczać szlak kajakowy tworzony jako atrakcję turystyczną gminy, ale usytuowanie go w takim miejscu i w taki sposób przeczy wszelkiemu rozsądkowi. Poza tym jest metalowy i stojąc w wodzie szybko zardzewieje. Widocznie wiatry bezsensowności i braku rozwagi przywiały do nas z Warszawy. Ale mimo niewątpliwych błędów u nas coś się dzieje, coś robi się dla poprawy życia ludzi, nie bawi się tylko w politykę i zmienia stanowiska. Nawet burmistrz, a raczej burmistrzowa została ta sama a motywem przyświecającym jej wyborcom było sensowne stwierdzenie, że teraz dopiero w drugiej kadencji może pokazać i zrobić to, na co ją stać. Nie musi uczyć się już, nie musi zmieniać swoich podwładnych, nie musi dbać o własny stołek, wszystko to mogła (nie mówię, że robiła, ale mogła) robić w poprzedniej kadencji, teraz wzięła się za robotę. Już pojawiły się w lokalnej prasie notatki, że miasteczko dostało unijną dotację na stworzenie parku, miejsca zabaw dla dzieci, wypoczynku dla dorosłych. Jest to na pewno potrzebne i słuszne, jeśli mamy rozwijać u nas turystykę, która z kolei da dochody ludności nie znajdującej nigdzie pracy. Trudno rządzić, gdy brakuje pieniędzy na wszystko, na oświatę, na kulturę, na szereg innych niezbędnych do życia spraw. Ale u nas nie zmienia się skarbnika 6 razy w roku, jak to jest z ministrem finansów. Jak można zarządzać mądrze finansami państwa gdy traci się stanowisko po kilku zaledwie pociągnięciach? To wszystko jest jakieś chore, o co tu naprawdę chodzi? Czy o to, aby nas do końca zniszczyć? I to ma być naprawą Polski? Uczynienia jej państwem prawa i sprawiedliwości? Jakiego prawa i dla kogo sprawiedliwości? Jednak nasze bobry wydają się mądrzejsze od ludzi, niszczą, ale nie do końca...
Tak w małym mistaeczku widzimy wielki świat jak powiedziałam oddalony od nas wiele mil.....Ale tutaj też żyją ludzie,często zdrowo myślacy,potrzebujący normalności w swojej egzystencji zwykłego człowieka.




+ - 0

Artykuł został pozytywnie zrecenzowany przez:

Magdalena Danaj

Dodaj Komentarz

Zaloguj się aby komentować. Jeśli nie masz jeszcze konta, zapraszamy do rejestracji.

RSS komentarzy

Komentarze: 0