Kultura / Inne
Teatr Żywiołu
Artykuł był czytany 1779 razy
W tym teatrze aktorami są tancerze i tancerki, a ich atrybutami łańcuchy, wachlarze, kije… W roli głównej występuje ogień.
Teraz…
Salamandra to jeden z najlepszych w Polsce Teatrów Ognia. Powstała w Bartoszycach i tam też ma swoją siedzibę. Dwie utalentowane grupy (młodsza i starsza), intrygujący taniec i próby okiełznania gorącego żywiołu. Do tego fantazyjne makijaże, stroje… Wszystko to w późnych godzinach wieczornych. Fascynujący widok. Dla niewtajemniczonych wygląda to dosyć groźnie; młodzi ludzie tańczący z zapalonymi łańcuchami (poi – profesjonalna nazwa łańcucha z podpalaną kulą na końcu) to jednak jeszcze niecodzienny widok. Ale wystarczy kilka minut, a obawy i niepokój zamieniają się w przyjemność dla oczu i fascynację.
Artyści czerpią szczególną inspirację z kultur plemion maoryskich (Nowa Zelandia), tam też w czasach starożytnych kobiety i mężczyźni wykonywali rytualne tańce przed walką podnosząc swoją tężyznę fizyczną i urabiając swoje ciało. – możemy przeczytać na stronie internetowej Salamandry (www.firedancers.pl)
Jednak Salamandra to nie tylko sam ogień. To także ludzie, choreografia, zapanowanie nad ruchami ciała, ich koordynacja, utrzymanie równowagi. Sztuka poskromienia ognia wymaga wytrwałości i precyzji. Zawsze przecież istnieje ryzyko, choć z czasem staje się coraz mniejsze. Jednak jest. Ciągnie ono za sobą niepewność oraz strach. Czy tym razem też się uda? Czy wszystko będzie według planu? Czy nikomu nic się nie stanie? Tak, ci ludzie także mają takie obawy, chociaż dla niektórych taniec z ogniem pasją i całym światem stał się dawno temu. Nawet im zdarza się otrzeć o niebezpieczeństwo – oparzenia to żadna nowość.
- Na wieść o tym, że będę miała chrzest, czyli pierwszy występ, poczułam wielką radość i podekscytowanie. Tuż przed samym podpaleniem łańcuchów odczułam jednak lęk i adrenalinę. To przyjemne uczucie. – mówi jedna z tancerek (16 lat). Tańcem z ogniem zajmuje się od ponad 2 lat, do Salamandry należy niemniej – prawie 2 lata. Zaczynała chyba, jak każdy: na niepodpalonych poi. Teraz uczy się tańca z wachlarzami(zwanymi tez grabiami i pazurami). A jej wiek to wcale nie „błąd w druku”. W tej chwili najmłodszy z członków ma 13 lat, najstarsi trochę ponad 20. A bywali i młodsi, starsi…
O początkach
Jak powstała Pracownia Autoekspresji „Teatr Wnętrz”? Należy cofnąć się do listopada 2001 roku. Jej założyciele to członkowie Północno – Wschodniego Stowarzyszenia Wspierania i Rozwoju Inicjatyw „Dialog”: kierownik Artur Ziemacki i trener Grzegorz Dedo. Pomysł wziął się u nich po obejrzeniu „Ogni Świętego Elma” – spektaklu wystawionego w Bartoszycach przez androgeny theatre z Wrocławia. Przedstawienie to zainspirowało do działania członków „Dialogu” i dało początek Salamandrze. Od założenia Teatru Ognia minęło już ponad 6 lat. Jego grupy taneczne występowały w całej Polsce, m.in.: w Warszawie, Gdyni, Olsztynie, Włocławku, Poznaniu, Toruniu i wielu innych, oraz za granicą. Nazwę „Salamandra” (wierzono kiedyś, iż zwierzę to ma władzę nad ogniem, stąd ten tytuł) oficjalnie przyjęto 1 maja 2004 roku. Funkcjonuje ona do dziś.
Grupa – mimo młodego wieku - zdążyła już podbić serca polskiej publiczności zachwyconej magią i klimatem towarzyszącym wieczornym występom. Zdobyła wiele nagród oraz wyróżnień, m.in.: Grand Prix Festiwalu Rytmu i Ognia 2007 w Gdyni (31 lipca - 2 sierpnia ‘07). Tu zostaje tylko pogratulować i życzyć dalszych sukcesów!
Oglądaj filmy z tego przedstawienia na www.firedance.pl



Salamandra to jeden z najlepszych w Polsce Teatrów Ognia. Powstała w Bartoszycach i tam też ma swoją siedzibę. Dwie utalentowane grupy (młodsza i starsza), intrygujący taniec i próby okiełznania gorącego żywiołu. Do tego fantazyjne makijaże, stroje… Wszystko to w późnych godzinach wieczornych. Fascynujący widok. Dla niewtajemniczonych wygląda to dosyć groźnie; młodzi ludzie tańczący z zapalonymi łańcuchami (poi – profesjonalna nazwa łańcucha z podpalaną kulą na końcu) to jednak jeszcze niecodzienny widok. Ale wystarczy kilka minut, a obawy i niepokój zamieniają się w przyjemność dla oczu i fascynację.
Artyści czerpią szczególną inspirację z kultur plemion maoryskich (Nowa Zelandia), tam też w czasach starożytnych kobiety i mężczyźni wykonywali rytualne tańce przed walką podnosząc swoją tężyznę fizyczną i urabiając swoje ciało. – możemy przeczytać na stronie internetowej Salamandry (www.firedancers.pl)
Jednak Salamandra to nie tylko sam ogień. To także ludzie, choreografia, zapanowanie nad ruchami ciała, ich koordynacja, utrzymanie równowagi. Sztuka poskromienia ognia wymaga wytrwałości i precyzji. Zawsze przecież istnieje ryzyko, choć z czasem staje się coraz mniejsze. Jednak jest. Ciągnie ono za sobą niepewność oraz strach. Czy tym razem też się uda? Czy wszystko będzie według planu? Czy nikomu nic się nie stanie? Tak, ci ludzie także mają takie obawy, chociaż dla niektórych taniec z ogniem pasją i całym światem stał się dawno temu. Nawet im zdarza się otrzeć o niebezpieczeństwo – oparzenia to żadna nowość.
- Na wieść o tym, że będę miała chrzest, czyli pierwszy występ, poczułam wielką radość i podekscytowanie. Tuż przed samym podpaleniem łańcuchów odczułam jednak lęk i adrenalinę. To przyjemne uczucie. – mówi jedna z tancerek (16 lat). Tańcem z ogniem zajmuje się od ponad 2 lat, do Salamandry należy niemniej – prawie 2 lata. Zaczynała chyba, jak każdy: na niepodpalonych poi. Teraz uczy się tańca z wachlarzami(zwanymi tez grabiami i pazurami). A jej wiek to wcale nie „błąd w druku”. W tej chwili najmłodszy z członków ma 13 lat, najstarsi trochę ponad 20. A bywali i młodsi, starsi…
O początkach
Jak powstała Pracownia Autoekspresji „Teatr Wnętrz”? Należy cofnąć się do listopada 2001 roku. Jej założyciele to członkowie Północno – Wschodniego Stowarzyszenia Wspierania i Rozwoju Inicjatyw „Dialog”: kierownik Artur Ziemacki i trener Grzegorz Dedo. Pomysł wziął się u nich po obejrzeniu „Ogni Świętego Elma” – spektaklu wystawionego w Bartoszycach przez androgeny theatre z Wrocławia. Przedstawienie to zainspirowało do działania członków „Dialogu” i dało początek Salamandrze. Od założenia Teatru Ognia minęło już ponad 6 lat. Jego grupy taneczne występowały w całej Polsce, m.in.: w Warszawie, Gdyni, Olsztynie, Włocławku, Poznaniu, Toruniu i wielu innych, oraz za granicą. Nazwę „Salamandra” (wierzono kiedyś, iż zwierzę to ma władzę nad ogniem, stąd ten tytuł) oficjalnie przyjęto 1 maja 2004 roku. Funkcjonuje ona do dziś.
Grupa – mimo młodego wieku - zdążyła już podbić serca polskiej publiczności zachwyconej magią i klimatem towarzyszącym wieczornym występom. Zdobyła wiele nagród oraz wyróżnień, m.in.: Grand Prix Festiwalu Rytmu i Ognia 2007 w Gdyni (31 lipca - 2 sierpnia ‘07). Tu zostaje tylko pogratulować i życzyć dalszych sukcesów!
Oglądaj filmy z tego przedstawienia na www.firedance.pl



Dodaj Komentarz
RSS komentarzyKomentarze: 3
rozumiem ze chcesz wziac udzial w konkursie lokalnym czy cos ;)
powodzenia Haniu.
wezme Ci plusa dam.
o tym tancy juz slyszalam :D
wszak sama tancowalas.
pozdrawiam
Bukka Zioło
Dzięki bardzo;p
Może "tańcowałaś" to za duże słowo. W każdym razie dzięki ;)
Ciekawe...
A mówiłaś,że w Bartoszycach nie ma nic interesujacego-a jednak :) Najważniejsze,żeby nie stać ciągle w miejscu i tworzyć :)














